Autor Wątek: Kleszcz  (Przeczytany 36899 razy)

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11011
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #75 dnia: Marzec 07, 2015, 18:55:28 »
Polej jedzonko krwią, skwarkami lub śmietaną - co lubi

Pozdrowienia :-)

Offline Renia

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1580
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #76 dnia: Marzec 08, 2015, 14:32:20 »
Polizała i nie zjadła, coś mi się wydaje, że ma za dobrze. Ja bym jej to jedzonko zostawiła aż zgłodnieje, ale ona wie, że ma dobrego pana...
,,Nie ten przyjaciel, kto współczuje, a ten kto pomaga." Thomas Fuller

Offline jaro0106

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 186
    • Fitoterapia w weterynarii
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #77 dnia: Marzec 08, 2015, 17:19:45 »
U kotów podanie na siłę rzadko się sprawdza kocica może się na ciebie obrazić i następny raz będziesz ja gonić, moja w saszetce zjada ale bez rewelacji.

Offline Renia

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1580
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #78 dnia: Marzec 08, 2015, 19:02:40 »
Koleżanka z pracy, mówiła, że swoim kotom wpycha tabletkę głęboko do gardła. Raz tak mojej kocicy dał weterynarz, ale to jej spojrzenie (strach ma wielkie oczy, ona miała jeszcze większe :)). Boję się tak wpychać. Sama z karmą nic nie tknie. Wrócę do płynu wcieranego w skórę. Takie doustne preparaty wydają mi się skuteczniejsze, ale może mylę się...
,,Nie ten przyjaciel, kto współczuje, a ten kto pomaga." Thomas Fuller

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11011
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #79 dnia: Marzec 08, 2015, 19:27:56 »
Ja moim kotom tabletki dawałam bez przemocy - wystarczyło zrobić błotko i przykleić na przedniej łapce.

Pozdrowienia :-)

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #80 dnia: Marzec 08, 2015, 19:29:24 »
Kiciusie nie bez powodu mają taką reputację. Mojemu lepiłam kulki mięsne ze świeżutkiej wołowiny i tam umieszczałam jakimś narzędziem ( by nie skalać smaku mięska) ociupinkę leku. Kosztowało mnie to dużo i leku, i wołowiny...plus nierzadko rany szarpane bynajmniej nie na kiciusiu. Od tamtej pory jestem na wszystkie cztery kończyny pasjonatką psów  :D heh szczurowi wystarczyło umazać nos lub futerko w leku i sam sobie aplikował  :D

Z jednej strony jestem przeciwniczką wypalania łąk a w sumie wszelakich nieużytków. Z drugiej strony byłam z 1,5 godziny w chaszczach i kleszczor po mnie łaził.
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline jaro0106

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 186
    • Fitoterapia w weterynarii
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #81 dnia: Marzec 08, 2015, 20:19:43 »
Proponuję trochę mielonego mięsa wymieszać z płynek odczekać do rana zabrać inny pokarm i na pewno rano zje

Offline jaro0106

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 186
    • Fitoterapia w weterynarii
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #82 dnia: Marzec 10, 2015, 18:48:10 »
To jedyne wyjście zapapsułkować z czymkowiek w postaci stałej żeby nie wypłyneło i podać w kapsułce

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11011
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #83 dnia: Marzec 10, 2015, 21:48:06 »
A metoda błotka na futerku? Jest też metoda brutalniejsza - wymazanie pod ogonem...

Pozdrowienia :-)

Offline Renia

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1580
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #84 dnia: Marzec 12, 2015, 15:56:47 »
Niestety doszło do przemocy :'(, dostała pipetą prosto do pyska, aż mi jej szkoda. Nie wiem jak można podać w kapsułce? Ręce opadają z taką dziwaczką. I ja mam to powtarzać... To nie jest mój pierwszy kot, zawsze szło się do weterynarza po tabletkę, siup do jedzonka i po kłopocie.
,,Nie ten przyjaciel, kto współczuje, a ten kto pomaga." Thomas Fuller

Offline Karrin

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 4
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #85 dnia: Marzec 27, 2015, 04:25:56 »
U moich na kleszcze działa połączenie 2ch rzeczy: ziołowa obroża Herba Max (w internetowym zoologiku ostatnio płaciłam ~5zł) i kropelki aplikowane na linii kręgosłupa - bardzo nie ziołowe. Obroża odstrasza kleszcze, a te najbardziej zdeterminowane są zabijane kropelkami jak tylko spróbują zacznąć żerować. W stadku jest jeden alergik z problemami sercowymi, i mimo to nie ma problemów. Niestety znałam pieska który miał boreliozę i nie przeżył, a że byłam blisko z jego właścicielami, to brałam udział w próbach ratowania go i opieki. Nie chciałabym zafundować tego moim.
Ważne jest tylko by nie dawać biobójczej obroży i jednocześnie kropelek, bo wtedy pies dostaje podwójną dawkę. Jak psiak zgubi obrożę, a nie będę mieć zapasu by założyć przed kolejnym spacerkiem, robię olejek, którym smaruję psa - olejki eteryczne z mięty pieprzowej i citronella mieszam z olejem i smaruję sierść. Wadą niewątpliwie jest tłustość tego rozwiązania. Niestety na terenie na którym mieszkam jest spore zagrożenie boreliozą, i na samej mojej ulicy dwa psy straciły z jej powodu życie :(


Offline clara

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #86 dnia: Marzec 27, 2015, 15:17:00 »
Czy można przeoczyć kleszcza u psa? Moja psina biega często po lesie i po krzakach, ale nigdy nie przyniosła do domu kleszcza. Czy mogłam go przeoczyć a pies sam go sobie jakoś wyjął? A może młode psy nie łapią? Nie jest chora, pytam profilaktycznie.

Offline Karrin

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 4
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #87 dnia: Marzec 27, 2015, 15:40:28 »
Sama parę razy przeoczyłam, gdy o boreliozie nie było głośno i nie zabezpieczałam. Na psach typu jamnik gładkowłosy, doberman, grzywacz chiński hl, praktycznie nie ma możliwości przeoczenia. Trudno jest przeoczyć także u psa o jedwabistej, długiej sierści bez podszerstka, zwłaszcza jasnej. Długa sierść z podszerstkiem daje spore pole do popisu do ukrycia się kleszczy, podobnie jak krótka, podszerstkowa. Najtrudniej kleszcza wypatrzyć wbitego u psa z sierścią wilczastą. Kolory sierści są idealnie maskujące i odpowiadają kolorom kleszczy. Potrafiłam 20 minut po spacerze badać miejsce w miejsce wilczastą sukę, a i tak później znajdowało się na jej legowisku "kulki" kleszczowe. Nawet obficie owłosiona "kula futra" zwana pekińczykiem, nie miała ich tak często jak właśnie wilczek.
Pies nie musiał sobie wyjmować, kleszcz mógł sam odpaść gdy już się "najadł" ;) Kleszcze najczęsciej znajdowałam w takich miejscach jak szyja psa (6/10 przypadków), kark (2/10 przypadków) i pachwiny (1/10 przypadków). Pozostałe miejsca wyjątkowo rzadko.

Offline clara

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #88 dnia: Marzec 27, 2015, 16:03:14 »
Dzięki Karrin. :)

Offline KKasiaK

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Kleszcz
« Odpowiedź #89 dnia: Maj 24, 2015, 17:11:36 »
Kleszcza jak najbardziej da się przeoczyć - wszystko zależy jeszcze od sierści. Mój psiak ma długą sierść i pierwszego kleszcza w tym roku (jeszcze się nie spodziewałam i nie sprawdzałam) przeoczyłam. Znalazłam wypasionego na podłodze w sypialni.