Wracam do wątku, aby umieścić w nim swój, ostatni komentarz.
Apeluję gorąco do Pana Henryka Różańskiego, aby zaprowadzając nowy porządek na swoim forum, nie usuwał tego tematu, ponieważ zawiera wiele cennych informacji i wniosków oraz odnośników do takich w sieci, które mogą pomóc nieuświadomionym zrozumieć, czym jest geoinżyniera i zjawisko chemtrails. Jeżeli Gospodarz forum dostrzega opisywany tutaj problem i byłby skłonny zabrać w tej sprawie głos (kiedykolwiek i gdziekolwiek), byłaby to bezcenna pomoc w uzdrawianiu naszego nieba, ponieważ cieszy się on bardzo dużym szacunkiem i poważaniem.
Kochani Rodacy,
proszę Was z całego serca przebudźcie się wreszcie i spójrzcie, co dzieje się nad Waszymi głowami.
Miejcie odwagę dostrzec prawdę, iż pogoda w Polsce i na całym świecie jest manipulowana, a na Matkę Ziemię spadają tony chemikaliów. Od kilkudziesięciu lat...
Gdybyście z jakiś powodów nie ufali temu, co widzicie lub nie byli w stanie zrozumieć obserwowanych zjawisk lub nie dopuszczali do świadomości faktu, że ktoś może Wam szkodzić z premedytacją lub zmieniać rzeczywistość, w której żyjecie, dopisuję ostatnie informacje i spostrzeżenia. Na zachętę do czytania mam dla Was widok
chemtrails z bliska podczas rozpylania (zauważcie również zapryskane niebo za samolotem w kolorze sepii).
W zeszłym tygodniu, w nocy z czwartku na piątek rozpoczęła się jesień (chociaż mamy astronomiczne lato) w sposób tak zadziwiający, że nawet mnie to zaskoczyło, a wiem o geonżynierii i obserwuję jej skutki od prawie 10 lat. Był upalny, całkowicie bezchmurny dzień z wyżem i do godzin poobiednich utrzymywała się temperatura około 30°C. To był jeden z nielicznych w tym roku dni prawdziwego lata, ponieważ zawitało ono do mojego regionu dopiero w drugiej połowie sierpnia i trwało kilkanaście dni (nie licząc epizodów ciepła w czerwcu i lipcu)... Po południu pojawiły się chmury (już to było dziwne, ponieważ wyż oznacza zawsze bezchmurne niebo), ale płynęły z południa (dominowało powietrze z Afryki) i sądziłem, że zaraz się przerzedzą, jednak z każdą godziną było ich coraz więcej i w nocy pojawiła się „burza” bez błyskawic i grzmotów, a temperatura spadła o kilkanaście stopni, po czym rano miałem „przyjemność” obserwować „chmury” płynące w odwrotnym kierunku, czyli z północy na południe. Z bezchmurnej, gorącej aury (30°C), pogoda zamieniła się w ciągu kilku, nocnych godzin w jesienną (15°C) i trwa ona do teraz.
Podobnych zjawisk i obserwacji mam w tym roku kilkadziesiąt. Wiosny nie było wcale (panowała wielomiesięczna jesień od ubiegłorocznego września). Fale zimna zniszczyły u mnie wszystkie owoce i warzywa (dziwnym trafem zawsze następowały w porze kwitnienia i owocowania konkretnych gatunków), a nieliczne, które przetrwały są mizerne (nie rosną z zimna). 2 razy w maju pojawiali się tzw. zimni ogrodnicy, ale przy zachmurzonym niebie i deszczu, co zaprzecza temu zjawisku (powstaje tylko podczas wyżu i bezchmurnego nieba, kiedy ciepłe powietrze ucieka w kosmos) i dokończyli dzieła zniszczenia. W tym roku ludzie kupują głównie żywność eksportowaną od korporacji (jak widać łatwo uzależnić jakiś kraj od dostaw, manipulując pogodą) lub lokalną, ale bardzo drogą, a pewnych odmian owoców nie było w ogóle w niektórych regionach kraju. Permanentny brak słońca i ciepła spowodował też, że część roślin w moim ogrodzie jest o wiele wyższych, tak, jakby rosły w zacienionym miejscu i próbowały dosięgnąć światła (lilakowi na przykład najpierw urosły boczne gałązki, a dopiero później zakwitł). Przez ciągłą wilgoć z opadów deszczu komary rozmnożyły się do takiej ilości, że nie można w spokoju zbierać ziół w terenie, nawet w południe i w pełnym słońcu, bo są bardzo wygłodniałe (dodatkowo deszcze skutecznie spłukują pyłek z kwiatów, a ze względu na błoto trudno przejechać przez las rowerem). Z zimna pospadały w lesie owoce czeremchy amerykańskiej, a jeżyny nie chcą dojrzewać i gniją. Jest też zatrzęsienie pająków krzyżaków. Jak widać sporo anomalii.
Nocami bywały temperatury rzędu 10°C i mniej w środku lata, a w niektórych miejscach zdarzały się przygruntowe przymrozki! Oczywiście manipulujące media trąbiły w panice o każdym „upale” powyżej 25°C, ale nie histeryzowały, jak pojawiał się śnieg w lecie... Różnice pomiędzy temperaturami dziennymi i nocnymi wynosiły często 20°C i następowały w ciągu kilku godzin. Wiele dni rozpoczynało się słonecznie, aby po dwóch, trzech godzinach zmienić się w „pochmurne”. Daję cudzysłów wszystkim wspominanym „chmurom”, ponieważ nie mają one z prawdziwymi chmurami nic wspólnego. Te „zachmurzenia” powstawały zawsze po przelotach samolotów, pozostawiających smugi chemiczne. Przez cały rok nie zaobserwowałem ani jednej doby z bezchmurnym niebem i choćby dwóch dni z taką samą, słoneczną aurą. Deszczowe to co innego, bo tych było i jest skrajnie za dużo i zawsze następowały zaraz po jakiejś poprawie pogody, tak, że nie można się było nacieszyć ciepłem i słońcem. Zero stabilizacji i możliwości zaplanowania czegokolwiek związanego z pogodą (praca w ogrodzie, spacer, wyjazd, itp.). Zauważyć należy, że prowokowanie deszczu wysysa całą wilgoć z jakiejś części atmosfery, zaburzając równowagę i nie ma się co dziwić, że w innych częściach kraju następowały susze, czy gwałtowne zjawiska pogodowe.
Polska została podzielona "pogodowo" na pół, aby ludzie nie mogli dojść do porozumienia i wyciągać podobnych wniosków na temat dziwnych zjawisk i nienaturalnej aury, gdzie na południu panował upał i duchota, a na północy chłód z deszczem (różnice rzędu 15°C kilkaset km dalej). Powodem takich anomalii były i są fronty zimnego powietrza znad Skandynawii wpuszczane w jakiś sposób z północnej Europy, dlatego w południowej padały rekordy gorąca, bo ciepło nie mogło się przedostać dalej przez Polskę. Widziałem wielokrotnie płynące jednocześnie w odwrotnych kierunkach chmury: prawdziwe np. z południa, czy zachodu, a sztuczne z północy lub wschodu. Programujące świadomość ludzi media powtarzają ciągle o kapryśnym, polskim klimacie, choć jest on umiarkowany i naturalnie stabilny z wyraźnymi porami roku. Polecam sięgnąć pamięcią do młodości, kiedy już w marcu rozpoczynały się roztopy po zimie i robiło się ciepło, a w maju zaczynało się lato, żeby w październiku zamienić się w „polską, złotą jesień” a na przełomie listopada i grudnia w białą zimę. Teraz mamy wieczny i wietrzny październik, a czasem nawet listopad. Dodam, że bardzo często widzę płynące po niebie „baranki” (cumulusy), czyli tzw. chmury dobrej pogody, a nad nimi gęstą zawiesinę chemiczną i żadna dobra pogoda się nie pojawia. Czy nazwa tych chmur nie ma sensu? Przecież zwiastują ciepły i słoneczny dzień? Proponuję obejrzeć to wideo:
30 dniowy timelapse z pokładu statku.W powyższym filmie widać wyraźnie jak nad "barankami" ciągle zasiewane są "chmury", obecne prawie nieustannie i płynące nierzadko w innym kierunku. Najczęściej pojawiają się w optycznej okolicy słońca (reszta nieba jest czystsza), tak, jakby miały zasłaniać światło lub inne zakresy promieniowania. Można również zaobserwować, że atmosfera jest cały czas zanieczyszczona "mgiełką", ale to nie para wodna, tylko wynik oprysków chemtrails, bo takie zapylenie widać prawie na całej Ziemi, nawet nad dzikimi obszarami jak Syberia, itp. Dodam, że sztuczne chmury są zawsze nad prawdziwymi. Klasyczny widok:

Na kolejnym zdjęciu poniżej widać to zabrudzenie nieba, ale też "cień" smugi, który nie jest cieniem, tylko kanałem utworzonym przez automatyczne naprowadzanie samolotu (w razie zniknięcia zdjęcia wyszukajcie inne w sieci na frazy "dark line chemtrails"):

Media oczywiście bezbłędnie odgrywają swoją rolę manipulanta, pisząc o corocznych sezonach na trąby powietrze i wodne (w Polsce nie występują!), okresach pojawiania się zórz polarnych (w Polsce nie występują!), kilkunastogodzinnych, bezdeszczowych burzach przy temperaturze poniżej 20°C z samymi poziomymi błyskawicami (to jest naturalnie niemożliwe), nurkujących frontach (wytłumaczenie na nagłe pojawienie się zimna w upalnym rejonie), itp., i żeby nie być gołosłownym podaję informacje za jednym z manipulantów:
Poznaj 12 zupełnie nowych chmur. Ich zdjęcia zapierają dech.Zaciekawionym polecam sprawdzić jaką nazwę noszą „chmury” chemtrails na jednym ze zdjęć (kratownica na niebie). Jak widać twórcy geonżynierii nie kryją się z celami manipulacji pogodą... Ostatni raz atlas chmur był uzupełniany ponad pół wieku temu i rodzi się pytanie, jakim cudem nowe „chmury” i zjawiska były dotąd przeoczane przez naukowców, czy nawet zwykłych ludzi? Nie były, ponieważ wcześniej najzwyczajniej nie istniały. Wszelkim, nienaturalnym anomaliom nadaje się naukowo brzmiące nazwy, aby sprawiać wrażenie, jakoby zjawiska zostały już dobrze poznane przez naukę. To tylko jedna z wielu technik manipulacji...
Jakoś tak „przypadkiem” anomalie pogodowe nasiliły się w Polsce w momencie otwarcia i aktywności
systemu LOFAR (
wiele tysięcy anten w całej Polsce) podobnego do HAARP i OKA ROSJI. Jego działanie można było „podziwiać” podczas kładzenia drzew jak zapałki, kiedy nad Polską od 10 do 14 sierpnia przechodziły nad zachodnim pomorzem sztucznie wywołane nawałnice, a szczególnie jedna anomalia „Bow echo” (było ich w tym roku na całym świecie mnóstwo). Na zdjęciach radarowych publikowanych w mediach było widać wielokrotnie koncentryczne kręgi w centrum tego zjawiska, co dowodzi używania jakiegoś promieniowania:

Kolejnym „przypadkiem” całe drewno z połamanych drzew nadaje się tylko na opał, a stopowanie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej, utrudnia wywiązanie się Polski z podpisanych kontraktów na dostawę drewna np. do Niemiec. Ten, kto umie dodać 2+2 skojarzy wspomniane „przypadki”. Dlaczego zniszczeniu uległy głównie drzewa? Pytania można mnożyć, a to tylko jeden przypadek z wielu, dziwnych zjawisk w ostatnich latach. Tego roku byłem świadkiem kilku „burz” bez grzmotów, za to z setkami poziomych błyskawic (pojawiających się z częstotliwością stroboskopu) i dziwnych pomruków i brzęczenia (aluminium świetnie przewodzi prąd, a zostało wielokrotnie odnalezione w próbkach powietrza i wody). Te burze potrafiły trwać całą noc i nie można było zmrużyć oka, a przecież burza to jest gwałtowne, ale krótkie zjawisko i pamiętam z dzieciństwa, że można było określać w przybliżeniu odległość zbliżającej się burzy, licząc sekundy pomiędzy grzmotami, a po samej burzy zapanowywał spokój i piękna pogoda. Ponadto burze występowały jedynie przy upalnej pogodzie i dużej wilgotności, a nie przy temperaturze poniżej 20°C. Polska to nie Alaska...
Wspomniane aluminium i inne rozpylane cząstki powodują dodatkowo odbijanie się we wszystkich kierunkach światła słonecznego, co zmusza wielu ludzi (np. kierowców) do zakładania okularów przeciwsłonecznych, ponieważ patrzenie w te „chmury” szybko oślepia. Raz, że trudno obserwować, co dzieje się na niebie, a dwa, że za mało promieniowania dociera do naszych oczu (całej fauny i flory). Kiedy jest prawdziwe, czyste i błękitne niebo, nawet z białymi obłokami, to można patrzeć niemalże prosto w słońce bez powidoków. Tylko cząsteczki metali mogą spowodować efekty oślepienia, bo para wodna, czy kryształki lodu rozpraszają, a nie odbijają światło. Sztuczne chmury układają się w przedziwne wzory, bardzo często falowo, jakby były poddawane jakiemuś promieniowaniu, podobnie jak układa się piasek na pustyni pod wpływem wiatru lub na dnie jeziora (para wodna i kryształki lodu są za lekkie i szybko je zwiewa, ale cząstki metali już nie).
Propaganda chemtrails trwa w najlepsze: smugi są używane w filmach, teledyskach, grach wideo, reklamach, grafikach telewizyjnych, bajkach, okładkach książek, itd., ale... w ostatnich, dwóch, trzech latach zaobserwowałem rzadsze rozpylanie grubszych smug chemicznych, ponieważ duża część społeczeństwa zaczyna dostrzegać problem, więc sporo samolotów zostawia teraz krótsze i cieńsze smugi (to w sumie nielogiczne, bo przecież tak nam wmawiają, że to naturalne zjawisko, więc czemu się zmienia?), za to bardziej skuteczne w manipulowaniu pogodą (widać, że są doskonalone techniki). Naturalne chmury są na przykład rozpraszane, rozciągane lub całkowicie „rozpuszczane”, a sztuczne zasiewane i przemieszczane w kierunku słońca, aby je zasłonić. Likwidowanie prawdziwych chmur służy między innymi zmniejszeniu zakłóceń w komunikacji bezprzewodowej, a zasiewanie sztucznych w jej ułatwianiu (metale zwiększają przewodność atmosfery). Manipuluje się pogodą zarówno za pomocą rozpylania chemicznych substancji, jak i technologii z ziemi (wspomniane wcześniej systemy antenowe), także amatorsko (np. rolnicy strzelają do chmur z dział przeciwgradowych).
Oceniam, że około 90% dni w roku jest zachmurzonych lub zapylonych chemią z oprysków i przypuszczam, że naturalnie jest całkowicie na odwrót (pamiętam takie lata z dzieciństwa). Obniżył się optycznie pułap nieba i skrócił horyzont. Jest duszno fizycznie i psychicznie. Błękit nieba zupełnie stracił swoją intensywność. Już samo to może wpływać na ludzi depresyjnie... Szacuję, że prawie codziennie w jednym momencie jest nad samą, moją okolicą (Poznań i peryferia) około 100 samolotów opryskujących na 2, 3 różnych pułapach różnymi mieszankami. Taka ilość jest niewiarygodna, ale daje Wam pojęcie o skali tej, bezczelnej i morderczej akcji, która trwa na całym świecie. Zauważyłem, że samoloty rejsowe też zaczęły zostawiać chemtrailsy, zapewne, aby uwiarygadniać pozostałe smugi. Polecam wszystkim artykuł
Chemiczne smugi – czyżby tajna kontrola klimatu? i pozostałe, linkowane na końcu tekstu.
A teraz
ważna informacja dla otwartych umysłów do sprawdzenia: jedyne, naturalnie powstające chmury, jakie widzę w Polsce i wielu rejonach świata od kilku lat to Cumulus, Cumulonimbus, Stratus, Nimbostratus oraz Stratocumulus. Uważam, że pozostałe są tworzone sztucznie, czyli chmury tzw. górnego piętra (upraszczając) nie istnieją naturalnie. Ostatnią chmurą, która została wpisana do atlasu w roku 1951 był Cirrus intortus, ale przecież już dawno istniała meteorologia, więc jakim cudem nie zauważono wcześniej tych cirrusów? Podpowiem, że „przypadkowo” jedna z pierwszych (oficjalnych) modyfikacji pogody przy użyciu geoinżynierii miała miejsce w 1947 roku w USA i nosiła nazwę...
Projekt Cirrus. Może warto poszukać chmur górnego piętra na obrazach i rysunkach sprzed kilkuset lat?

Takie „chmury” mogą być zasiewane na tyle wysoko, że nikt nie dojrzy samolotów, tym bardziej białych i nieoznakowanych, a uważam, że geoinzynieria jest stosowana potajemnie przynajmniej od czasu, kiedy istnieje w naszej cywilizacji właśnie samolot. Zaczęło się od USA i widzę na starych filmach z lat 50, 60 i późniejszych "chmury", które spotyka się u nas dopiero od kilkunastu lat. Programowano nas na widok smug, kiedy to pojawiały się w czasach PRL (bardzo rzadko) pojedyncze kreski na niebie, rzekomo powstałe po przelotach samolotów odrzutowych, ale żadne samoloty nie zostawiają trwałych smug (smuga kondensacyjna jest króciutka i znika w kilka lub kilkanaście sekund!). Propaganda chemtrails trwa jednak od wielu lat, czego przykładem może być okładka książki pilota wojskowego Ryszarda Grundmana, pod "zaskakującym" tytułem „Smugi na niebie”, wydanej w 1977 roku:

Jak widać na powyższym obrazku (zakratowane niebo jak w więzieniu), pierze się mózgi społeczeństwu powoli, ale skutecznie, podobnie jak gotuje się żabę. Za pomocą „ekspertów” od pogody tłumaczy się w mediach struktury licznych anomalii, używając paranaukowego języka i zmyślając ich przyczyny. Do tego dochodzi prognozowanie pogody, które jest niczym, innych jak wróżeniem z fusów, ale w ostatnich latach bardzo często sprawdzają się przewidywania synoptyków i dzieje się tak dlatego, że oni doskonale wiedzą, w jaki sposób będzie modyfikowana pogoda. Jeden z twórców współczesnej meteorologii, niejaki Edward Lorenz (matematyk) opisał tzw.
efekt motyla, który potwierdza, że niemożliwym jest trafne przewidywanie pogody, zatem oglądając telewizyjną prognozę, patrzymy faktycznie na zaplanowane z góry zdarzenia.
Podsumowując: powodów stosowania geoinżynierii jest wiele, począwszy od biznesowych, poprzez antyzdrowotne, a skończywszy na mrocznych, o których każdy powinien dowiedzieć się samodzielnie. Nie sposób bym w tak krótkiej i ograniczonej formie podzielił się z Wami swoją całą wiedzą, więc ufam, że wszystkie informacje, jakie dotąd tutaj podawałem wystarczą, aby obudzić Waszą świadomość. Obserwujcie, fotografujcie i notujcie wnioski. Sztuczne chmury mają tak nienaturalne struktury, że bez trudu je rozpoznacie. Wystarczy uważnie przypatrywać się niebu. Rozmawiajcie ze znajomymi i rodziną.
Miejcie odwagę mówić o chemtrails, ponieważ żyjemy od wielu lat w całkowicie zniekształconej i zakłamanej rzeczywistości. Życzę Wam powodzenia i dużo zdrowia.
Na zakończenie kilka "ciekawostek":
Dyrektor CIA mówi o stosowaniu geoinżynierii.Dyskusja w telewizji FOX NEWS o geoinżynierii.Australijski reporter ujawnia chemtrails.O chemtrails na kanale Discovery.Włączenie i wyłączenie oprysku chemtrails.Strona jednej z wielu firm modyfikujących pogodę.Powolne ujawnianie prawdy.+ bonus, czyli kwadratowa "chmura":

PS. Przepraszam za ewentualne nieścisłości. Mogę się mylić w kilku kwestiach, ponieważ nie mam profesjonalnych przyrządów obserwacyjnych oraz nie jestem tzw. alfą i omegą.