Autor Wątek: Chemioterapia  (Przeczytany 42259 razy)

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 06, 2013, 14:37:22 »
Dzięki podwójne, bo pamiętasz, że nie używam gorzałki. ;)

Offline `

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1051
  • IRONMAN-napędzany ziołami
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 06, 2013, 14:58:31 »
Dzięki podwójne, bo pamiętasz, że nie używam gorzałki. ;)

Moc jest w Tobie, Basia podsyła Konia Trojańskiego ;) z tą gliceryną.

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 06, 2013, 15:00:59 »
Wiem czym jest gliceryna.

Offline leo

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1165
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 06, 2013, 15:44:14 »
Śledzę wątek od początku i szczerze mówiąc dostaję gęsiej skórki, czytając historię kuracji. Nie jestem na tyle kompetentny, żeby się mądrzyć w temacie, ale nasuwają mi się pytania. Jeśli można, to prosiłbym o krytykę - Basię, Ewaryn, ... , bo temat za poważny.
 Przeszło pół wieku temu była Lekarz -  Pani dr Budwig, która ( wg informacji internetowych, bo lekarze się na ten temat nie wypowiadają) leczyła chorych na raka ze skutecznością >90% stosując tylko dietę + kąpiele słoneczne i była z tego tytułu 7 razy nominowana do nagrody Nobla. Sam znam przypadek osoby z rakiem pęcherza, która nie poddała się tradycyjnej terapii i w ciągu 3m-cy poradziła sobie z tematem stosując dietę Budwig, a terminy na operację (usunięcie) i chemioterapię już były. Sądząc po rosnącym zainteresowaniu np. olejem lnianym Budwigowym, rośnie też zainteresowanie dietą dr Budwig. Dlaczego się na ten temat nie mówi?.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10833
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 06, 2013, 18:22:04 »
Z tą 90% skuteczności to jednak przesada, bo takiej nie ma nikt.

Jednak wróćmy do diety.

Z jednej strony marketingowcy Oleofarmu mieli genialny pomysł odgrzebując właśnie akurat pomysły Johanny Budwig i sprzedając swoje wyroby właśnie w aptekach i rozdając związane z tym broszurki. W sklepach spożywczych niezbyt tani olej lniany pewnie by przegrał z wieloma innymi. Stąd można łatwo i w racjonalny sposób wyjaśnić zwiększone zainteresowanie tym olejem. Oczywiście wielokierunkowe działanie zdrowotne oleju lnianego jest bezdyskusyjne, może za wyjątkiem dla EFSA, ale oni już mają na swoim koncie tyle genialnych odkryć demaskujących oszustwa różnych naukowców oraz producentów różnych suplementów, kosmetyków i żywności, że w zasadzie się trudno bardziej skompromitować, niż oni to wykonali za nasze zresztą pieniądze.

Co stoi na przeszkodzie dla szerszego zastosowania pomysłów Johanny Budwig?

Moim zdaniem problemem jest intensywna antymleczna czy antynabiałowa nagonka lecąca w mediach i nie tylko. Ktoś kiedyś wypił szklankę mleka UHT, wzrosło mu od tego zużycie papieru toaletowego i już relaksując się na kibelku wymyślił, że mleko jest dla cieląt, a nie dla w szczególności dorosłych ludzi. Co więcej, napisał na ten temat książkę, drugi skopiował i dodał parę mrożących krew w żyłach historii na temat wapnia z mleka odwapniającego kości i zatykającego naczynia wieńcowe. Gdzieś-niegdzieś ktoś przebąkiwał, że biały płyn sprzedawany w sklepach ma raczej tylko historyczny związek z jakimś biednym zwierzakiem, który zresztą jest karmiony i szprycowany różnymi świństwami, byle tylko było więcej białego płynu udającego mleko. Na tej samej zasadzie twaróg, czyli kazeina jest opisywana przez antymlecznych wojowników jako klej do tapet kitujący nam gruntownie jelita, dzięki czemu pożywienie przez nas przelatuje i ląduje w kibelku, a my umieramy z głodu, jednocześnie tyjąc i obżerając się bez miary śmieciowym żarciem.
Nawet na forum tutaj znajdzie się dość dla rozwinięcia tych oskarżeń.

No i gdzie tu jest miejsce dla twarogu? Jeszcze zakapsułkowany olej od biedy przejdzie, ale twaróg?

Jaki z tego wniosek? W piątek idę na rynek po mleko :-))))

Pozdrowienia :-)

Offline Karniaczar

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 06, 2013, 18:54:03 »
Też słyszam pozytywne opinie o diecie Budwing.

Offline leo

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1165
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 06, 2013, 19:20:04 »
Basiu! Nie chodzi mi o jakieś wyliczanki. Te 90% wziąłem ze strony
www. primanatura.pl. Chodzi mi o fakty. Los chciał, że jak te infofmacje wyczytałem ( o dr Budwig) podzieliłem się nimi ze znajomym z pracy. Ten z kolei zasygnalizował temat, bez żadnych szczegółów swojemu koleżeństwu urlopowemu pół roku później ( kolega miał mieć usunięty ten pęcherz i kolega podjął decyzję o kuracji Budwig). Po 3 m-cach zebrał joby od lekarzy, ponowne badania i szczęki do kolan - do operacji nie doszło, ze swoim pęcherzem chodzi do dziś. To było 3 lata temu. Jeśli chodzi o dr Budwig -  przez te ostatnie pół wieku chyba nikt nie zakwestionował wyników jej pracy. Wręcz przeciwnie - bodajże w  1994r.ktoś, nie pamiętam kto podszedł do weryfikacji tematu. Wyniki skomentował słowami: " rak jest łatwo uleczalny". Poszukam gdzie to wyczytałem, to powiem kto.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10833
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #22 dnia: Listopad 06, 2013, 20:07:31 »
Ja wierzę Tobie z tą historią z pęcherzem. Dieta Johanny Budwig ma podstawy naukowe, nawet, jeśli te 90% wyleczonych to akurat bajka.

Ona nie jest popularna zbytnio ponieważ specjalizacja lekarza dietetyka praktycznie znikła, lekarze chemiczni ją zwykle tolerują, byle pomiędzy chemiami, a wiele kręgów "niechemicznych" jest z definicji wrogo nastawionych do nabiału, jako jednego ze źródeł wszelakiego zła.

Pozdrowienia :-)

Offline leo

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1165
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #23 dnia: Listopad 06, 2013, 20:18:07 »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10833
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #24 dnia: Listopad 06, 2013, 21:38:41 »
Ja znam te opowiadania, ale nadal nie wierzę w 90% wyleczeń z raka z powodu samej diety, szczególnie przy okazji sprzedaży dodatków do owej diety.
Mi to pachnie po prostu marketingiem.

Pozdrowienia :-)

Offline gumppek

  • Kłam­stwo nie sta­je się prawdą tyl­ko dla­tego, że wie­rzy w nie więcej osób.
  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1200
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #25 dnia: Listopad 06, 2013, 22:26:17 »
Nastąpiła po prostu fetyszyzacja niektórych ziół min vilcacory. Po pierwsze o dobrą vilacorę w Polsce trudno. Po drugie ona wcale tak rewelacyjnie nie wzmacnia układu odpornościowego w zakresie limfocytów Th 2. No i na efekty trzeba czekać długo. Dużo lepsze jest Pau d'Arco i na dodatek ma działanie przeciwgrzybicze. Leczenie nowotworów to nie zabawa w piaskownicy, a niestety często tym zajmują się ludzie o wiedzy przedszkolaków. Trzeba mieć na prawdę głęboką wiedzę immunologiczną by leczyć nowotwory lub mieć bardzo bogatą praktykę. Pierwsze to trzeba usunąć przyczynę choroby. Jest nią destabilizacja układu odpornościowego. Powodów jest wiele. Główne to złe żywienie, candida, wieloletnie zachwianie równowagi kwasowo-zasadowej w organizmie. Trzeba wziąć książkę z immunologii i poczytać publikacje naukowe. Dziś już prawie każdy nowotwór jest rozpracowany pod kątem cytokin jakie są w nadmiarze lub niedoborze a także inne składniki układu odpornościowego jak TNFy czy INF czy komórki NK. Wytępić pasożyty, przywrócić równowagę kwasowo-zasadową /to właśnie czyni terapia Gersona/. I dopiero wtedy wziąć się za sam nowotwór wzmacniając kierunkowo odporność.
Góral­ska teoria poz­na­nia mówi, że są trzy praw­dy: Świen­ta prow­da, Tyż prow­da i Gówno prowda.
Józef Stanisław Tischner

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #26 dnia: Listopad 07, 2013, 09:08:36 »
Leo, prosiłeś mnie o krytykę....
To co napiszę nie będzie krytyką.....to będą moje przemyślenia, moje indywidualne zdanie.
W związku z problemem ze zdrowiem męża, ja- tak jak pewnie wielu ludzi będących w takiej sytuacji, zaczęłam czytać w internecie i szukać informacji, które mogłyby być nam pomocne.
Natknęłam się na dietę Budwig i inne. Dietę Budwig od razu odrzuciłam, jakoś nie mieściło mi się w głowie, że twaróg połączony z olejem lnianym i warzywami ma moc leczenia choroby nowotworowej. Dotarłam do innych cudownych sposobów (nie będę ich teraz wymieniać)-ostatecznie z żadnej z tych metod mąż nie korzystał.
Wiedziałam już na tym etapie, że leczenie onkologiczne to właściwie nic więcej , tylko leczenie objawowe. Zrozumiałam, że jeżeli nie uda mi się poprawić pracy układu immunologicznego, to....
-Nie słyszałam o nikim , któremu dieta Budwig pomogła
-Wiem o jednym przypadku kiedy skuteczna okazała się dieta Gersona (pisałam o tym kiedyś na forum)
-wiem o znajomym, który leczył się kapsaicyną - bez pozytywnego skutku
-mam znajomego, który leczył się sodą oczyszczoną z syropem klonowym-bez pozytywnego skutku
To co napisał nasz kolega  Gumpek jest  najbliższe temu co ja myślę. Ale ja  jestem tylko laikiem.
Wiedziałam, że ta walka musi odbyć się na wszystkich możliwych poziomach:
-dietetycznym
-eliminacji chemii z otoczenia
-eliminacji wysokiego poziomu stresu
-dbałość o aktywność fizyczną
-wprowadzenia roślin, które są pozytywnie opisane jako rośliny usprawniające pracę układu immunologicznego i rośliny o działaniu antyrakowym oraz oczyszczającym organizm.
Obserwuję różne historie ludzi zmagających się z tą straszną chorobą. I wielokrotnie zauważyłam pewien schemat:
chory po leczeniu onkologicznym nic nie zmienia w swoim życiu , łapie np. za vilcacorę i....liczy na to, że ona wyrwie go ze szponów raka. Proszę mnie dobrze zrozumieć- vilcacorę uważam za cenną roślinę- tylko jak ona ma pomóc jeżeli chory dalej niezdrowo się odżywia, siedzi przed telewizorem podjadając chipsy ...a potem nagonka na tą roślinę.
Mimo, że to wątek na temat chemioterapii chciałam napisać kilka słów na temat wspomnianej przez Basię, nagonki na produkty mleczne.
Pojawia mi się taka refleksja- ilu ludzi dba o to, by kupić mleko od krowy pasącej się na łące pełnej ziół? My, na tym forum zwracamy na to uwagę....a jak to wygląda wśród naszych rodaków?...wystarczy zerknąć do koszyków ludzi przy kasach w markecie.
Gdyby ludzie dbali o jakość kupowanego mleka kobitki nie wystawałyby z nim na targach tylko za ciężkie euroki sprzedawaliby je z własnego podwórka.
Jakość produktów mlecznych jest fatalna- tutaj chyba nikogo nie muszę o tym przekonywać. Mleko nafaszerowane czynnikami wzrostu, antybiotykami, odtłuszczone, pasteryzowane....od zwierząt karmionych paszami z roślin genetycznie modyfikowanych ew. kiszonek, które podkopują zdrowie zwierząt....to samo w mięsie.
A jak wygląda dieta przeciętnego Polaka- szczególnie w okresie jesienno-zimowym?
Rano chleb z jakimś tłuszczem , wędlina i serek....obiad mięsko lub ryba, w międzyczasie w pracy kanapka też albo z jakimś serem albo z inną wędliną, kolacja ...to samo . Różnorodność polega na kupowaniu wszelkich odmian sera i różnorodnych wędlin. Przy tym niewielka ilość warzyw i owoców.
Białko zwierzęce od rana do wieczora pakowane do organizmu całymi latami....
nie dziwi mnie, że badania dietetyczne łączą produkty odzwierzęce z zapadalnością na nowotwory.
Ponad 30 badań łączy raka prostaty z ....nabiałem- podejrzewa się wapń i fosfor z mleka.....
nikt specjalnie nie fałszowałby tych badań, by tylko i wyłącznie robić nagonkę na mleko.
A ja myślę, że chodzi tu o jakość i ...umiar. Jeżeli kilka razy dziennie podaje się do organizmu takie ilości wapnia i fosforu z całym chemicznym obciążeniem produktu- to nikomu nie może to służyć.
Dawniej sądziłam, że aktualne jest hasło:"Pij mleko będziesz wielki"
Dzisiaj wyznaję inne: "Pij mleko będziesz kaleką".

We wtorek robiąc zakupy w sklepie ze zdrową żywnością, poznałam panią, która ma 8-letniego wnuczka z autyzmem. Lekarze faszerowali go psychotropami. Skutek był taki, że dziecko na tych lekach dostawało takich napadów agresji, że nie można go było wysłać do szkoły.Rodzice zawieźli dziecko do dietetyczki, która równoczesnie jest lekarzem (do Wrocławia). Kazała od razu odstawić dziecku wszystkie produkty odzwierzęce i gluten, zbadać poziom wit. D . Aktualnie- dziecku odstawili całkowicie psychotropy, poprawa jest na tyle duża, że chłopczyk znowu może chodzić do szkoły.
Ale się rozgadałam...mam nadzieje, że mi wybaczycie :)
Ewa




« Ostatnia zmiana: Listopad 07, 2013, 09:10:45 wysłana przez ewaryn »

Klara

  • Gość
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 07, 2013, 09:44:52 »

... ta walka musi odbyć się na wszystkich możliwych poziomach:
-dietetycznym
-eliminacji chemii z otoczenia
-eliminacji wysokiego poziomu stresu
-dbałość o aktywność fizyczną
-wprowadzenia roślin, które są pozytywnie opisane jako rośliny usprawniające pracę układu immunologicznego i rośliny o działaniu antyrakowym oraz oczyszczającym organizm.

Oraz, jeśli to w ogóle możliwe (?):
- eliminacji z otoczenia smogu elektromagnetycznego: telefonia komórkowa (maszty i aparaty telefoniczne, zwłaszcza najnowszej generacji) mikrofalówki, routery, telefony stacjonarne bezprzewodowe, bluetooth, radary.
- unikanie/neutralizowanie  promieniowania geopatycznego cieków i żył wodnych.
- eliminowanie toksyn żywieniowych i środowiskowych (czy to obecnie możliwe?!)
- oczyszczanie organizmu z ww toksyn (czy jest skuteczna metoda?!)


Cytuj
Obserwuję różne historie ludzi zmagających się z tą straszną chorobą. I wielokrotnie zauważyłam pewien schemat:
chory po leczeniu onkologicznym nic nie zmienia w swoim życiu , łapie np. za vilcacorę i....liczy na to, że ona wyrwie go ze szponów raka. Proszę mnie dobrze zrozumieć- vilcacorę uważam za cenną roślinę- tylko jak ona ma pomóc jeżeli chory dalej niezdrowo się odżywia, siedzi przed telewizorem podjadając chipsy ...a potem nagonka na tą roślinę.
Mimo, że to wątek na temat chemioterapii chciałam napisać kilka słów na temat wspomnianej przez Basię, nagonki na produkty mleczne.
Pojawia mi się taka refleksja- ilu ludzi dba o to, by kupić mleko od krowy pasącej się na łące pełnej ziół? My, na tym forum zwracamy na to uwagę....a jak to wygląda wśród naszych rodaków?...wystarczy zerknąć do koszyków ludzi przy kasach w markecie.
Gdyby ludzie dbali o jakość kupowanego mleka kobitki nie wystawałyby z nim na targach tylko za ciężkie euroki sprzedawaliby je z własnego podwórka.
Jakość produktów mlecznych jest fatalna- tutaj chyba nikogo nie muszę o tym przekonywać. Mleko nafaszerowane czynnikami wzrostu, antybiotykami, odtłuszczone, pasteryzowane....od zwierząt karmionych paszami z roślin genetycznie modyfikowanych ew. kiszonek, które podkopują zdrowie zwierząt....to samo w mięsie.
A jak wygląda dieta przeciętnego Polaka- szczególnie w okresie jesienno-zimowym?
Rano chleb z jakimś tłuszczem , wędlina i serek....obiad mięsko lub ryba, w międzyczasie w pracy kanapka też albo z jakimś serem albo z inną wędliną, kolacja ...to samo . Różnorodność polega na kupowaniu wszelkich odmian sera i różnorodnych wędlin. Przy tym niewielka ilość warzyw i owoców.
Białko zwierzęce od rana do wieczora pakowane do organizmu całymi latami....
nie dziwi mnie, że badania dietetyczne łączą produkty odzwierzęce z zapadalnością na nowotwory.
Ja znam kilkanaście osób z mojego otoczenia,(liczba rośnie w zastraszającym tempie) - wszystkie one prowadziły zawsze wściekle zdrowy tryb życia a potem było wielkie rozczarowanie: to ja tak zdrowo żyję i...
Myślę, że bardzo mało jeszcze wiemy o chorobie nowotworowej a szczególnie mało o tym jak z nią walczyć...

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2643
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #28 dnia: Listopad 07, 2013, 09:50:19 »
Z pewnością codzienne kwaśne mleko do ziemniaków (szklanka) nikomu nie zrobi krzywdy - wręcz przeciwnie. Utrapieniem są przysłowiowe "danonki", marne sery, odtłuszczone i homogenizowane mleko. Na szczęście to z mlekomatów rzeczywiście przypomina MLEKO, jakie pamiętam z dzieciństwa (zdarzało mi się pić "prosto od krowy" ale i to z butelek było dobre, miało "korek" maślany pod kapslem). Nie można mieć ludziom za złe, że nie jeżdżą codzień na wieś kupować surowe mleko od ostatniego rolnika trzymającego krowę. Na dodatek jest to handel "nielegalny" co oczywiście samo w sobie jest jakimś ponurym koszmarem. Ja się przyznaję - przy dwójce (zaraz trójce) małych dzieci i przewlekle chorej żonie nie mam absolutnie czasu na takie poszukiwania. Prawie nawet nie jeżdżę na ryby co mnie szczególnie frustruje, bo za dawnych czasów ciągle się włóczyłem nad rzekami. Dodatkowy zarobek za pisaninę postanowiłem wydać na nową, bajerancką "wędkę muchową marzeń", żeby się trochę zmobilizować do łowienia ;)
No ale telewizji nie mam, czipsów nie jem (przez ostatnie 3 dni jemy placki z dyni - podeszły nam bardzo), staram się mieć zupę w lodówce, warzywa zawsze jakieś, ostatnio soki z surowizny (burak, rokitnik, aronia, cebula z miodem - syrop wg Różańskiego); na rowerze jeżdżę codziennie. Przynajmniej tyle się udaje - ale na "wściekle zdrowy tryb życia" nie ma ani czasu, ani ochoty. Nie mam również przekonania. Co dziś uważa się za superzdrowe, jutro zostanie opisane jako Wielkie Zło. Wg mnie umiar jest lepszy od radykalizmu. Radykalizm jest dobry w sztuce, filozofii. Codzienność lepsza jest w miarę zwykła ;)
« Ostatnia zmiana: Listopad 07, 2013, 09:57:53 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Chemioterapia
« Odpowiedź #29 dnia: Listopad 07, 2013, 10:08:20 »
Kasiu, zgadzam się z Tobą. Ja mogę zrobić tyle ile mogę....to mi daje nadzieję...
Bez niej , po tych wszystkich przeżyciach, cholernie ciężko byłoby mi żyć.
To, że tak mało wiemy o raku nie może spowodować naszej bierności.
To nie jest tak, że o raku nic nie wiemy....wiele czynników jest znanych.
Kilka słów o sobie:
Trzy lata i 10 miesięcy temu, po kolonoskopii, dostałam diagnozę: polipowatość jelita.
Było to po leczeniu onkologicznym męża. Akurat wprowadzałam zmiany w naszej diecie.
Wykluczenie produktów odzwierzęcych, dieta oparta na warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych,ziarnach, wprowadzenie mieszanek różnych ziół.
Z racji diagnozy polipowatości miałam zalecenie wykonania powtórnej kolonoskopii po dwóch latach. Zrobiłam ją po blisko 4 , teraz pod koniec września. Wynik: zero polipów, jelita OK.
Polipowatośc sama nie znika, uważam, że pomogły mi zmiany żywieniowe i zioła.
Jak mi ktoś mówi, że zdrowo się odżywiała, a ma raka....zupełnie nie wiem co ma na mysli...dla każdego pojęcie zdrowego odżywiania co innego znaczy....tak samo jak pojęcie umiaru.
Ewa

« Ostatnia zmiana: Listopad 07, 2013, 10:13:10 wysłana przez ewaryn »