Autor Wątek: intrakt lepiężnikowy  (Przeczytany 8384 razy)

Offline monika b.

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 286
intrakt lepiężnikowy
« dnia: Marca 07, 2013, 19:41:10 »
To mój pierwszy w życiu intrakt.
Poszłam dziś na wykopki, zlokalizowałam lepiężniki i, parząc ręce malutkimi pokrzywami, które były wszędzie, wydobyłam lepiężnikowe kłącze. W domu wyszorowałam je i starłam na tarce o grubych oczkach, następnie, niezwłocznie całość zalałam gorącym alkoholem.
Nie wiem tylko, jak długo powinnam wytrawiać surowiec więc proszę o wskazówki  ;)
Może włączę ten intrakt do kuracji rdestowcowym naparem, zobaczę.
Pozdrawiam

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #1 dnia: Marca 07, 2013, 22:00:26 »
Tydzień wytrawiania. Niestety z tego wylezie taki pyłek, chyba skrobia - trzeba starannie filtrować, najlepiej bibułę filtracyjną położyć na podwójnej gazie - to będzie można potem z wyczuciem odcisnąć cenny preparat. Inaczej dużo się zmarnuje.
Ostrożnie to sobie możesz podozować z rdestowcem choć on ma chyba przeznaczenie bardziej przeciwuczuleniowe (katar sienny), niż szeroko przeciwautoimmunologiczne. Trochę jakby naturalna antyhistamina. Poza tym rozkurczowe (zwł. drogi moczowe), przeciwmigrenowe, na górne drogi oddechowe itd. Akurat w mieszance na AZS to widzę (stąd wystaram się o kilka ładnych liści do ususzenia) - a co do lishaya to trudno powiedzieć ;)
Różnice, głupcze!

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #2 dnia: Marca 08, 2013, 00:19:10 »
Ale wypróbować warto! Arcydzięgla się nie opisuje jako zioła hamującego świąd i znoszącego objawy AZS, a na mojej żonie dawał ewidentnie taki efekt, brała przez dwa tygodnie i była praktycznie zdrowa. To odkrycie daje nam bardzo cenny składnik do mieszanek na przyszłość.
Kto wie, co Ci tam ten lepiężnik zmajstruje ;)
Różnice, głupcze!

Offline monika b.

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 286
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #3 dnia: Marca 20, 2013, 10:14:18 »
Podzielę się swoimi spostrzeżeniami odnośnie intraktu. Jeszcze nie zażywam doustnie, ale już płuczę śluzówki jamy ustnej i smaruję zmiany na skórze (złuszczone, czerwone, swędzące). Intrakt stosuję w rozcieńczeniu, na filiżankę wody wlewam 2 łyżeczki intraktu.
Ulga jest natychmiastowa. Z miejsca przestaje swędzieć, a śluzówki na jakiś czas stają się bardziej nawilżone, nie bolą, nie pieką.
Chyba stanę się niepoprawną fanką tego specyfiku. Jak zejdą śniegi, natychmiast ruszam na dalsze wykopki.

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #4 dnia: Marca 20, 2013, 15:23:04 »
Wiemy dobrze, że to wspaniała roślina. Świetnie, że przekonujesz się o tym na włsanej skórze (no prawie skórze :)
Ja nakopię w weekend trochę "kooncza" ale na liścia w czerwcu też pofiluję. Doktor pisze, że lepiężnik wykazuje synergię z glistnikiem - więc może to być świetny surowiec do sprytnych mieszanek atopowych "na gliździku"...
Więc będzie nowy intrakt - i będzie susz ;)
Różnice, głupcze!

Offline bakteria

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 171
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #5 dnia: Kwietnia 22, 2013, 22:42:30 »
Zrobiłam sobie z córcią tygodniowe wakacje na wsi. Codziennie obserwowałam rosnące w piorunującym tempie różowe główki, bardzo liczne. Zachwyciła mnie ta roślina, dziś wyguglowałam lepiężnik... miałam rację, to był on.

Rośnie sobie przy drodze obok rozsypanych puszek, butelek i papierków, kurzą na niego samochody. Żal mi go, nie spotkałam go w innym miejscu. Czy jest sens uszczknąć go odrobinę i rozmnożyć gdzie indziej? Mam nadzieję, że tak okropne stanowisko nie skazuje go na całkowitą bezużyteczność.
Życie jet cudem...to jak powstaje, rodzi się, rośnie... to jak wrzeszczy już mniej...

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #6 dnia: Kwietnia 23, 2013, 08:59:56 »
Zewnętrznie i miejscowo, po dobrym opłukaniu, szczególnie bym się go nie bał.
Jednak do szerzej zakrojonych zastosowań poszukałbym oczywiście innych stanowisk. W czerwcu będzie sezon na liścia ;)
Mam swoją teorię, że słynne "łopuchy" Brunona Schulza to nie łopiany, tylko właśnie lepiężnikowe zarośla zwane też "łopuszynami". Powszechnie są one nazywane, także przez wędkarzy - "łopuchami". Nie wiem, na ile lopian tworzy takie zwarte, tłumne zarośla odpowiadające opisom z mojego ulubionego Schulza - jakoś ich nie pamiętam, gdziekolwiek występuje takie tłumne, wegetacyjne zjawisko "wielkolistne" - są to lepiężniki...
Będę tę swoją teorię głosił "na łamach" - może ktoś podłapie. Na razie uznano oficjalnie, że Schulz opisywał łopian ;)
Różnice, głupcze!

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11157
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #7 dnia: Kwietnia 23, 2013, 09:33:17 »
Dla mnie "łopuchy" to zawsze były zarośla lępiężnika w wilgotnych miejscach, a nie łopian.
Łopian, to były później "rzepy".

Pozdrowienia :-)

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #8 dnia: Kwietnia 23, 2013, 11:06:19 »
Tak, ewidentnie potoczne określenie "łopuchy" odnosi się do zarośli lepiężnikowych. Zatem znakomity skądinąd "Słownik Schulzowski" się myli wskazując na łopian.
Bodiak zaś to będzie albo popłoch, albo podobna roślina stepowa nie występująca na niżu dzisiejszej Polski.

PS. Sprawdziłem - bodiak to popłoch ;)
« Ostatnia zmiana: Kwietnia 23, 2013, 11:47:32 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #9 dnia: Kwietnia 24, 2013, 14:17:34 »
Dalsze dociekania prowadzą do wniosków, że u Schulza łopuch to jednak głównie łopian większy - choć w przypadku sceny z opowiadania Pan (kucający włóczęga) możemy mieć do czynienia z lepiężnikiem - wskazuje na to choćby fakt, że kucającemu łopuchy sięgają do pach. Łopian tu nie pasuje, bo jego odziomkowe liście nie pokryją człowieka, a z kolei pędy w środku lata znacznie go przewyższą (oczywiście kucającego ;)
Ale wpadła mi w oko taka ciekawa rzecz, książki o roślinach na razie mi tego nie powiedziały:

Łopuchy zwane naukowo Lepiężnikiem Różowym rosną w ogniskach co kilkanaście kilometrów. Nie da się ich zasiać, ani przesadzić. Naukowcy nie wiedzą jak się rozsiewają. Kępa potężnych, wysokich na dwa metry liści to jedna roślina ukorzeniona na kilkunastu arach. Kiedy pojawili się u mnie niemieccy naukowcy i zdradzili mi, że z rośliny tej robi się leki kojące nerwy uznałem to za dobry znak i tuż obok ściany łopuchów z pomocą ludzi z wioski powstał kort tenisowy.

Ciekawe, co?
Wiecie coś o tym?
Źródło: http://www.szczecinek.net.pl/portal/news.php?art=430&PHPSESSID=7c87573335a89cf9b47ff3f1f5cdf72f

Nauka podaje, że rozsiewa się przez wiatr - ale może i jest tu jakaś "tajemnica lepiężnika"?
« Ostatnia zmiana: Kwietnia 24, 2013, 14:22:24 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #10 dnia: Października 03, 2013, 23:07:20 »
Dla ewentualnych zainteresowanych: artykuł o zielsku w prozie Schulza właśnie się ukazał w kwartalniku tzw. wysokiego obiegu, literackim. Przyjęli to, heh ;)
Wydaje mi się, że udało mi się napisać coś oryginalnego i "z innej beczki", co wydaje się przecież równie karkołomne jak napisanie czegoś oryginalnego i nowego o JS Bachu - lub glistniku (bez dostępu do nowoczesnego laboratorium ;)
« Ostatnia zmiana: Października 04, 2013, 11:43:44 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline Dondarrion

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 444
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #11 dnia: Października 03, 2013, 23:14:18 »
 A gdzie? Papierowo, elektronicznie?
I am back to save the universe

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: intrakt lepiężnikowy
« Odpowiedź #12 dnia: Października 03, 2013, 23:21:55 »
Szczeciński eleWator, "w papierze" jak to mówią w branży. O literaturze jeszcze mnie nie publikowano w druku. Mam nadzieję, że nie traktuje się tego jako "samochwalstwa" itp. - dla mnie to zwyczajna, nudna i banalna codzienność - że coś tam się pisze, publikuje itd. Ale moje dzieci będą mogły do tego sięgnąć omawiając Schulza w szkole - i to już jest coś ;)
Różnice, głupcze!