Tak, mamy i w Polsce adaptogeny, one są przebadane, głównie w Rosji, ale nie tylko.
Rosyjskich badań nie ma na pubmedzie, bo Rosjanie nie chcą płacić mafii za publikacje. Zostaje uczyć się rosyjskiego.
Nie nalezy mylić pojęcia adaptogenu z anabolikiem czy środkiem pobudzającym. To są różne pojęcia
Wąkrotka, kozłek, lukrecja, głóg, praktycznie wszystkie rośliny jasnotowate (szałwia, mięta, melisa, tymianek, kurdybanek) poprawiają odporność na niekorzystne warunki otoczenia i redukują jego skutki fizyczne i psychiczne.
Problemem w badaniach in-vitro jest to, że nie można zasymulować czynnika psychicznego. Niektóre sekty naukowo-medyczne nawet ideologicznie odmawiają badań czynnika psychicznego, nazywając to efektem placebo czy zupełnie negując jego istnienie.
Adaptogeny działają gdzieś między psychiką a jej opakowaniem, mobilizując cały ciąg reakcji mających na celu zachowanie zasobów organizmu, pomimo otaczających przeciwności. Oczywiście, mają jakieś obiektywne składniki, tzw "składniki aktywne", ale sama ich suma nie wyjaśnia wyniku.
Uznaje się istnienie chorób psychosomatycznych, dlatego powinno się uznać istnienie psychosomatycznych leków lub metod leczniczych. Medycyna oparta na ideologii z trudem toleruje psychoterapię lub (przynajmniej jeszcze w Polsce) leczenie uzdrowiskowe, jednak neguje uzdrowienia religijne lub różnych nieszkodliwych magików, jak bioenergoterapeutów.
Wiem, że raczej zamąciłam, niż wyjaśniłam, ale tak to jest przy dyskusji o odporności i pracy z nią ;-)
Pozdrowienia :-)