Ja na razie prymitywnie - głównie filtruję toniki, więc małe ilości, ale i tak długo mi schodzi.
Mam małe sitko takie "tunelowe", o wielkości takiej jak standardowy płatek kosmetyczny. Ostatnio używałam do filtrowania maceratu z glistnika. Pierwsze przelanie przez sitko, następne z krążkiem, i powtórka z drugim krążkiem + nie dolanie fusów, które się jeszcze pojawiły. Na krążku zbierała się taka zielona maź, skutecznie blokowała filtrację, musiałam uciskać palcem. Uzyskany płyn i tak był brudnozielony

Ale na przykład macerat z owoców róży po takiej filtracji dość ładnie stracił pomarańczową barwę i widoczne grudki, a działa i tak.