Autor Wątek: Nowotwór piersi.  (Przeczytany 87405 razy)

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11030
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #105 dnia: Maj 25, 2017, 22:31:38 »
Basiu, zaniepokoiłam się trochę tymi estrogennymi produktami. Czy sądzisz że soja, która
zawiera fitoestrogeny, powinna u mnie iść w odstawkę? Nie lada to byłkby kłopot dla weganki...

Porozmawiaj z lekarką - jest na tak i jest na nie.
Dookoła nas jest mnóstwo substancji podobnych do estrogenów, czyli ksenoestrogenów. Część dla nas jest naturalnych i pożytecznych, na przykład z wielu roślin (fitoestrogeny), część zakłóca nam gospodarkę hormonalną, na przykład parabeny z kosmetyków, czy bisfenol z klejącej się folii "spożywczej". Zwykle jest tak, że estrogeny roślinne najpierw blokują produkcję własnych estrogenów kobiety, potem osiągają jakąś "przewagę". Zwykle one są bardziej przyswajalne i mają większe powinowactwo do receptorów hormonalnych, niż sztuczne, zwykle te bardziej szkodliwe. Na mój rozum, trochę żywności estrogennej powinnaś stosować, ale nie wiem, jak mierzyć to "trochę".

Jeszcze inna sprawa, to soja. Jeśli nie masz soji z własnych upraw, to ja mam wątpliwości. Oczywiście, wszystko "bio", "non-GMO", ale nie ma gwarancji, czy na pewno.
Ostatnio dostałam w prezencie nasiona soji szparagowej, która udaje się w Polsce. Może spróbuj u siebie takiej uprawy?

Pozdrowienia :-)

Offline anavilma

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 252
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #106 dnia: Maj 25, 2017, 23:54:11 »
No tak, w sumie trzeba by spróbować pogadać z lekarzem. Choć, powiem szczerze, mam kosmiczny dystans do tego co lekarze mówią...
Może po prostu, jak ze wszystkim, najlepiej stosować umiar.
Póki co, czytam i zapisuję sobie strategię na najbliższe tygodnie i miesiące.

A gruszyczka? Nie widziałam jej nigdzie w naturze.
Ale za to znalazłam w sprzedaży.
https://www.ukrainashop.com/gruszynka-jednostronna-borowa-matka-30-g
Pewnie taniej by było bezpośrednio na Ukrainie, może ruszę moje lwowskie kontakty, bo sama to nie wiem czy w tym roku do mojego kochanego Lwowa pojadę.






 

leśna polanka

  • Gość
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #107 dnia: Maj 26, 2017, 06:51:48 »
Moje osobiste odczucie jest takie - jeśli soja w naturze nie istnieje jako samodzielna roślina (a tak jest), to jej nie jem.
To nie problem dla wegan - jest soczewica, która znakomicie nadaje się na różnego rodzaju pasty, pasztety, podkłady do zup, samodzielne dania, sosy. Poza tym pięknie i szybko się gotuje. Jeśli chodzi o miksowanie soczewicy na pasty, to kupując tą czerwoną... można ją gotować zaledwie 2-3 minuty o odstawić na kilka minut do jednoczesnego "dojścia" i wystygnięcia przed łączeniem składników.
Równie dobrze można zastąpić soję cieciorką. Wysiałam kupne nasiona spożywcze na działce i mimo tragicznego wtedy roku na plony wzeszła i zaowocowała.

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #108 dnia: Maj 26, 2017, 08:53:40 »
Ta soja...
chcę się odnieść do linkowanego filmu przez Basię i części dotyczącej cudownych właściwości soi w rakach hormonozależnych.
Mam książkę Jerzego Maslanky :"Od lekarza do grabarza". Maslanky to medycyna ekologiczna, uczeń naszego rodaka Józefa Kroppa z Kanady. Kropp wydał podręcznik medycyny ekologicznej.
O ile w filmie pani zachwala cudowne właściwości soi w tego typu nowotworach, mówiąc o wielu badaniach...to Maslanky też podpiera się badaniami ale wykazującymi coś wręcz odwrotnego.
Musiałabym bardzo długo przepisywać, ze względu na czas, wybiorę fragmenty najważniejsze:
dr  Nicholas Petrakis z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco; "Zwiększona konsumpcja protein sojowych ma stymulujący efekt na piersi kobiety przed okresem menopauzy, charakteryzujący się wzrostem wycieku fizjologicznych płynów, nadmiernym wzrostem nabłonkowych komórek i podwyższonym poziomem estradiolu. Odkrycia te sugerują poprzez izoflawony genisteinę i daidzynę, zawarte w wyizolowanych proteinach sojowych".
I teraz ważny tekst. Napisałaś , że jesteś wegetarianką i ze zdania wynika, że spożywasz soję:
"Inne badania przeprowadzone przez dr Petrakisa w 1958 roku potwierdziły BEZPOŚREDNI związek między niedoczynnością tarczycy a rakiem piersi. O tym wspomniałem wcześniej: im więcej estrogenu (estradiolu), tym większe prawdopodobieństwo niedoczynności tarczycy. Nadmiar tego pierwszego lub niedobory drugiego wywołują podobne reakcje- podwyższone ryzyko raka piersi..
Produkty sojowe nie są trucizną. Jednak jak informuje dr William Jarvis z amerykańskiego departamentu Promocji Zdrowia i Edukacji na podstawie listów z zapytaniami do magazynu amerykańskiej FDA wyeliminowanie z nich szkodliwych izoflawonów wymaga gotowania soi w temperaturze 130 stopni Celsjusza, co powoduje wytrącanie związków karcynogennych. Jednakże wymagana do tego celu temperatura sprawia, że zawarte w soi proteiny okazują się praktycznie bezużyteczne.[...]
Kolejne ostrzeżenie znajdujemy w pracy naukowców szwajcarskich, zatytułowanej "Obecność i ewolucja izoflawonów daidzyny i genistyny w odżywkach dziecięcych". Wynika z nich konkluzja, że ziarno soi jest potężnym alergenem.
Podobnym ostrzeżeniem była wypowiedź uczonych z amerykańskiego National Cancer Institut (1995 r.): Odżywki sojowe są przyczyną drastycznego (35,5%) wzrostu późniejszych zachorowań na raka tarczycy w okresie młodzieńczym.
Próby naukowego wyjaśnienia sojowych "zalet" w odżywkach dla dzieci dokonał także nowozelandzki naukowiec dr M. Fitzpatrick. Jego sugestie, aby ostrzec rodziców niemowląt karmionych odżywkami na bazie soi, trafiły jednak na zdecydowany opór. Przedstawicielka stanowego departamentu zdrowia z Kalifornii dr S. Loscutoff ostro sprzeciwiła się takiej ewentualności:" Nie zgadzam się, aby rodzice mieli prawo do informacji mówiącej o tym, że oparte na bazie soi odżywki dziecięce zawierają izoflawony, które mogą stać się przyczyną zatoksycznienia u niemowląt; nie wiedzieliby przecież jak interpretować tego rodzaju informacje (?!)".
Trzeba przyznać, że to argument co najmniej dziwny.
O szkodliwości zdrowotnej technologicznie przetworzonej soi poinformował ministra zdrowia także główny toksykolog Nowej Zelandii, domagając się od rządu działań  mających na celu zrewidowanie przydatności tego typu odżywek dziecięcych na nowozelandzkim rynku: "Jeśli dawka jest wystarczająco duża  w określonym czasie, owe związki toksyczne [izoflawony] mogą spowodować znaczne i niepożądane reakcje zdrowotne, łącznie z zatrzymaniem wzrostu, immunosupresją (obniżeniem wydajności systemu obronnego) nienormalną stymulacją hormonów i rakiem]
]Inne związki zawarte w soi to związki oparte na kwasie inozytolowo-heksofosfatowym, posiadające zdolność wiązania niektórych jonów metali, tj. miedzi, żelaza, cynku oraz manganu i wapnia. Oznacza to zmniejszenie możliwości ich przyswajania.
Inny przykład "zalet" soi pokazują badania dr Craiga Deesa z Narodowego Laboratorium Oak Ridge, USA:"kobiety nie powinny spożywać sojowych produktów z myślą, że tym sposobem uda im się zapobiec rakowi piersi. Zawarty w niej izoflawon genistyna znacznie podwyższa ryzyko raka piersi  w okresie dojrzewania i w wieku dojrzałym"- twierdzi dr Dees".
Koniec cytatów.
Dorzucę jeszcze ten artykuł z Nexusa:
http://www.kontestator.eu/produkty-sojowe-%E2%80%93-obietnice-i-zagrozenia.html

Wiem o tym od dobrych 7 lat. Najpierw soję wprowadziłam, bo to dla męża miało być takie korzystne. Ale bardzo szybko się wycofałam.
Osobiście nie żałuję, bo soi nie znoszę.
« Ostatnia zmiana: Maj 26, 2017, 08:55:38 wysłana przez ewula K »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11030
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #109 dnia: Maj 26, 2017, 10:13:34 »
Soji nie można demonizować - przecież ludzie w Chinach czy Japonii nie padają pokotem trupem na ulicach, a kobiety nie wszystkie mają raki piersi i niedoczynność tarczycy.

Co badania, szczególnie na liniach komórkowych na podstawie wyizolowanych składników to inne pomysły. A genisteina na przykład hamuje wzrost raka tarczycy według innych badań.

Jeszcze inna sprawa, to, że chyba trzeba soję fermentować, by była przyswajalna dla nas, ale to też pewnie jest wykonalne. Jeśli soja wspomniana wyżej przeze mnie w Polsce rośnie i dojrzewa, to nie może być gorsza, niż kukurydza czy ziemniak.
Dla mnie najważniejszym problemem są metody przemysłowej uprawy soji i czy to nie aby GMO.

Pod względem hormonalnym inne rośliny motylkowe w zasadzie tak samo działają, tak, że cieciorka czy soczewica będzie dawała podobne znaki zapytania.

Wracając do hormonozależności: receptory hormonalne trzeba zatkać nieszkodliwymi analogami estrogenów, zanim się do nich nie doczepią te szkodliwe, których jest mnóstwo w naszym otoczeniu. Dlatego trzeba przede wszystkim spokojnie pogadać z lekarzem na ten temat, co to znaczy to "trochę".
***

Skubanie gruszyczki to praca dla cierpliwych, bo to mała roślinka. Rośnie w prześwietlonych lasach, raczej sosnowych, ale nie za suchych.
Są w Rosji doniesienia naukowe o wyleczeniu raków piersi właśnie gruszyczkami.
Oczywiście bez gwarancji :-/

Pozdrowienia :-)

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #110 dnia: Maj 26, 2017, 12:21:24 »
Chińczycy , tak piszą, jedzą przede wszystkim soję fermentowaną.
Na tym przykładzie pokazałam jak sprzeczne są badania w danym temacie.
Jakieś śledztwo dziennikarskie ujawniło, że 70-75% badań dotyczących szeroko pojetego zdrowia jest albo sfałszowanych, albo źle przeprowadzonych.
Pisze się też, że obecnie cała soja jest już tworem genetycznie modyfikowanym.
***
a teraz w kontekście "radzenia" się onkoloów".
To UTOPIA...oni wykonują tylko procedury. Nie mają w większości NIC do powiedzenia pacjentowi na temat wspierania leczenia. Nie wspomnę już o ziołach albo wlewach z witaminy C.
Przeżyłam to z autopsji. W CO Gliwice , wahając się w decyzji podjęcia radioterapii- byliśmy zastraszani!!! I to jak...a przecież lekarz mógł do męża powiedzieć:"Ma pan zerowe PSA. Są dwie możliwości: poddać się RT, albo obserwować PSA i w razie pokazania się PSA- zdecydować na RT". My- autentycznie -  byliśmy zastraszani!
Gdyby ktoś mnie zapytał :czego najbardziej żałujesz w życiu? Bez chwili wahania , odpowiedziałabym, że tej radioterapii. Teraz to życie na bombie. Pokaże się po niej następny rak czy nie?
Słuchałam wystąpienia na Wiośnie Zdrowia w katowickim Spodku dr Kilarski. To Polka , lekarz medycyny, która w Niemczech prowadzi klinikę leczenia nowotworów. Łączy terapie onkologiczne z naturalnymi. Stosuje potencjonowanie insuliną, wlewy dożylnie askorbinianu sodu, kurkumy, kwercetyny i wielu innych rzeczy, które uważa za skuteczne. Stosuje u pacjentów  homeopatię i medycynę ortomolekularną. Film z youtube chwilkę był i...zniknął.
Powiedziała, że może pacjentowi podać wszystko co zechce, pod warunkiem że wlewy przygotuje jej apteka albo inny certyfikowany do tego punkt. Wystarczy przekroczyć granicę niemiecką i w kwestiach leczenia chorób przewlekłych otwiera się inny świat.
 
« Ostatnia zmiana: Maj 26, 2017, 12:23:14 wysłana przez ewula K »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11030
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #111 dnia: Maj 26, 2017, 13:19:50 »
Mieliście pecha...

Mój kolega z chłoniakiem bardzo pozytywnie wyrażał się o swojej hematolożce w Gdańsku. Usiadła z nim, wyjaśniła, na pytania odpowiedziała, zrobiła, co mogła i w zasadzie człowiek jest onkologicznie wyleczony: od 2012 nie ma nawrotki, mimo, że to była wersja paskudniejsza, czyli 5 lat minęło.
On brał ode mnie odżywki na odbudowę krwi po chemii, olej rokitnikowy, a mieszanki ziołowe do picia na motywach pomysłów Korsunów mieszała mu żona, ja dałam tylko przepis i część składników.

Pozdrowienia :-)

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #112 dnia: Maj 26, 2017, 13:26:48 »
Przypuszczam Basiu, że współpraca żony kolegi z Tobą dała efekt bez "nawrotki".
Moja mama również miała chłoniaka.
Diagnoza I poł. stycznia 1999 r, chemioterapia kilka wlewów.
Pogrzeb w czerwcu tego samego roku.

Offline anavilma

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 252
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #113 dnia: Czerwiec 16, 2017, 22:41:50 »
No to jestem już po operacji. W końcu zdecydowałam się na wersję oszczędzającą. Mam nadzieję, że to wystarczy, wyniki histopatologii przede mną, zarówno guzka jak i węzła wartowniczego. Powoli się ogarniam, układam sobie w głowie co i jak. Krwawnik pity przed i po operacji zaowocował ładnym gojeniem, szwy co prawda jeszcze dwa tygodnie ponoszę, ale nie jest źle.
Teraz czytam i myślę co dalej. Profilaktycznie piję witaminę C w sporych dawkach, olej z chili i kurkumą i pieprzem, mieszankę ziół z nagietkiem gdzieś tu podaną. Zbieram zioła do kolejnych etapów. Zaglądam do zestawu opublikowanego na stronie naszego Gospodarza.

Przed radioterapią i w trakcie spróbuję kąpieli w sodzie oraz ziół z linku podanego przez Ewę, jeśli mi się uda to może kilka wlewów z witaminy C?

Pamiętam o siemieniu lnianym, niacynie i o koenzymie Q10, wszystko sobie spisuję i będę partiami stosować.
No i trochę czyszczenia organizmu wg dr Dąbrowskiej
Tylko żeby nie oszaleć, muszę sobie to rozplanować w czasie. Co przed radioterapią, co w trakcie a co po. A co w ogóle potem, na dłużej.

Sorry, że ciągle o sobie piszę, ale w ten sposób sama sobie układam w głowie co i jak mam robić, tak bardzo nie chciałabym niczego przegapić!
Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję za każdą radę.


Offline zielarz polski

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 803
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #114 dnia: Czerwiec 16, 2017, 23:14:10 »
Jeśli mogę coś zasugerować:
- usiądź sobie na spokojnie i poukładaj co i kiedy chciałabyś stosować, bo łapanie się wszystkiego na raz może przynieść więcej szkody, niż pożytku

- pamiętaj, że zarówno w trakcie radio jak i chemioterapii chodzi o to, żeby wspomagać organizm (znoszenie/likwidowanie niekorzystnych skutków) ale jednocześnie nie zakłócić przebiegu leczenia (a mogą to zrobić nawet duże dawki witamin), dlatego naprawdę warto porozmawiać z lekarzem prowadzącym (to trochę jeden z mitów, że oni się nie znają w ogóle na ziołach, wielu onkologów rzeczywiście podchodzi do ziołolecznictwa bardzo ostrożnie lub wręcz negatywnie ale wielu doradza pacjentom co wolno a czego nie powinno się stosować, to tak z moich rozmów z osobami zgłaszającymi się do gabinetu - spróbować warto, jak nie to masz nas na forum),

- wszystkie cudowne diety i pomysły są ok... w teorii, a w praktyce jest tak, że każdemu co innego służy i po innych preparatach dobrze się czuje, więc staraj się przestrzegać ogólnych zasad i dopasuj je do możliwości / potrzeb swojego organizmu (miałem w gabinecie pana, który po częściowej resekcji żołądka,p rzez dwa tygodnie jadł tylko ptasie mleczko - żadnych kurczów jelit, tylko niewielkie bóle brzucha, żadnych zaparć, wg badań żadnej grzybicy, ot cud natury)

- wielokrotnie polecałem mieszankę od Doktora i usłyszałem o niej liczne, bardzo pochlebne opinie:
Rp. 3. Mieszanka przeciwnowotworowa
Ziele glistnika 2 cz.
Kwiat lub ziele nagietka – 2 cz.
Ziele jemioły 3 cz.
Korzeń lub ziele mniszka – 1 cz.
Korzeń lub ziele cykorii – 1 cz.
Ziele rdestu ptasiego lub ostrogorzkiego – 2 cz.
Zioła wymieszać. Zaparzyć jak Rp. 1. Stosować 3 razy dz. po 1 szklance wyciągu wodnego lub 30 ml wina 2 razy dz.

- wiele osób z którymi rozmawiałem lepiej tolerowało olej rokitnikowy niż sok z rokitnika (zresztą olej będziesz mogła też z czasem wykorzystać do smarowania skóry, z moich obserwacji sprawdza się lepiej niż kokosowy - choć to pewnie kwestia indywidualnych preferencji skóry)

- przy radioterapii polecam sok z aronii lub ziołomiód aroniowy (gdybyś potrzebowała mam z własnej pasieki), na zajęciach w Poznaniu, prof. Dróżdż opowiadał, że Rosjanie przeprowadzili na dużą skalę badania dotyczące wpływu różnych soków / przetworów owocowych na organizm narażony na wysokie dawki promieniowania (po Czernobylu to -
 przepraszam za okreslenie - "materiału" do badań mieli niestety mnóstwo) i najlepiej wypadły: właśnie aronia, rokitnik oraz burak, chodziło m.in. o zdolność usuwania szkodliwych substancji z organizmu, tylko pamiętaj, że aronia obniża ciśnienie,

Powodzenia życzę i trzymam kciuki. Będzie dobrze.  :-*

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #115 dnia: Czerwiec 16, 2017, 23:45:04 »
Nowotwory piersi mogą być związane z długotrwałym niedoborem jodu w organizmie.
Dotrzyj do książki: L. Farrow:"Jod leczy". Autorka też chorowała w przeszłości na raka piersi.
To ważne ! Powinnaś ją przeczytać.

Offline anavilma

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 252
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #116 dnia: Czerwiec 17, 2017, 16:31:41 »
Jeśli mogę coś zasugerować:
- usiądź sobie na spokojnie i poukładaj co i kiedy chciałabyś stosować, bo łapanie się wszystkiego na raz może przynieść więcej szkody, niż pożytku

Tak, to prawda. Tak się czułam po diagnozie: czytałam gorączkowo co się dało notowałam tu i tam, a w głowie pozostała pustka. Teraz właśnie chcę się przygotować, po kolei, na różne etapy. 
Co do lekarzy, próbowałam wysondować z lekka "mojego" onkologa, ale cóż, wydaje się nieprzemakalny. A ja tylko spytałam na początek o to co uważa o jedzeniu przeze mnie produktów sojowych skoro mój guzek był hormonozależny. Odpowiedział mi że to w ogóle nieistotne i żebym sobie tym nie zawracała głowy. Hm. No to nie wiem czy ma sens go pytać o cokolwiek innego poza rzeczami stricte medycznymi.
Będę musiała rozejrzeć się za kimś jeszcze, kto mną trochę pokieruje.

Dzięki za podrzucenie mieszanki Doktora, mam je wszystkie spisane i gromadzę składniki. Tu mnie tylko zastanawia że rdest ptasi a nie rdestowiec, który kupiłam - myślisz że można podmienić, czy to zupełnie inne substancje? W sumie mogę sprawdzić sama.

Co do diety, nie, nie chcę stosować cudownych diet. Ja i tak jem tylko produkty roślinne i z tego co się zdążyłam zorientować, to dobra opcja przy problemach onko. A dieta Dr.Dąbrowskiej (ona ją nazywa głodówką warzywną) pomaga oczyścić organizm ze śmiecia, więc powinna też mnie wspomóc w uzyskiwaniu odporności.

Dzięki też za info o aronii i rokitniku, są w moim zasięgu, nie mówiąc o buraku. :)

Ewa, dziękuję za tę książkę, poszukam jej. Skąd wiedzieć czy człowiek ma niedobory jodu? Nigdy nie miałam żadnych kłopotów z tarczycą. Kolejny temat do przestudiowania.

Jasne że będzie dobrze :) Mam wielkie plany na najbliższe i dalsze lata. Właśnie znaleźliśmy domek w lesie! Właśnie teraz. Dzień przed operacją jechaliśmy go oglądać i już wiem gdzie chcę zamieszkać!

Offline Daenerys

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 68
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #117 dnia: Czerwiec 17, 2017, 19:42:03 »

Co do lekarzy, próbowałam wysondować z lekka "mojego" onkologa, ale cóż, wydaje się nieprzemakalny. A ja tylko spytałam na początek o to co uważa o jedzeniu przeze mnie produktów sojowych skoro mój guzek był hormonozależny. Odpowiedział mi że to w ogóle nieistotne i żebym sobie tym nie zawracała głowy. Hm. No to nie wiem czy ma sens go pytać o cokolwiek innego poza rzeczami stricte medycznymi.

Znajoma z pracy miała nowotwór najpierw jajnika, potem piersi, już ładnych parę lat temu jej wycięli i pamiętam, że mówiła, że jej onkolog nakazała ograniczenie jedzenia drobiu do minimum, przede wszystkim kurczaka jako mięso "zasobne" w hormony. Chyba że jest dostęp do hodowli z pewnego źródła od cioci czy wujka na wsi, gdzie wiadomo, że zwierzakom nie podaje się antybiotyków i hormonów. Tak mi się przypomniało.

Jakbyś miała chwilę czasu, jest taka fajna książka "Z rakiem walczy się przy stole" Umberto Veronesi. Autor jest prawie 90-letnim włoskim profesorem w dziedzinie onkologii chirurgicznej, jest naukowym dyrektorem Europejskiego Instytutu Onkologicznego. Książka zawiera sporo fajnych przepisów.

Z uwagą również przeczytałam swego czasu "Antyrak. Nowy styl życia" autorstwa lekarza Davida Servan-Schreibera, który był psychiatrą i zachorował na złośliwy nowotwór mózgu. Książka poruszająca, łączy ze sobą elementy psychologiczne, ale również fakty naukowe w postaci szerokiego komentarza dotyczącego omawianej żywności i jej wpływu na regresję poszczególnych typów nowotworów. David miał przyjaciela, naukowca dr Richarda Beliveau, który badał w swoim laboratorium wpływ konkretnych produktów żywnościowych na zdolność hamowania rozwoju komórek nowotworowych.  Na końcu książki zamieścił wykresy dotyczące klasyfikacji wpływu wybranych pokarmów na poszczególne nowotwory i tak, dla nowotworu piersi zahamowanie rozwoju komórek nowotworowych następowało przy spożyciu takich warzyw, jak:
1. Najbardziej efektywna grupa: czosnek, por, młoda cebula, brukselka, kalafior, kapusta głowiasta i bezgłowa.
2. Nieco mniej efektywne: brokuły, rzodkiewka, kapusta włoska, cebula. itd.
Jakbyś chciała, mogę Ci ją podesłać.

Szczególną uwagę poświęciłam przy studiowaniu tej książki zielonej herbacie - oryginalna, zielona japońska herbata, zwłaszcza matcha (taka sproszkowana) zawiera bardzo cenny związek o nazwie epigallokatechina, który silnie blokuje zarażanie komórek i angiogenezę komórek nowotworowych, czyli sieć naczyń niezbędną do odżywiania raka. Można ją kupić bez problemu w sklepach internetowych sprowadzających towar z Japonii. Jeśli masz możliwość, to kup i pij po filiżance dziennie. Pamiętam, jak piłyśmy ją z mamą któregoś lata i potem wzrok jej się bardzo poprawił i tak wyostrzył, że przestała używać okularów do czytania (wiwat antyoksydanty).

Anavilmo, życzę Ci siły i niezłomnej woli do walki z paskudą, bardzo Ci kibicuję.

Offline anavilma

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 252
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #118 dnia: Czerwiec 17, 2017, 20:09:16 »
Dziękuję. "Antyraka" mam ściągniętego, zacznę go zaraz czytać.
Bardzo wierzę we wpływ tego co jemy na nasze zdrowie, kto wie, może moja ciągota do warzyw i odrzucenie produktów zwierzęcych nie było przypadkowe? Może organizm sam próbuje podpowiedzieć co będzie dla niego korzystne, wszak to paskudztwo musiało już jakiś czas we mnie siedzieć...

Tę pierwszą książkę też przeczytam. Lista do czytania rośnie, nie będę się nudziła w czasie zwolnienia :) 

Cukier odstawiłam zaraz po pierwszych lekturach dotyczących nowotworów, jeszcze zanim dostałam wynik biopsji. Odstawiłam też czarną herbatę i przeszłam na zieloną oraz zioła.  Poszukam tej, o której piszesz i zaraz ją sobie kupię.

Nie tknęłam jeszcze tematu witamin, coś mi chodzi po głowie że D3 by się przydała. Teraz lato, słońca niewiele a zresztą zaraz mi każą unikać słońca, bo będę miała naświetlania :(  Co jeszcze?
O B3 poczytam, nigdzie w necie nie znalazłam tej książki o niacynie, więc będzie trzeba ją pewnie kupić. Ta lista też się wydłuża.

Dzięki, biorę się za czytanie.







Offline anavilma

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 252
Odp: Nowotwór piersi.
« Odpowiedź #119 dnia: Sierpień 05, 2017, 21:11:07 »
Wracam do tematu. Następna moja wątpliwość to eleuterokok. Zaplanowałam go sobie w trakcie radioterapii (jestem). Dziś czytam o nim więcej i widzę, że nie powinnam go chyba stosować, bo działa estrogennie, czyli zakłócałby pewnie działanie leku hormonalnego który mi kazali brać (aromek się nazywa) z uwagi na hormonozależność guzka którego miałam.
Czy tak?
A jeśli tak, to co mogę brać zamiast ? Czy zwykły żeńszeń ma podobne właściwości szpikoodnawialne bez działań estrogenotwórczych?  Czy macie jakiś pomysł?
Stosuję kąpiele w sodzie+soli, piję sok z aronii na zmianę z kwasem buraczanym, popijam też olej z rokitnika, biorę witaminę C w sporej dawce.  Staram się jak mogę :)