kiedyś mi przyszło do głowy sterylizować podłoże do kwiatów
Te słowa i
neslik z innego tematu coś mi przypomniały.
Ostatni długi łikend

przypadło mi spędzić u znajomych ciut poniżej rodzinnych stron Mamy.
Podczas spacerów nad rzeką ów znajomy nagle podchodzi do dużej wierzby próchniejącej od środka. Jednej takiej, której sporo nad rzekami, na miedzach itp.
Coś ci pokażę powiada, coś co mi się przypomniało z dawnych lat.
Wsadził ręką w próchniejący pień, chwilę tam pogmerał, wyciągnął garść próchna, obejrzał je, wyrzucił. Pogmerał w innym miejscu i powtórka ale po sprawdzeniu zawartości dłoni uśmiechnął się i pokazał o co chodzi.
Były w tym próchnie dwa pięknie utuczone pędraki.
Widzisz, powiada, takie właśnie wierzbowe próchno przerobione przez pędraki to chyba jeden z najlepszych znanych mi nawozów do kwiatów i innych roślin.
Człowieku,w domu moich rodziców na parapetach i stojakach na kwiaty zawsze rosła istna dżungla. Właśnie na tym tak dobrze to wszystko rosło. Jednak musi to być próchno przerobione przez pędraki, takie gdzie nie ma pędraków zostaw bo jest kiepskie.
Może się komu taki naturalny nawóz na co przyda ?
Niechaj i Wam dżungla wyrośnie ze złotych wąsików, żyworódek, anginek i innych doniczkowych pożytków
