Wybieram się z rodziną moją na zlot. Będziemy od czwartku. Już miejsca z Moniką obgadane, czyli dach nad głową jest. Jestem otwarta na to co będzie się działo, choć sercem bliżej mi do kameralnej i spontanicznej wymiany doświadczeń, zbierających się osób na zbiory ziół, bo chcą, bo tak w duszy gra. Nastawiam się na dobrze i radośnie spędzony czas w "oparach" ziołowych dyskusji.
Ostatnia wycieczka z Basią i grupą adeptów pokazała mi, jak bogate w wiedzę są takie spontaniczności. Zaczytuje się teraz w siedmiopaleczniku (2 litry nalewki się robi, po bojach z właściwym rozdrobnieniem ;-)) mchy torfiastym, hubie białej i czarnej. Igiełki sosnowe już gotowałam, a zapach był, że hej.
I właśnie tego spodziewam się po tym wyjeździe. I trochę nieswojo się czuję, czytając w tym miejscu te utarczki słowne. A ponieważ chcę być na bieżąco w sprawach organizacyjnych z wiązanych z tym wyjazdem, to i wypisać się z wątku nie mam jak.
Basiu, zdaję się tu na Ciebie, bo dbasz i czuwasz i dziękuję Ci za to.
i cieszę się, że spotkam tych, których już poznałam i tych, których znam na razie z czytania na forum.
Pozdrawiam ciepło w ten słoneczny i piękny dzień.

Dusia