Autor Wątek: Problem mam :( (smutno mi)  (Przeczytany 25391 razy)

Offline Urielka

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 174
Problem mam :( (smutno mi)
« dnia: Wrzesień 05, 2013, 21:47:24 »
Długo tutaj nie pisałam, ale  te kilka miesięcy to była jakaś totalna porażka, pod wieloma względami i właściwie nie wiem od czego zacząć. Pojawił się u mnie problem dziwacznych wahań nastrojów, połączonych z prokrastynacją, bez skrajnej ekstazy (czy jakiejś innej bipolarności). Jest albo nudno, albo dołująco (poryczałam się na reklamie margaryny),  albo stresująco. Nie wiem od czego zacząć i co właściwie napisać. Spróbuję napisać mniej więcej,  co się dzieje z moim organizmem;
 na poziomie ciała; bardzo wypadają mi włosy. Staram się je szczotkować, jem kwas foliowy (nie mam pojęcia kto mi powiedział, że to pomaga, na razie nic się nie zmieniło).
Miałam niedobory witaminy B, czego skutkiem były pęknięte kąciki ust. Obecnie spożywam drożdże (niestety nie piwne, tylko te „pospolite”, których używa się do ciast), ale pomogły. Jem je codziennie  od trzech tygodni.
Od dwóch tygodni natomiast przeszłam na dietę wegetariańską, na razie niewiele się zmieniło, ale przynajmniej już tak strasznie śmierdząco nie… no cóż „gazuję” :D Mogę Wam mniej więcej napisać co jem. Jeżeli chodzi o żelazo, to powinno być wszystko w porządku, bo zajadam buraki z własnej działki.
Wiek; 23 lata
Waga; 42 kg (schudłam 1,5 miesiąca  temu po gigantycznej kłótni; 1,5 kg w trzy dni, bo nie byłam w stanie nic jeść) Waga 42 kg, jest dla mnie wagą w miarę normalną, tyle ważyłam, kiedy cztery lata temu zaczęłam pracować w McDonaldzie (wyobraźcie sobie, że przytyłam 3kg na ich diecie w miesiąc. Żadne inne pokarmy nie były w stanie dokonać czegoś takiego wcześniej! Od tamtej pory nawet nie zatrzymałam się przy tej „restauracji”). Wadą mojej wagi jest to, że nie mam piersi.  Są bardzo małe przez co mam bardzo duże kompleksy. Resztę ciała akceptuję (w miarę)
Wzrost 165cm
AZS- powody głównie psychosomatyczne, czego dowodem była przedostatnia sesja, gdzie wysypkę miałam wszędzie, tylko nie na twarzy (co zabawne zwykle miałam ją TYLKO na twarzy- przypuszczam, ze bardzo mi pomógł olejek arganowy, który stosowałam regularnie przed sesją). Obecnie AZSów nie mam.
Na poziomie ducha; a bo ja wiem? Ten rok był bardzo stresujący, ciągnę te dwa kierunki-chociaż z roślin leczniczych w semestrze letnim wszystkie przedmioty miałam przepisane- myślę, że podświadomie mnie to zdołowało. Miałam uczyć się o ziołach, do jasnej ciasnej- tymczasem moja uczelnia zafundowała mi nudy. A ponieważ się nudziłam, postanowiłam pójść na dwa koła naukowe,  (bardzo fajne, jednak byłam na wydziale od rana do wieczora). Do tego poszłam na niemiecki i to mnie akurat uszczęśliwiało, ale jak wiadomo; nie permanentnie. Zaocznie ciągle kontynuowałam technikum.
Miałam okropnego człowieka u siebie na mieszkaniu. Okropnego. Już go nie będzie, ale nie chciało mi się wracać na mieszkanie.
Niby wszystko jest normalnie, ale tak naprawdę nic nie ma smaku. Od niedawna zaczęłam słuchać inspirującej muzyki i czytać inspirujące książki. Wiem, ze inni mają gorzej, ale ta świadomość nie pomaga mi tak jak kiedyś pomagała.
Nigdzie nie czuję się jak w domu, nawet w domu rodzinnym.
Wiem co chcę robić w życiu, ale zostało mi jeszcze 2 lata studiów i nie wiem, czy po nich mi się uda robić to, co kocham. Tak właściwie cały czas boję się, że coś nie wyjdzie. Nienawidzę nie wiedzieć, co będzie za tydzień (stresuje mnie to, irytuje itd.)
A tak w ogóle, to przepraszam, ze nie skończyłam wątku o roślinach w ogrodzie.
Bardzo bym prosiła o pomoc, wiem jakie zioła stosuje się na „doły”, ale może moje ogólne zniechęcenie wynika z czegoś więcej? Możecie mi zapodać jakieś mieszanki na wzmocnienie organizmu? I może jakieś mądre, inspirujące książki?
Nie piszcie mi tylko proszę, żebym się ogarnęła, „bo nic mi nie jest”, bo inaczej zakopię się w pościeli i zasnę. (To mi przypomniało, że głównym stanem, który mnie najbardziej denerwuje jest brak podjęcia działań, porządnie od początku do końca- obecnie wszystko robię na ostatnią chwilę. Chaos. Nigdy taka nie byłam).
Pytajcie o co chcecie.
Pozdrawiam

Offline Alchemik

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 839
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 05, 2013, 22:03:56 »
Powiem Ci wprost. Zrób coś, co zredukuje Twój stres. Żyjesz w ciągłym napięciu podejrzewam. A przez niego żadne leki, zioła i cuda nie zadziałają. Poprawa nastroju przyjdzie, jeżeli zaczniesz żyć lżej i na tym się skup. Robisz bardzo dużo, tak jak ja na początku studiów - ale z czasem zauważyłem, że idę w dokładnie tę samą stronę.
Wszystko zaczęło się sypać.
Wiele osób tak ma, wydaje im się, że inaczej nie może być - w wieku 30-35 lat albo zapadają na już nieuleczalne choroby albo wpadają w nałogi, które już nie są paleniem tytoniu...

Trzymaj tą dietę teraz cały czas - to dobra dieta, nie zapominaj o ziarnkach czystych i o kiełkach. Tam są bomby witaminowe.
Spróbuj chodzić na imprezy, rozerwij się czasem, dziewczyno. Ja jestem pasjonatem, ale nie samą wiedzą żyje człowiek ;)

I poza bieganiem po uczelni spróbuj znaleźć swoje ulubione zajęcie i jemu się oddawać :)

A że czasem nie wychodzi, to tak już jest. Ja mam teraz taką pracę, że niekiedy wieczorem się dowiaduję, że kolejnego dnia nie muszę nigdzie się z domu ruszać - i jak tu dzień spożytkować? :P pasją!
Wszystko, co jesteś w stanie zrobić, czyń to z całą swoją mocą. Nie jutro. Teraz.

Offline pumeczka

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 165
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 05, 2013, 23:10:21 »
Ja bym zaczęła od podstawowych badań- m.in. poziom zelaza, i hormony tarczycy FT3, FT4, TSH. Chuda jesteś-może jakas przewlekła infekcja, może depresja. Ze strony psyche to bez sensu cos radzić, jeśli badania wyjdą ok to może psychoterapia.

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 06, 2013, 08:28:41 »
Wiesz Urielko, parę dni temu wspomniano o Tobie na Forum :)
Przeczucie jakie czy co ?

http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=1998.0

Do poprzednich rad dodałbym coś od siebie.
Drożdże piwne, o których braku piszesz dostaniesz w sklepach zielarskich ( taniej niż w aptekach) pod nazwą DROVIT lub LEVITAN.
Z innych ziółek o których czytałem u Gospodarza, przypomniał mi się taki oto wpis :

http://rozanski.li/?p=225

Powinno pasować :)
Oprócz tego ... myślimy o Tobie :)
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 06, 2013, 09:18:25 »
Urielka, polecam Ci książkę "Choroba Twoim przyjacielem" - Dethlefsen Thorwald, Dahlke Ruediger. Nalegam. ;) To lektura obowiązkowa.

Ta książka była przełomem w moim życiu. Przestałem się bać, ponieważ dotarło do mnie, iż mam Moc. Zainteresuj się medytacją, która fantastycznie wycisza wnętrze i strach znika. Strach jest iluzją.

...a tak poza tym... to uszy do góry! ;)

Offline Katarzyna

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 864
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 06, 2013, 09:55:45 »
Urielko na pewno masz jakies zainteresowania, pasje, nawet takie które nie wymagają nakładów finansowych...zrób to. Jesli masz możliwość, wyjedz w te miejsca w których czułaś się dobrze, z którymi łączysz miłe wspomnienia. Jesli dysponujesz czasem (jako, że studentka, to rok akademicki się jeszcze nie zaczął) wyjedz na łono natury np. Bieszczady. Unikaj osób, które Cię dołują. Nie musisz z nimi przebywać i przez to się nakęcać.
Zacznij od rzeczy najprostszych - najlepsze to to najprostsze. Lubisz spacerowac - idz na spacer, lubisz kremówki, zjedz sobie.

Offline Bagienna

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 90
    • Galeria
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 06, 2013, 13:12:09 »
A ja Ci polecam -

-poza oczywiście wspomnianymi już badaniami (bo często psychicznie czujemy się złe właśnie przez np wahania gospodarki hormonalnej i zly stan fizyczny ogólnie). Ja np chce umrzeć i zabijać jednocześnie w czasie PMS, ale wiedza, ze to wina hormonów ułatwia mi nieco to moje umieranie -

-zastanowić sie nad tym na co masz na prawdę ochotę, nad marzeniami, ktorych nie mialas jeszcze okazji zrealizowac i skupic sie na nich za wszelke cene, prokrastynacja, to wynik czesto bardzo idealistycznego i ambicyjnego podejscia do projektow, chcemy tak perfekcyjnie cos zrobic, ze w koncu nie mamy na to sil i nie robimy nic, uciekamy przed wyborami, ze strachu, ze sie nie powiedzie, ale mamy prawo do porazek i prob, i w walce z apatia, biernoscia i prokrastynacja najlepsze jest dzialanie, na poczatku wbrew sobie, na sile, ale konsekwentne. Bolesne psychicznie jest samo rozpoczecie czynnosci, tak jak ze skokiem w wode z wysokosci,  potem juz nie masz wyboru, lecisz :)  :D

Offline gumppek

  • Kłam­stwo nie sta­je się prawdą tyl­ko dla­tego, że wie­rzy w nie więcej osób.
  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1200
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 08, 2013, 19:54:18 »
Kandydoza.
Góral­ska teoria poz­na­nia mówi, że są trzy praw­dy: Świen­ta prow­da, Tyż prow­da i Gówno prowda.
Józef Stanisław Tischner

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10833
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 09, 2013, 11:51:09 »
Akurat powoli przebijam się przez świetne gawędy o fitoterapii przy problemach babskich. W tytule jest bezpłodność, ale autor odnosi się do masy różnych problemów, które wpływają na zdrowie. Tu mieszanka dla młodych dziewcząt w stanie depresji lub o-mało-co depresji, co jest połączone ze skapym miesiączkowaniem.

ziele lawendy 10
ziele melisy 10
ziele estragonu 30
ziele bylicy pospolitej 30
ziele macierzanki piaskowej 20
ziele mięty pieprzowej 10
gałka muszkatołowa 10
anyż gwiazdkowy  10
nasiona anyżu biedrzeńca 20
ziele lubczyka  10
liść czarnej porzeczki  20
ziele wrotyczu  30
wierzchołki pokrzywy z nasionami  30
owoce dzikiej róży  40
korzeń cykorii  20
nasiona cytryńca 10
korzeń rózeńca  20
korzeń szczodraka  20
korzeń eleuterokoka  20
korzeń lukrecji  20

2 łyżki przemielonej mieszanki zalewa się w 3/4 litra wrzątku, gotuje się 5-10 minut i zlewa się z fusami do termosu na noc.

Pije się na czczo między posiłkami, przy czym rano bierze się całą szklankę, potem pije się kilka razy dziennie, starając się pić jak najczęściej. Ten litr to dzienna dawka.

Widać, że to powinno podregulować cykl miesięczny, trawienie i poprawić ogólną odporność na stresy.

Myślę, że składniki mozna dostać jeśli nie  w zielarniach, to na pewno na Allegro czy innych sklepach internetowych.

Aha, książka to:
Олег Дмитриевич Барнаулов: Фитотерапия при женском бесплодии

Pozdrowienia :-)
Basia

Offline `

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1051
  • IRONMAN-napędzany ziołami
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 09, 2013, 15:03:08 »
Urielko,moja córa podobnie się zmaga... i można by pomyśleć,że Ty to ona  :) .
Wasze pokolenie ma przechlapane, ciągle w pędzie jak w kieracie :( .
I nie będę się rozpisywał Bagienna ma rację  a do tego co napisała Katarzyna
"Unikaj osób, które Cię dołują. Nie musisz z nimi przebywać i przez to się nakęcać."
Uciekaj od ludzi, którzy są z zasady "nieszczęśliwi", uciekaj gdzie pieprz rosnie
lub przynajmniej tam gdzie rosną zioła.

"Jakie mogą być następstwa przebywania w towarzystwie ludzi nieszczęśliwych?
Oto czego nie lubię najbardziej – ludzi nieszczęśliwych..
Są aspołeczni.Niebezpieczni dla otoczenia. Należy ich,
niezależnie od okoliczności,trzymać jak najdalej od dzieci
i osób o słabej psychice. Nie wolno zapraszać ich na
Święta.Należałoby izolować ich,umieszczać w specjalnych
leprozoriach, ogradzać drutem kolczastym i trzymać tam tak
długo,dopóki nie staną się szczęśliwi, bądź przynajmniej
przestaną być nieszczęśliwi. Jeśli akurat znajdujecie się w
doskonałym nastroju i nagle pojawi się w pobliżu człowiek
nieszczęśliwy – cały dobry nastrój szlag trafi.. Będziecie mu
WSPÓŁczuć.Będziecie WSPÓŁprzeżywać jego
problemy.Zaczniecie żałować nieszczęśliwego człowieka.
I wieczór zostanie beznadziejnie zepsuty.Jeśli zaś wasz nastrój
był i bez tego byle jaki,stanie się dużo, dużo gorszy. Jeśli
leżycie na łożu śmierci i zabieracie się właśnie do wydania
ostatniego tchnienia,wraz z pojawieniem się nieszczęśliwego
człowieka, możecie pożegnać się z nadzieją stanięcia przed
Stwórcą spokojnie,z poczuciem dumy z powodu przebaczenia
wszystkim i wypełnienia wszelkich ziemskich zobowiązań – bo
ich nie wypełniliście..Nie zdążyliście przecież jak należy
pożałować nieszczęśliwego człowieka,poczuć jego goryczy z
powodu pryszcza,jaki wyskoczył mu na nosie,lub cierpień
spowodowanych ciężkim przepiciem,a zwanych popularnie
kacem. Każdy nieszczęśliwy człowiek ma swoje indywidualne
cierpienia.Aczkolwiek wszystkie te indywidualne cierpienia
nieszczęśliwych ludzi mają jedną wspólną cechę – są to
najstraszniejsze cierpienia na świecie!!A waszym obowiązkiem
jest to potwierdzać – tak,,ten oto nieszczęśliwy człowiek jest
absolutnie najnieszczęśliwszym ze wszystkich
nieszczęśliwych! I biada wam jeśli pozwolicie sobie
niefrasobliwie umrzeć,nie odczuwszy uprzednio pełnej miary
cierpień nieszczęśliwego człowieka! Nie wyraziwszy mu
WSPÓŁczucia lub jakiegoś tam innego WSPÓŁodczuwania
jego bólu! Będziecie przeklęci na wieki wieków i nic wam nie
pomoże.Odejdziecie na tamten świat z piętnem okrutnego
człowieka bez serca i taka opinia na wasz temat będzie już na
zawsze pokutować wśród waszych (byłych)bliskich,
przyjaciół,kolegów i współpracowników. Wszyscy ci,którzy
uważają się za ludzi nieszczęśliwych,chcą,aby wszyscy wokół
nich także byli nieszczęśliwi,chcą abyście w trybie
natychmiastowym przestali się uśmiechać i cieszyć się
radością życia,i chcą także,aby u was wszystkich natychmiast
wynikły jakieś problemy.Przestańcie przebywać w ich
towarzystwie,słuchać ich,no a jeśli to niemożliwe,spróbujcie
pomóc im przezwyciężyć ich realne (podkreślam to
słowo)problemy. Tym sposobem uratujecie siebie i być może
pomożecie także im.Nieszczęśliwi ludzie –to jak pokazuje
życie,problem psychologiczny, rodzaj egoizmu,który chciałby
uzyskać ogólnoświatowy priorytet.
Być SZCZĘŚLIWYMI – oto po co ludzie żyją i rodzą się.. –
prof.dr Mścisław Oszukany"
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2013, 15:14:54 wysłana przez aqarel »

Offline Mama

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1585
    • Aga Radzi
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 09, 2013, 15:34:49 »
Też miałam taki etap w życiu.
Byłam pewna, że tak już będzie zawsze, ba coraz gorzej, miałam w głowie scenariusz na następne 50 lat mojego życia w najczarniejszych kolorach.
Sytuacja bez wyjścia (tak mi się wtedy wydawało). Miało być tak pięknie a nie szło wg mojego wyobrażonego scenariusza.
Trwało to pare dobrych miesięcy.
Gdyby nie podjęcie bardzo trudnej ale jak sie okazało własciwej decyzji to kto wie jakby teraz moje życie, moje zdrowie wyglądało.

Nic nie musisz ! A przynajmniej nie wszystko na raz.
Świat na prawdę sie nie kończy za miesiąc.
Zdążysz zrobic fajny kurs, studia i co tam jeszcze teraz Cie zajmuje.

Jesteś młoda, ba bardzo nawet :)

Zdążysz i to z wielką radością.
Czasem trzeba powiedzieć STOP. Odłożyć na przyszłość.

To że tutaj napisałaś też o czymś świadczy.
Jesteśmy z Tobą  :-*
Dasz rade!

Bo to pierwszy raz ? Przypomnij sobie kiedy było beznadziejnie a potem jednak zaświeciło słońce, tym razem też tak będzie  ;)

Włosy wypadają pewnie ze stresu, stresujesz się, że to na pewno jakaś choroba i wkoło macieju  ::)
nie sądzę, że jesteś chora.

Jak piszą wszyscy powyżej równoważ czas nieprzyjemny przyjemnym.
2 godziny w stresie = 2 godziny u kosmetyczki, maseczka na buzi, muzyka relaksacyjna :)

pozdrawiam gorąco
Aga

ps. jesteś wierząca?
Jeżeli w naturze występuje jakaś choroba to natura ma na nią lekarstwo !!!
Współtworze http://1000roslin.pl/
Prywatnie http://agakrok.blogspot.com/
Służbowo https://www.szm-melisa.pl/

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2643
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 09, 2013, 15:38:18 »
Z "wierzącością" jest ciekawa sprawa - wszelkie problemy psychiczne lepiej się rozwiązuje i szybciej, gdy "pacjent" się nie odcina od religijności, od sacrum - wychodzi to dosłownie we wszystkich badaniach. Wiele wskazuje na to, że jest to po prostu niezbędna częśc życia, istotny wymiar bycia człowiekiem. Człowiek to zwierzę myślące i - religijne. Tymi zresztą cechami zwierzęcą kondycję przekracza.
Można ten wymiar (sacrum) traktować jako rzeczywistość lub rodzaj "snu odwiecznego" ludzkości, ale fakty są faktami: człowiek tworzy sobie religijność zawsze i wszędzie i zawsze znajdziemy u jej (religijności) podstaw podobne, głębokie, archaiczne struktury. Zajmuje się tym religioznawstwo - choć po smierci genialnego Rumuna Eliadego żaden autor już mną tak nie "wszcząsnął" ;)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2013, 15:40:49 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline Bagienna

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 90
    • Galeria
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 09, 2013, 15:42:16 »
To ja w takim razie mam nadzieje, nigdy nie zejść z drzewa :]

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 09, 2013, 20:18:24 »
kaminskainen, sądzę, że upraszczasz, stawiając niejako znak równości pomiędzy religią, a duchowością. Religia to nic innego jak narzędzie kontroli umysłów (kontrolerów jest sporo), a duchowość jest w każdym z nas, tyle, że z jej odkrywaniem niektórzy są na bakier. ;) Też uprościłem, jakbyś się zechciał przyczepić. ;)

Offline Bagienna

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 90
    • Galeria
Odp: Problem mam :( (smutno mi)
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 09, 2013, 20:24:02 »
Świetnie ujęte Moco (imie Twoje jest wyzwaniem dla polonistow).
Religia jako, ze ludziom niezbędna została przez nich wynaleziona, ale nawet ateiści mogą być uduchowieni.
Polecam świetną książkę współczesnego filozofa francuskiego Duchowość ateistycznahttp://laickie.pl/duchowosc-ateistyczna-autor-andre-comte-sponville-recenzja-elzbieta-chlad-2/


Ale ale, odbiegamy tu trochę od tematu !!