Jeszcze co do dawkowania tych najsilniejszyh "plant corticoids"... Mam nalewki-intrakty 1:2 z psianki i z kłączy konwalijki. Byłyby jak znalazł do eksperymentalnej terapii, ale musiałbym określić dawkowanie. Przy tym nie za bardzo uśmiecha mi się zażywanie psianki - coś mi ona śmierdzi, nie smakuje - słowem, wolę nie (podobnie mnie odpychała nalewka z trędownika i faktycznie - odbijało mi się po niej przez pół dnia, nie służyła mi). Ale konwalijka mi się podoba i chętnie wypróbuję. Przypuszczam, że należałoby zacząć od dawki 10 kropel - kierując się dawkami dla naparów tak to sobie oszacowałem. W przypadku psianki czytałem wyniki badań, gdzie podawano ludziom po 2 ml nalewki 1:5 - była to nalewka z łodyg, młodych pędów wiosennych (taka tradycyjna). Moja psiankowa jest z całych roślin wyszarpanych w maju przez kajakarzy (jeszcze nie kwitły, bo to pod Szczecinem było) co dodatkowo utrudnia określenie dawkowania ale jak mówiłem - szczególnie zależy mi na konwalijce. Zacząłbym od 10 kropel, najlepiej zrobić z tego syrop z określoną dawką tej nalewki w łyżeczce syropu - i wygodne, i miłoe, bo dodatkowo chyba lepiej poznam rozmaite walory smakowo-aromatyczne konwalijki, alkohol w rozcieńczeniu wszystkiego nie zagłuszy. Gdyby była dobra odpowiedź ze strony organizmu, to zwiększyłbym do mililitra 2x dziennie.
Może ktoś te moje spekulacje zweryfikuje, co?
