Autor Wątek: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1  (Przeczytany 127723 razy)

Offline gumppek

  • Kłam­stwo nie sta­je się prawdą tyl­ko dla­tego, że wie­rzy w nie więcej osób.
  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1200
FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« dnia: Wrzesień 02, 2013, 11:10:55 »
Proponowana przeze mnie kuracja opiera się o zioła krajowe co powoduje iż jest tańsza i skuteczniejsza.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 29, 2015, 13:29:15 wysłana przez gumppek »
Góral­ska teoria poz­na­nia mówi, że są trzy praw­dy: Świen­ta prow­da, Tyż prow­da i Gówno prowda.
Józef Stanisław Tischner

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 02, 2013, 11:41:47 »
GUMPPEK jesteś WIELKI :)
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10621
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 02, 2013, 21:01:04 »
Jesteś twardziel :-)

Pozdrowienia :-)

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 03, 2013, 09:51:28 »
Ogólna uwaga jest taka, że nie da się tego wszystkiego stosować jednocześnie ;)
Zapewne wygląda to tak, że selekcjonujemy sobie 5-10 ziół i używamy przez miesiąc - a potem zmiana. Tak to sobie wyobrażam.
Interesuje mnie kwestia rzeczywistej skuteczności saponin "in vivo" - bo z pewnością patogeny pękają wtedy, gdy saponiny osiągną określone stężenie w ustroju. Problem w tym, że w pewnym momencie pękają także czerwone krwinki - być może istnieje takie stężenie, które jest wystarczające na wiele patogenów, ale jeszcze nie rusza krwi. Za najsilniejsze uważa się saponiny bluszczu, na pewno mocne (ostrożnie z nimi) są psianka, tojeść, mydlnica.
Psianka i tojeść rosną zwykle obok siebie nad rzeczkami i jest to rodzaj intuicyjnego wskazania, aby je połączyć (widziałem raz niemiecki krem dla atopowców z takim składem). Ponadto często obok rośnie trędownik (ten "rzeczny" czyli uskrzydlony, równie dobry jak bulwiasty). Może dzienna porcja naparu 2Ł trędownika + 1ł psianki i 1ł tojeści to byłby jakiś hit :)
Różnice, głupcze!

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 03, 2013, 12:10:17 »
Oczywiście pytanie o rzeczywistą skuteczność nie oznacza, iżby miała ona być "rzekoma" ;)
Chodzi raczej o ustalenie skutecznej dawki, tak mówiąc w skrócie. Mechanizm działania znamy, a jak wygląda praktyczne zastosowanie i jego skuteczność.

Dla przykładu - dawkowanie psianki, nalewka 1:5 na świeżym, kwitnącym zielu (kawałki pędów z liśćmi, kwiatami, kilka niedojrzałych owoców). W analogii do podobnie mocnego kopytnika uznałem, że jednorazowa dawka to ok. mililitra. Dobrze li?
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 03, 2013, 14:32:42 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10621
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 03, 2013, 17:04:35 »
Psiankę i inne zioła saponinowe rzadko stosuje się samodzielnie. Najczęściej w mieszankach one otwierają drogę do komórek dla innych składników.

Zgadza się, że składników z list Bogdana nie stosuje się jednocześnie, a te, co sie stosuje, to są w różnych formach - napar, nalewka, macerat, surówka. No i dawki są inne - co innego szczwół, a co innego gwiazdnica.

W zasadzie nie ma na to wszystko mądrego - niektórych wyciągnęły z boreliozy tylko kropelki ze szczeci, ale inni wypili jej litry i nie pomogło zbytnio.

Najgorsze jest to, że nie ma pewnych metod pozwalających ustalić, czy mamy do czynienia jeszcze z boreliozą, czy stanem po boreliozie.

Pozdrowienia :-)

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 04, 2013, 08:00:36 »
No ja właśnie zrobiłem sobie 100 ml mieszanki nalewek na "pokleszcza", bo poprzednia się skończyła. Zmieszałem żeńszeń, oman (po 40 ml), trędownik (15 ml) i psiankę (5 ml). Wydaje mi się, że robię się po tym senny i nieco "dziwny" ;)
Będę brał przez ok. tydzień, do wyczerpania - po czym zrobię sobie trzecią, ostatnią mieszankę.
Różnice, głupcze!

Offline `

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1051
  • IRONMAN-napędzany ziołami
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 04, 2013, 10:46:24 »
Najgorsze jest to, że nie ma pewnych metod pozwalających ustalić, czy mamy do czynienia jeszcze z boreliozą, czy stanem po boreliozie.

Pozdrowienia :-)

Najgorsze jest to, że część chorych nie uznaje stanu po boreliozie.
Np. po grypie mogą być lub są powikłania. Do pełnej sprawności dochodzi sie i kilka miesięcy lub pozostają uszkodzenia po wyleczeniu grypy.
W boreliozie jest borelioza lub borelioza przewlekła, nie ma stanu rekonwalescencji...jak dla mnie to niezrozumiałe podejście do tej choroby.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10621
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 04, 2013, 12:16:45 »
W boreliozie jest borelioza lub borelioza przewlekła, nie ma stanu rekonwalescencji...jak dla mnie to niezrozumiałe podejście do tej choroby.

To w sumie bardzo depresyjne podejście do sprawy, bo wyklucza z założenie nadzieję na powrót do zdrowia. W końcu wiadomo, że wyzdrowienie się zdarza i często nie wiadomo tak na prawdę, co rzeczywiście spowodowało wyzdrowienie.
Słyszałam o człowieku, który po wielu latach niezbyt skutecznego wojowania z boreliozą za pomocą medycyny oficjalnej, w końcu po prostu wyzdrowiał. Możliwe, że jakieś cysty w nim siedzą, ale on w to nie wnika - od kilku lat jest po prostu zdrowy.

Oczywiście, łatwo powiedzieć: samoistna remisja, aktywacja układu odpornościowego - zostaje wykonać.

Pozdrowienia :-)

Offline pumeczka

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 165
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 05, 2013, 20:04:31 »
Hmmm...tylko co to dla cierpiącego za różnica czy ma boreliozę czy stan poboreliozowy jak czuje się do doopy... ???Ważne sa ojawy lub ich brak. A jak zwał tak zwał.

Szczeć jest pomocna przy bb stawowej przy neuroboreliozie nie słyszałam, żeby komuś pomogła.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 05, 2013, 20:06:08 wysłana przez pumeczka »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10621
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 05, 2013, 23:21:44 »
Myślę, że stan poboreliozowy nie wymaga stosowania fitoncydów, za wyjątkiem pozbywania się ewentualnych wtórnych zakażeń czy grzybic. W końcu fitoncydy też w większości zabijają prawidłową florę bakteryjną w przewodzie pokarmowym, co otwiera drogę do poważnych zaburzeń chociażby tylko z tego powodu.

Stan poboreliozowy może na przykład spokojnie zawierać to, co nazywamy neuroboreliozą, czy boreliozą stawową. Nie wiemy, czy to są skutki uszkodzeń, czyli trzeba regenerować uszkodzone tkanki, ale już nie walczyć z tym, czego nie ma, czy ciągle trzeba walczyć z borelkami.

Są teorie, że borelki, które nie zostały zabite przez środki -bójcze się otorbiają w zwapniałych naroślach, szczególnie na stawach i one stanowią rezerwuar borelek na ewentualne nawrotki choroby. Pewnie to prawda. W związku z tym, pojawiają się kolejne pytania, czy i jak się do takich borelek dobrać. Najłatwiej byłoby, gdyby system odpornościowy sprawę sam załatwił, ale to oznacza, że w czasie remisji należy wrócić do zdrowia, aby może nawet i nie zauważyć nawrotki - tylko i aż tyle. To oznacza pouszczelnianie i odbudowę powierzchni jelit, odbudowę prawidłowej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, odbudowę krwi i w miarę możliwości regenerację uszkodzonych tkanek.
Łatwo powiedzieć, prawda?
***

Znam osobę - Norweżkę, teraz ma około 50 lat, o ile się nie mylę, która miała neuroboreliozę - nerwobóle, depresję, otępienie umysłowe - jak ona to określała - gęsta mgła w mózgu. Miała historie antybiotyczne w kilku seriach w ciągu kilku lat, ale ogółem wszystko szło w kierunku kompletnej rozsypki. Nalewkę ze szczeci sprowadzała najpierw z USA i Niemiec, potem ostatnią butelkę miała ode mnie z zielska ze skraju mojego blokowiska.

Teraz już od ponad roku (odpukać głośno puk-puuuk !!!! ) uważa się za zdrową, pełną energii osobę. Ostatnio założyła stronę internetową o nalewce ze szczeci i swojej historii.

Niewykluczone, że to placebo, ale jeśli działa, to NIECH ŻYJE PLACEBO!

Pozdrowienia :-)

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 06, 2013, 07:49:39 »
Placebo wykazuje skuteczność głównie w objawach subiektywnych, tych opisywanych przez pacjenta - np. bóle, takie czy inne złe samopoczucie. Obiektywnie mierzalne parametry - słabo. Mówi to sporo o naturze placebo - nie ujmując mu zresztą wartości ;)
Różnice, głupcze!

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 06, 2013, 09:57:31 »
Swoją drogą to "jadę na fitoncydach" (pokleszczowo-prewencyjnie; oprócz wspomnianych mieszanin nalewek - także wyciąg z liścia oliwnego w kapsułkach) i faktycznie będę musiał sięgnąć po kwaśne mleka i probiotyki. Choć z drugiej strony przez całe dzieciństwo miałem anginy leczone antybiotykiem - i na brzuch nie chorowałem, trawienie zawsze było OK itd. Może trzeba mieć pecha, żeby odczuć ten efekt wyjałowienia flory, może sprzyja temu ogólne przemęczenie organizmu poważną chorobą (borelka) itd.
Póki nie mam poważnych objawów - nie martwię się. Cóż, czegoś trzeba się trzymać ;)
Kolana, owszem - od małego mi chrupały ;)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 06, 2013, 09:59:44 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10621
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 06, 2013, 10:01:58 »
Placebo potrafi działąć zupełnie obiektywnie - wystarczy pomyśleć o historiach różnych uzdrowień z ciężkich chorób po pielgrzymkach.
Przecież nikt nie wierzy tak na prawdę w to, ze Bóg osobiście stwierdził, że akurat tego człowieka to ja wyciągnę z choroby, ale temu zostawię przyjemność dalszego chorowania. Inaczej by się od razu nasuwało pytanie "dlaczego?".

Aktywacja układu odpornościowego pod wpływem placebo jest całkiem naukowo potwierdzona. Dlatego nauka bawi się w podwójne ślepe próby, aby uniknąć tego efektu, zamiast nauczyć się porządnie go wykorzystywać.

Mogę zupełnie spokojnie sobie wyobrazić, że różni ludzie potrzebują różne placebo - piguły, szamaństwo, migająca elektronika, pielgrzymki, Tybet, Andy. Byłoby fajnie, gdyby medycyna potrafiła posegregować chorych: temu Święta Lipka, temu Tybet, temu piguły po 1000 złotych dziennie zaprawione bojami z NFZ o refundację, temu proszek do zażycia dokładnie w chwili wschodu i zachodu słońca, tego podłączyć pod zaawansowaną aparaturę elelktorniczno-magnetyczno-bioprądowo-kosmologiczną, a tego wysłać do szmana łowców głow w dżungli na Filipinach ;-).

Pozdrowienia :-)

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: FITOTERAPIA BORELIOZY CZ.1
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 06, 2013, 10:17:54 »
Tak, są te wszystkie cudowne uleczenia - ale też "skuteczność placebo" to głównie jednak te subiektywne czynniki, np. leczenie bólu. Chodzi o konkretne, zaaranżowane sytuacje: pacjent po podaniu placebo odczuwa ulgę w bólu, ale już np. pomiar ciśnienia krwi czy innego parametru (np. respiracja) nie wykazuje poprawy. ToNiePrzejdzie dał w jednym artykule ładne przykłady nowszych metaanaliz w temacie :)
Tak czy inaczej cuda też się zdarzają - ale to jest cały proces, a ja odnosiłem się do sytuacji - podajemy placebo, sprawdzamy efekt.
Różnice, głupcze!