Autor Wątek: kiedy brakuje sił....  (Przeczytany 18231 razy)

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10817
Odp: kiedy brakuje sił....
« Odpowiedź #30 dnia: Grudzień 30, 2012, 11:52:05 »
żeń-szeń podobno bardzo długo rośnie, dlatego niska cena wzbudziła u mnie podejrzliwość.
Możliwe że jest czymś popędzany do wzrostu szybszego.

Eleuterokok, czyli kolcosił, czyli marketingowo żeń-szeń syberyjski to inna roślina, niż prawdziwy żeń-szeń chiński lub amerykański. To pierwsze, to krzaczor kolczasty jak wściekła jeżyna skrzyżowana z różą, a to drugie i trzecie to rzeczywiście wolno rosnąca bylina. Należą wszystkie o tej samej rodziny araliowatych, razem z naszym bluszczem.

Pozdrowienia :-)


Offline Martawarta

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 2
    • Artykuł o liściu oliwnym
Odp: kiedy brakuje sił....
« Odpowiedź #32 dnia: Październik 17, 2017, 01:14:16 »
Fakt czerwony żeń szeń to idealny suplement na koncentrację :) do wpisu Mathiasa od siebie załączę recnzję mocnych żeń szeni http://enaturablog.pl/czerwony-zen-szen-koreanski-idealny-srodek-potencje/
Mój blog o liściu oliwnym

Offline LukasM

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 9
Odp: kiedy brakuje sił....
« Odpowiedź #33 dnia: Grudzień 30, 2017, 19:20:19 »
Witajcie
Nie wiem czy ktoś jeszcze tutaj zagląda ale mam pytanie pasujące do tematu. Porobiłem nalewki z żeń szenia 1:3 na alko 70%. Naprawdę starałem się to wypić ale po prostu się nie da... nie wiem czy za mocne czy coś no i ten "drewniany" smak. Stąd pomysł aby zmniejszyć ilość do wypicia i zrobić z tego wyciąg gęsty. Trzeba by tylko odparować wodę i alkohol gdzieś do 40%. Da się to zrobić bez utraty dobroczynnych właściwości żeń szenia? Nie mogę doczytać czy ginsenozydy są odporne na wysoką temperaturę - jeden w dodatku przetłumaczony na polski artykuł wspomina, że nie wszystkie ginsenozydy są odporne. Ktoś próbował zrobić wyciąg gęsty z żeń szenia?
Czy może macie swoje własne metody jak wypić taką nalewkę bez bawienia się zagęszczaniem? Byłbym wdzięczny za porady - dodam, że miód słabo pomaga : D

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10817
Odp: kiedy brakuje sił....
« Odpowiedź #34 dnia: Grudzień 30, 2017, 20:20:28 »
Nalewka jest dobra, ale ją się bierze maksymalnie pół łyżeczki rano i w południe, a te pół łyżeczki się wlewa na gorącą herbatę lub wodę z sokiem.

Odparować możesz, ale to nieco wyższa szkoła jazdy, by się nie zamieniło to w brudną farbę przyklejoną na dnie garnka - musisz coś dodać, co wchłonie tą "farbę". Nasz Gospodarz radził zwykle w takich wypadkach zmieloną kozieradkę. Osobiście jeszcze tego nie kombinowałam.

Powodzenia :-)

Offline LukasM

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 9
Odp: kiedy brakuje sił....
« Odpowiedź #35 dnia: Grudzień 30, 2017, 20:54:13 »
oO
Jaka ekspresowa odpowiedź - dzięki : ) Wiem że to się błoto zrobi klejące się jak guma na łaźni wodnej powinno chociaż alkohol odparować ale najpierw spróbuję z herbatą
Edit: To przeczytałem o nalewce z żeń szenia:
"Nalewka – Tinctura Eleuthero: 1 część zmielonego surowca zalać 3 częściami ciepłego alkoholu 40% lub mocnego wina czerwonego lub białego wytrawnego. Macerować w ciemnym miejscu przez 2 tygodnie, przecedzić. Kieliszek wypijać 1 raz dziennie, najlepiej rano lub w południe." ile to jest ten kieliszek i jak to się ma do 1 łyżeczki na dzień jak pisała Basia ?
« Ostatnia zmiana: Grudzień 30, 2017, 21:56:11 wysłana przez LukasM »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10817
Odp: kiedy brakuje sił....
« Odpowiedź #36 dnia: Grudzień 30, 2017, 22:25:59 »
Dawka i wrażliwość jest zależna od człowieka. Uważam, że kieliszek, czy łyżka stołowa, to za dużo. Nalewka może być nawet 1:10.
Co innego się rozpuści w 70%, co innego w 40%.

Czy potrzebujesz pobudzenia, czy poprawy odporności na stres? To są różne rzeczy.

Pozdrowienia :-)

Offline zielarz polski

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 786
Odp: kiedy brakuje sił....
« Odpowiedź #37 dnia: Grudzień 30, 2017, 23:12:53 »
Wino (1:2) piłem na łyżki, 2 razy dziennie po 2 łyżki (początkowo po łyżce) i było ok. Czułem się pobudzony/rześki, dobrze mi się pracowało a jednocześnie nie było jakiegoś ciśnienia, że jak się z czymś zaplanowanym nie wyrobię to dramat.
Ale koleżanka stosowała (to samo wino) w dawce 2 razy dziennie łyżka i chciała chodzić po ścianach a oczy miała jak spodki.
Na nią akurat tak zadziałało, więc zdecydowanie dawkę należy dobierać indywidualnie.

Co do nalewki, to zalewałem dwa osobne surowce alkoholem 40% (1:2) i 70% (1:3) a na koniec łączyłem nalewy.
Ucierałem z miodem rzepakowym w proporcji 1:5 (więcej miodu) i zajadałem dwa razy dziennie po czubatej łyżce.

Proporcje alkohol/surowiec przyjąłem tak sobie, nie zagłębiałem się jakie powinny być/są zalecane w tym przypadku.
Zioła dostałem od kolegi, który właśnie wrócił z Korei.

Z moich obserwacji:
- po winie lepsza koncentracja, lepiej się czyta, uczy
- po winie odniosłem wrażenie, ze moja skóra stała się bardziej elastyczna
- po winie wzrost wydolności (lubię chodzić ale w tym przypadku mogłem chodzić i chodzić, czułem jak mi płuca pracują :) , nie potrafię tego inaczej opisać)
- po nalewce początkowo lepsze libido
- po nalewce po pewnym czasie obniżenie ciśnienia (zwykle mam prawidłowe, nie mam epizodów nadciśnienia)
- po nalewce płytszy sen
- po nalewce rekordowa hemoglobina na pobraniu krwi - 16,7

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1220
Odp: kiedy brakuje sił....
« Odpowiedź #38 dnia: Grudzień 31, 2017, 11:41:48 »
Kiedy brakuje sił, to należy najpierw się wyspać, a potem zadbać o ruch na świeżym powietrzu. Siłownia, czy inne fitnesy w zamkniętych pomieszczeniach to nie to.

Banalne, wiem, ale zbyt wielu ludzi zapomina o naturalnych potrzebach swojego ciała chcąc wycisnąć ze swoich organizmów 300% normy.

Jak sen oraz ruch na świeżym powietrzu nie pomagają i nastrój siada, a zaraz potem fizycznie opada się z sił, to warto zastosować coś na poprawę nastroju oraz adaptogennego. Jest tyle różnych ziół i innych środków, że ciężko to wymienić. Na początek trzeba przyjrzeć się swojej diecie i zrezygnować z wysoko przetworzonej żywności oraz zadbać o różnorodność. Dopiero potem włączyć suplementację witamin i minerałów, a dopiero potem włączać poprawiacze nastroju i adaptogeny.

Każde pójście na skróty, prędzej, czy później da efekty uboczne i działania niepożądane. Na krótką metę da się zwiększyć wydajność organizmu bez zadbania o powyższe, ale w długim okresie można się wykończyć. Pojawiają się skutki uboczne.

W okresie zimowym też stosuję wspomagacze, bo w pracy zawsze na koniec roku mam młyn, trzęsienia ziemi, pożary i inne kataklizmy, czyt.: zmiany struktury organizacyjnej, zmiany procedur, zmiany wewnętrznych aktów prawnych, a do tego zwykłe sprawozdania miesięczne, kwartalne, półroczne i roczne, czyli jak w korporacji. Jak zadyma zaczyna się w listopadzie, tak w marcu się kończy. Najlepiej reaguję na dziurawiec, cytryniec, Valused (kozłek, męczennica i chmiel) oraz Depresanum (vit. z grupy B, L-tryptofan, szafran i coś tam jeszcze). Trochę słabiej reaguję na wąkrotę azjatycką.

Najgorzej znoszę żeń szeń. Żołądek mi się buntuje i potrafi mnie głowa boleć czasem.

Po zastosowaniu wspomagaczy przez dłuższy czas, zauważyłam objawy odstawienia u mnie, choć zawsze wystarczały mi minimalne dawki dobowe (1/6 do 1/2 dawki dobowej). Przy niektórych środkach zauważyłam również objawy uzależnienia, bo złapałam się na tym, że zamiast pójść na spacer po południu, to myślę o kolejnej dawce, choć nigdy nie dotarłam do pełnego dawkowania dobowego.

Zatem ostrzegam! Koniecznie trzeba obserwować swój organizm i nie lekceważyć nawet drobnych sygnałów! Najpierw trzeba zadbać o siebie, a dopiero potem wspomagać się czymś, byle rozsądnie!
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline LukasM

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 9
Odp: kiedy brakuje sił....
« Odpowiedź #39 dnia: Styczeń 05, 2018, 18:10:19 »
Wow ileż propozycji i porad ale od początku:
Basia - bardziej chodzi o pobudzenie, żeby nie być ospałym, niemrawym ślimakiem co się z boku na bok przewraca ale żeby mieć chęci coś zrobić : D cokolwiek! iść pobiegać albo tym podobne.
zielarz polski - OK zrozumiałem dawkę dobiera się indywidualnie. Szczególnie, że przypomniałem sobie dlaczego przestałem te nalewki pić... leżały w szafie ze dwa lata. Chodziło o to że jak spróbowałem wypić wcześniej to po tym kieliszku (czy nawet po łyżce teraz) po jakiś 3h miałem istny krwotok z nosa.. : / dlatego odstawiłem. Dziwne ale wcale nie wpadłem na pomysł aby spróbować zmniejszyć dawkę
Co do wypowiedzi kuneg'a to grubsza sprawa haha : )
Doskonale wiem, że nie da się np chodzić na zajęcia na uczelnię, siedzieć przy komputerze i nic więcej nie robić aby być zdrowym i pełnym sił. to taki przykład dla innych rozkład dnia wygląda na pewno inaczej : P Dieta czyli sposób odżywiania, 8h snu no i chociaż minimalne ćwiczenia to podstawa - wiem to. Jest problem w tym - po to chciałem te nalewki pić - żeby się jakoś pobudzić i właśnie zacząć się ruszać bo kompletnie nic z tego nie wychodzi. W moim szczególnym chyba przypadku. Taka stagnacja i degrengolada : / Najgorzej chyba z dietą, jak nie ma się czasu to te okropne przetworzone jedzenie wydaje się bardzo łatwe i przyjemne do przyrządzenia. Są oczywiście książki na temat żywienia - mam ich kilka, są też na temat ćwiczeń fizycznych aby zachować zdrowie - też mam kilka - no ale zawsze znajdzie się wymówka aby nic nie robić i marnieć

Offline docent

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1129
  • jesteśmy tu oboje, ja śpię a Ty się śnisz
Odp: kiedy brakuje sił....
« Odpowiedź #40 dnia: Styczeń 08, 2018, 08:22:35 »
może mało ważne ale odkryłem ostatnio u siebie ciekawą zależność. Wiadomo od dawna, że jak organizm cos chce to daje sygnały... kuneg ;D ostatnio bedąc w markecie jakoś ślina zagotowała mi sie na widok grejpfruta, kupiłem 4 szt z czego wieczorem zjadłem dwa, potem drugiego dnia także dwa i potem znowu poleciałem na zakupy w celu kontynuacji jak się potem okazało terapii :D po niecałym tygodniu zaobserwowałem, że lepiej mi się wstaje, jakby czystsze myślenie i więcej chęci ,,do czegokolwiek" oczywiście lepsze wypróżnianie  ;D, podobnie było po rożeńcu jak pamiętam ale po nim zaczęły się bóle głowy i odstawiłem i też po acetylo-l-karnitynie ale po kilku dniach wróciło wszystko do normy. A i nie obżeram się na kolacje jak to wcześniej było, najczęściej te 2 greje i tyle. Zobaczymy jak długo będą się efekty terapii utrzymywały. No nic żołądek przeca drugi mózg :D