Autor Wątek: Skoro już użarł kleszcz, to co?  (Przeczytany 82680 razy)

Offline bapona

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 155
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #105 dnia: Września 03, 2013, 21:36:19 »
Ad badań w IMW w Lublinie - jedynie tam w badaniu wyszła synowi bartonelloza; po jakimś czasie objawiła się charakterystycznymi rozstępami na nogach, a później na plecach.
Dlatego uważałam, że to dobre laboratorium. Ale możliwe, że nie jest najlepsze  8).
Pozdrawiam  :)

Offline `

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1051
  • IRONMAN-napędzany ziołami
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #106 dnia: Września 04, 2013, 11:54:35 »
Zewnętrznie już niczego nie stosuję, kończy się stan zapalny itd. Ciekawostką jest utworzenie się strupowego "korka" o średnicy kilku milimetrów w miejscu ukąszenia - muszą tam działać jakieś ciekawe mechanizmy, prawdopodobnie chodziło o unieszkodliwienie "bomby bakteriologicznej" w postaci pozostałości kleszcza. Została otoczona nieprzepuszczalnym kordonem martwej materii.

Podobnie jak u Ciebie po wyjęciu kleszcza robił się taki korek, dlatego teraz po wyjęciu
kleszcza miejsce traktuję, przez kilka dni, wodą utlenioną, nie robi się taki korek.

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #107 dnia: Września 04, 2013, 11:58:52 »
Ot ciekawostka!
Mimo wszystko tworzenie się "korka" uważam za objaw naturalny i prawdopodobnie pozytywny. Woda utleniona prawdopodobnie powoduje, że jest on zbędny :)
Różnice, głupcze!

Offline `

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1051
  • IRONMAN-napędzany ziołami
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #108 dnia: Września 04, 2013, 12:40:42 »
Zapewne pozytywny ale korci by to wydrapać...i się w końcu wydrapie a na to miejsce robi się nowy. A woda utleniona wyżre, wyżre i zostaje taka grudka, która z czasem znika.

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #109 dnia: Września 04, 2013, 13:43:20 »
To ja teraz dzielnie tego nie wydrapuję, tylko czekam aż samo odpadnie.
Wujek dopiero co po kleszczu dostal jakiejś wysypki i dali mu antybiotyk. Sam nie wiem, czy nie pójśc do lekarza po np. doxy...
Różnice, głupcze!

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11153
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #110 dnia: Października 15, 2013, 12:56:41 »
To, co Basia zrobiła to naturalna sprawa, nikt nie lubi się topić. Choć paskudztwo przeżyje i tak.

Następnym razem sprawdzę w szklance, jakim stylem to pływa :-)

Sprawdziłam w szklance: odpada z palca i tonie, nie wypływa na powierzchnię.

Wniosek z tego jest taki, że po chodzeniu w krzakach, warto się spławić w jakiejś wodzie, wtedy zostaną tylko kleszcze zaplątane w ubraniach.

Pozdrowienia :-)

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #111 dnia: Października 24, 2013, 12:43:46 »
Jedną dziurę po kleszczu tak wszechstronnie rozdrapałem, że nie schodziło ani wrotyczem, ani rdestowcem, ani psianką - ani też avilinem potraktowane. Zrobiła się taka mała "egzema" bez żadnych oznak gojenia. Zadziałał dopiero triderm - bardzo szybko. Dyjabli wiedzą, co się tam lęgło po tym durnym pajączaku ;)
Różnice, głupcze!

Offline `

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1051
  • IRONMAN-napędzany ziołami
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #112 dnia: Października 24, 2013, 13:24:26 »
"Skoro już użarł kleszcz, to co?"
W tym roku zostaliśmy pokąsani przez kleszcz, sami je wyciągaliśmy a rany traktowaliśmy pazurami, ziołami, wodą utleniona.
Tobie został nie gojący się pryszcz, ja nie mam śladów po kleszczach ale kręgosłup(odcinek lędźwiowy) i lewy bark napierdziela a bieganie to jakieś "męczykoństwo".
 Może czas zrobić badania :(  lub zmajstrować jakąś ziołową miksturkę.

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #113 dnia: Października 25, 2013, 08:31:01 »
"Pryszcz" już zaleczony, została jeszcze mała "dziurka" po tym wielkim kleszczu z sierpnia - takie długo się goją, ale nic się nie babrze na szczęście.
Ja prewencyjnie po tamtym "pamiętnym pokąsaniu" strzeliłem sobie kilka terapii nalewkowych trwających po ok. 2 tygodnie, były to różne mieszanki zawierające wyciągi z wrotyczu, pączków topoli (kwiatowych), rdestowca, żeńszenia, arcydzięgla, psianki, omanu... Do tego brałem liść oliwny (suchy ekstrakt ze Swanssona). Nie była to wyłącznie prewencja, bo jednocześnie brały mnie jakieś wirusówki - no i chciałem sobie nieco podbić odporność.
Na zaognione okolice ukąszenia (stan zapalny, alergia bezpośrednio po ukąszeniu - nie był to rumień wędrujący) świetnie działał olej z czarnuszki, ulga była natychmiastowa. Maść rdestowcowa też dobra.
To już było pisane, ale warto podsumować - tym bardziej, że już w tym roku raczej kleszcze nas nie będą nękać. Rok ów więc - podsumowujemy ;)
Może Cię coś z tego zainspiruje. Może pobierz mix nalewek z rdestowca i arcydzięgla przez 2-3 tygodnie i nasłuchuj efektu? Może dodaj do tego jakie saponiny? W sumie to lukrecja też je zawiera ;)
Jeśli objawy przejdą, to dałbym sobie spokój z badaniami. Prątki Kocha wcale nie zanikły i idzie je wykryć u bardzo wielu ludzi - ale tylko nieliczni z nich zapadają na gruźlicę. Podobnie może być z tym krętkiem. Ja wątpię BARDZO, bym się w swoim żywocie przed kontaktem z nimi uchronił. Miałem dziesiątki kleszczy.
« Ostatnia zmiana: Października 25, 2013, 08:35:32 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline halina1

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1447
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #114 dnia: Października 25, 2013, 09:54:33 »
Pisałam już kiedyś o tym na forum.
Od kiedy mam maść Betadine, żaden kleszcz nie powoduje u mnie niepokoju. Te które mogę wyciągnąć, wyciągam i smaruję rankę maścią. Nimfy zwykle smaruje bez wyciągania, zasychają, wypadają nic się nie babrze. U innych też to działało. Kuzyn posmarował rozbabraną ranę dopiero po tygodniu, tkwiła w niej resztka kleszcza. Również wszystko pięknie się zagoiło, resztka wypadła. Badania ok.
Maść stosuję od dwóch lat.

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #115 dnia: Października 25, 2013, 12:26:08 »
No takm, nawet pod Twoim wpływem chciałem ją kupić, miałem przypomnienie w komórce. W końcu w którejś aptece zapytałem - nie mieli. Chyba znów wpiszę przypomnienie ;)
Różnice, głupcze!

Offline Bonsik

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 4
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #116 dnia: Października 30, 2013, 23:16:10 »
Betadine? pierwsze słyszę ale dzięki na pewno się zaopatrzę bo panicznie się boję akcji z kleszczami...brrr



_________________
sale konferencyjne warszawa

« Ostatnia zmiana: Grudnia 20, 2013, 21:49:46 wysłana przez Bonsik »

Offline jansta22

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 20
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #117 dnia: Marca 04, 2014, 15:10:29 »
Ponieważ niedługo zacznie się sezon na kleszcze pozwoliłem sobie odświerzyć wątek.

To co opisałaś to schemat postępowania u ok. 25-40% lekarzy. Wyjąć, zdezynfekować i obserwować. Na szczęście większość lekarzy podaje jednak antybiotyk. Ponieważ każdy lekarz podaje własny antybiotyk (abx) według swojego uważania ja uczulam na to aby wziąć doxycykline - popularny Unidox czy inne handlowe odpowiedniki. Dlaczego właśnie ten antybiotyk - dlatego, że jest tani, słabo zagrzybia ale najważniejsze bo penetruje do mózgu więc jeśli krętki tam dotarły to są szanse, że je wybije. Dwa zastrzeżenia - zdecydowanie nie dawkę 2 x 100mg jak poleca większość lekarzy tylko 2 x200mg, wystarczy 5 dni jak rzadko bierzesz abx lub 6-7 dni jak bierzesz często. Do tego jedno zastrzeżenie - doxy jest fotouczulająca (niektórych b.mocno) - czyli jeśli wziąłeś koniecznie i obowiązkowo musisz unikać słońca. Mocne poparzenia mogą wystąpić u niektórych osób po paru, parunastu minutach ekspozycji na słońcu. Nie u wszystkich i nie zawsze działa tak radykalnie ale proszę o tym pamiętać, podobnie jak o diecie czy probiotyku.

Ja z boreliozą walczę już parę lat. Przeczytałem praktycznie wszystko na ten temat i dopracowałem się własnego schematu który został sprawdzony na 18 osobach z 100% skutecznością. Dodatkowo obok abx(doxycyklina) miejsce ugryzienia  zawsze było smarowane naprzemian olejkami i nalewką - jedne i drugie są antybakteryjne.  Na pytanie jakie dokładnie olejki i nalewka - odpowiem od dr Nemo. Nie podam dokładnych składów bo nie znam.

Nie wiem jakimi słowami określić jego nalewki - w każdym razie ja miałem ok. 30 lat taką małą zmianę(niewielkie zgrubienie) pokleszczową - po 14 dniach smarowania (podkreślam tylko smarowania) to zgrubienie całkiem zniknęło. A wcześniej b. długo stosowałem abx i olejki.  W każdym razie jeśli chodzi o nalewki to używa klasycznych ziół boreliozowych  - piołun, wrotycz, hakorośl, szczeć, rdest, andrografis. Jeśli chodzi o olejki to też nie podam dokładnych proporcji ale myślę, że zastosowanie jakiegoś dobrze antybakteryjnego olejku też załatwi sprawę.

Nikt z osób które zastosowały ten schemat nie ma żadnych objawów boreliozy, a kleszcze były w 90% dobrze opite i najczęściej  źle wyjęte (w częściach).

Offline Dondarrion

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 444
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #118 dnia: Marca 04, 2014, 16:09:16 »
Sezon już trwa. I co ciekawe, kleszcze do domu jak na razie znosi mi kot. Mówił mi o kotach, jako o najgorszych "powsinogach" i  roznosicielach wszelkich pasożytów,  forumowy kolega reskept. U mnie w tym sezonie widzę to gołym okiem :) Psy są jeszcze czyste.
I am back to save the universe

Offline jansta22

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 20
Odp: Skoro już użarł kleszcz, to co?
« Odpowiedź #119 dnia: Marca 04, 2014, 18:28:34 »
Każda sierść zwierzaka jest jak odkurzacz czy miotła zmiatająca wszystko po drodze.
Najgorsze jest to, że im niżej tym więcej nimf które są jak ziarnko piasku - praktycznie niewidoczne.
One tak samo przenoszą boreliozę czy inne świństwa.
Dlatego większość czy spora część chorych nie pamięta ugryzienia bo myśli, że kleszcze to tylko te osobniki które po posiłku wyglądają jak pół paznokcia.
Pies czy kot to wydaje mi się po jednych pieniądzach.
Najsmutniejsze, że obroże są skuteczne ale nie do końca.
One owszem zabijają czy odstraszają ale nie do końca.
Ostatnio ( na jesieni) mój piesek był świeżo spryskany odpowiednim preparatem pomimo tego znosił kleszcze.

Zgłębiałem ten temat dość gruntownie, konsultowałem z fachowcami i psiarzami.
Wnioski były następujące: część preparatów nie do końca jest skuteczna, najskuteczniejsze są te zawierające permetrynę - dlatego ja zawsze pryskam się  taką mieszaniną zawierającą olejki oraz właśnie permetrynę.

Jeśli zapach nie odstraszy dość skutecznie to permetryna na pewno zabije. Poza tym olej, olejki i permetryna lepiej się trzyma na ubraniu.
Następną przyczyną nieskuteczności jest czas - chodzi o to, że piesek złapał kleszcza czysto mechanicznie(sierść działa jak grzebień w trawie) na sierść bezpośrednio przed wejściem do domu. Kleszcze zawsze uciekają przed permetryną - jest parę filmików na youtubie. Ponieważ wszyscy chcą przede wszystkim żyć i rozmnażać się ( na seksie kleszczy nie znam się, ciekawe czy jest też taki przyjemny), kleszcze też to gdy poczują na psie permetrynę to oczywiście uciekają i odpadają od sierści psa - dzieje się to już w domu i kłopot gotowy.