Autor Wątek: Wrześniowe zbiory...  (Przeczytany 57017 razy)

Offline Tadeusz Grąd

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 163
Wrześniowe zbiory...
« dnia: Wrzesień 01, 2010, 06:37:32 »
Pobudka śpiochy ! Mamy wrzesień ! Jak tylko przestanie lać ( a robi to już 26 godzinę) i nieco
owieje - przyjmijcie azymut na wrzosy, nawłocie, jarzębiny, głogi i kaliny, że podam tylko pierw-
sze z brzegu dary przyrody ojczystej...  :D Pozdrawiam.

Offline freshbynature

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1440
  • zioła i sport
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 01, 2010, 08:10:47 »
Witam

W lubuskiem nie pada , mamy naprawdę niezła pogodę. Ja czekam na głóg i pigwowca japońskiego ( do ppierwszych przymrozków).


Pozdrawiam
Piękno, które ma się w sobie, nie przemija nigdy, jest  w umyśle,...ale widzą je tylko ci, kórzy umysłem sie posługują... leżysz wstań wstałes-idź idziesz-biegnij biegniesz- leć lecisz?

Offline Tadeusz Grąd

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 163
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 01, 2010, 20:04:55 »
Królestwo za pigwowca ! Oczywiście chodzi o te nalewki świąteczne. W mojej okolicy owoców
pigwowca ze świecą szukać w tym roku. Ale myślę, że to jeszcze trochę za wcześnie Robbi.
Niech ładnie się wybarwi. W ubiegłym roku trochę z tym żółknięciem przesadziłem i całe stano-
wisko na wys. 750 m npm załatwił mi Dziadek Mróz...  Walcząc dzisiaj  ::) z rzeczywistością
kątem oka dostrzegłem stojące w niezłej formie sadziec z karbieńcem i szałwią lepką...
  :) Pozdrawiam.

Offline halina1

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1423
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 01, 2010, 21:01:29 »
Pigowiec w tym roku chyba wcześniej dojrzewa.
Na wschodzie, ziarnka już sa czarne, owoce miękkie.
Chyba będzie wczesna zima.

Offline freshbynature

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1440
  • zioła i sport
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 02, 2010, 06:15:44 »
Hej

Oczywiście ze za wczesnie . Zbieram go od lat  :) Ciekawostka polega na tym że miejsce w którym sie znajduje jest pod lasem. Kiedys był tam punkt wojskowy gdzie był usytuowany sprzet radarowy , mały domek mieszkalny plus ogródek w którym jakis pasjonata zasadził mnóstwo pigwowca. Obecnie wszystko zarosło ale głóg pozostał i ma sie dobrze a ja staram nie stracic czujnosci bo poza mna jest jeszcze jeden stary wojak który takze zasmakował w tym dobrodziejstwie jakie niesie pigwowiec. Nalewka z odrobiną miodu wrzosowego jest naprawde wyborna ale musi odstać swoje...
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 02, 2010, 06:24:30 wysłana przez freshbynature »
Piękno, które ma się w sobie, nie przemija nigdy, jest  w umyśle,...ale widzą je tylko ci, kórzy umysłem sie posługują... leżysz wstań wstałes-idź idziesz-biegnij biegniesz- leć lecisz?

Offline Tadeusz Grąd

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 163
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 03, 2010, 17:34:03 »
Hmm, zanim przekształcimy forum naszego Gospodarza w Pamiętnik Badacza Zawartości Cukru
w Cukrze  ::), proponuję zinwentaryzować na jutrzejszej wycieczce stan zdrowotny owoców
np. jarzębiny na gruncie. Czuję bowiem (miętę przez rumianek), iż ostatnie opady przysporzy-
ły ognisk infekcji grzybowych i dłużej czekać ze zbiorem się nie da. Kalina wytrzyma jeszcze
2-3 tygodni u mnie, głóg może 1-2 tygodnie, chociaż plamek na nim przybywa. Pytanie - jak
w tej sytuacji zachowa się Air Force kosów  8) ?

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10146
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 03, 2010, 20:21:29 »
U mnie koło blokowiska są niektóre krzaki krzaki głogu, których grzyby się po prostu nie imają i wiszą sobie spokojnie, aż je ptaki zjedzą, bo ludzie jakoś mało je obrywają.
Ale to dopiero dla mnie na koniec września.
Teraz siedzę w dzikim kraju i mam dzisiaj zmielone półtora wiadra jagód bażyny. Stoją sobie trochę zmieszane z wodą, aby wypuściły dobrze sok. Właściwie to one składają się tylko z soku, skórki i malutkich pesteczek, miąższu tam prawie nie ma. Pewnie dlatego Rosjanie nazywają je "wodzianinka".
Za dwa dni będzie ostre mycie słoików i miejscowi będą patrzeć na mnie jak na szamankę lub własną prababcię - oni już dawno przestali hermetyzować soki, bo mają zamrażarki :-)
Pozdrowienia :-)

Offline arte

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 519
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 05, 2010, 08:44:15 »
 Wrzesień    pełen  pracy. Czeka  owoc  czarnego  bzu,  czeremchy, jarzębiny. Z tych  właśnie  owoców  staram  się  przygotowywać duże  ilości  soków  i  syropów. U  mnie  w " ruch" idą   butelki  różnych  wielkości  i  kształtów.  Najchętniej  sięgam  po  te  od  Kubusia. Są  praktyczne.Czarny  bez  powoli  już  "dochodzi", podobnie  czeremcha. Lada  chwila prace   przetwórcze. Martwię  się tylko  owocem  jarzębiny  jakiś  w  tym  roku    bardzo  mizerny  ,  nie  ma  takich  urodzajnych  gron  jak  w  zeszłym  roku.No  i  jeszcze  troszkę  ziół  do  dozbierania.  Rdesty,  wrzosy, nawłoć, widziałam  kwitnący  pszeniec-gajowy,  jeszcze  poziewnik  szorstki,  karbieniec,  "jajeczka" kolczurki. No  i  nie  sposób wracać  z  najzwyklejszego  nawet  spaceru  bez  ziół  w   podręcznej  torbie. Owoc  pigwy  też  zbieram ,  robię  z  tego  konfiturę /dużo  cukru/ . We  wrześniu  w  kolejce  owoc  róży  do  suszenia. Róża  dobrze   się  suszy  w  warunkach  domowych,  ułożona  w  kartonikach  na  szafkach  kuchennych,  potem  dosuszanie  na  grzejnikach. Jej  owocu  bezwzględnie  nie  może  zabraknąć  w  naszej  zielarskiej  apteczce.  Pozdrawiam  arte

Offline Tadeusz Grąd

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 163
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 07, 2010, 07:10:42 »
Hmm, poranek jest rześki, ok. 4 stopni... Dzionek jednak wstał piękny, a więc hajda na wrzosy
i jarzębinę. Po drodze jednak sprawdzę zarośla w łęgu nadrzecznym - wiosną mignęło mi tam
coś na kształt kwiatostanów czeremchy, o której przypomniała arte. Nasz
Gospodarz pisał o czeremchach m.in. pod adresem http://rozanski.li/?p=25.
Pozdrawiam  :) wędrowców.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 07, 2010, 07:26:39 wysłana przez Tadeusz Grąd »

Offline Global

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 37
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 08, 2010, 07:53:31 »
W łęgu nadrzecznym czeremcha? No ta to się wszędzie wciśnie... U mnie, koło chałupy, czeremchy amerykańskiej jest mnóstwo. I wyobraźcie sobie, że przez Tubylców jest odbierana jako trująca. Sam jestem Tubylcem od 40 lat (Otwock pod Wawą i okolice) i z czeremchą zapoznałem się dopiero 3 lata temu. Trochę cierpkie owoce z "nieprzyzwoitą" nutą jak to moja mamóśka rzekła, jednak ciekawe. Zazwyczaj zrywam parę garści, reszta dla "ptasiek".

Z wrześniowych zbiorów oczywiście wrzosy polecam i aronię. Chociaż na aronię radzę poczekać jeszcze. Mój piesio też czeka, bo uwielbia suszoną aronię. Odrobacza bydlaczka i on to wie.
Wiesiołka też naskubałem z nasion, a nawet z całości. No i dużo zbiorów jest - gdzie się nie zerknie - tam rośnie cudo :D

Offline Tadeusz Grąd

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 163
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 08, 2010, 09:08:53 »
Hej Global ! Oczywiście - w łęgu. Pisałem bowiem o Prunus padus - czeremsze pospolitej. Na
tych Twoich piasulkach otwockich zaś, występuje Prunus serotina - czeremcha amerykańska,
która jak sama nazwa wskazuje pochodzi z Ameryki (Północnej zresztą), a konkretnie obejmuje
swym zasięgiem połowę obszaru wschodniej części USA i fragment południowej części Kanady
(pachnącej żywicą jak Twoje bory otwockie)  ;). Czeremcha amerykańska bowiem ma bardzo
skromne wymagania glebowe i jako taka została swego czasu wprowadzona jako gatunek (ma-
jący znaczenie fitomelioracyjne) do warstwy podszytu w drzewostanach na siedliskach boro-
wych. Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, iż owe "skromne wymagania" wcale nie oznaczają, że
na glebach żyźniejszych idzie jej w życiu gorzej. Ale to już całkiem inna historia...  ::).
Pozdrawiam  8).

Offline halina1

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1423
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 13, 2010, 09:18:38 »
Zbieranie ziół, to także korzonki. Wykopałam trochę żywokostu i arcydzięgla. Korzonek arcydzięgla, szczególnie świeży nadaje piękny smak nalewce ziołowej. Lubię korzonek wiązówki, ale jeszcze nie ukopałam. W wakacje "ukorzonkowałam się" przy trędowniku.
Nazbierałam pigwy, w większości dojrzała, w tym roku jest jej mało.
Nad rzeką kwinie jeszcze marzanka wonna, ależ ona pachnie. W wakacje zbierałam ją nad rzeką z gołymi ramionami. Nazbierałam naręcze, jak zdjęłam z ręki, całe ramie było poszarpane, trochę sie goiło.
Miałam jeszcze pójść po tatarak, ale dość mokro, a las pełen grzybów. Tak dorodnych prawdziwków i rydzów dawno nie widziałam.

Offline arte

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 519
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 28, 2010, 18:49:09 »
Z  pracowitym  wrześniem  będziemy  się  żegnali. Soki  już  na  półkach,  w  tym  roku  nie  ma  u  mnie  WCALE owoców  czeremchy,  niestety.Wielka  szkoda, zrobiłam  teraz  tylko  sok  z  czarnego  bzu  i  odrobinę  z  jarzębiny,  bo  też  jakaś  marna  w  tym  sezonie.Do  zbiorów  pozostały  owoce  róży,  no  i  podobnie  jak  Halinka  kopię   trochę  korzeni,  kłączy ,  które  jesienią  można  pozyskiwać. Zrobiłam  trochę  intraktu  z  korzeni  pokrzywy.To  cenny  galen.Można  jeszcze  ususzyć  nieco  owoców  z  bzu  czarnego   no  i  koniecznie owoców  z  głogu,  jałowca,jarzębiny,  rokitnika.
 arte

Offline ineslik

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2127
    • herbiness
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 02, 2011, 09:16:06 »
Wrzesień może mieć i smutne oblicze. Kiedy patrzę, na jabłka tarzające się pod jabłonkami - za kwaśne, za cierpkie, za ciężkie do podniesienia z ziemi. Nie ma krowy , kury , która mogłaby skorzystać z tego marnotrawstwa . Dobrze , że chociaż są mrówki.

6 litrów octu jabłkowego już mam, nastawię następne. Smaczne, zdrowe i darmowe.
smacznego
Inez

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10146
Odp: Wrześniowe zbiory...
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 02, 2011, 12:44:33 »
Możesz jabłka przepuścić przez sokowirówkę - sok jest wspaniały, nawet z kwasów. Po hermetyzacji będzie stał nawet i trzy lata.
Możesz jabłka pokroić i wysuszyć - nawet kwasy stają się zjadliwe w takiej formie. Z mojego doświadczenia z suszonymi jabłkami wynika, że przyroda też je bardzo lubi, dlatego przechowywać je trzeba w szczelnych pudłach lub słoikach. W przeciwnym wypadku po mieszkaniu będzie latać dużo malutkich, szarych motylków...

Wiem... to wszystko wymaga poświęcenia czasu... Gdzież te czasy, kiedy kobieta zajmowała się domem, a mężczyzna szedł do pracy? Ja rozumiem, aby pójść do pracy dla przyjemności, na plotki, po wypłatę. Na przykład zimą człowiek ma zwykle więcej czasu. Ale teraz, jak człowiek nie wie, w co włożyć ręce?
Pomarudziłam :-)

Pozdrowienia :-)