Taki film kiedyś oglądałam "Idiokracja" - bardzo daje do myślenia

.
Na mnie kiedyś dość mocno zadziałała książka de Mello "Przebudzenie" - i od tego czasu jakoś tak nie mogę z powrotem zapaść się w błogą nieświadomość

drzwi do Matrixa zatrzaśnięte, powrotu nie ma. A obserwowanie ludzi, którzy bezmyślnie, dobrowolnie i często za dopłatą dają się prowadzić do "zagłady", którzy pod maską katolickiej miłości skrywają okrucieństwo wobec zwierząt, czyli wg św Franciszka: braci mniejszych, którzy w ramach chorej tradycji co roku dręczą biedne karpie, obserwacja różnych fanatyków, ludzi pazernych na kasę, władzę i prestiż..... itd, itp... i w ogóle.... to mnie jakoś pozytywnie nie nastraja. I powoduje, że tak w ogólności to ja ludzi nie lubię. Tzw. tępego tłumu nie lubię. I najlepiej się czuję z daleka od niego

. Lubię czasami pogadać z mądrymi - bo można się czegoś nowego nauczyć. mam pasje, hobby, druty, szydełko, haft, proste szycie, psy, zielarstwo, czytanie, rower, uwielbiam bazgrać farbami i tworzyć malowidła na poziomie piaskownicy - bo lepiej nie potrafię. Ale za to jaka frajda

, zwłaszcza gdy mąż ogląda, podziwia i mówi: "techniki nie masz, ale za to styl miszczów"

W moim domu mieszkają pająki - poza sypialnią. Jak się tam zagalopują to łapię i wynoszę do ogrodu. Mrówek w ogrodzie nie tępię. Do domu się nie pchają to niech sobie żyją. A że kwiatki podziurkowane - o jeju, tez mi problem

Najgorzej jest na łące po deszczu - no nie sposób wypatrzyć wszystkie ślimaki. Jak mi chrupnie skorupka pod butem to potem sumienie męczy. Podobnie męczy po zabiciu muchy i komara. Jakaś tak nadwrażliwa się zrobiłam... Za to bez problemu spuściłabym łomot idiocie katującemu zwierzę. I bez żalu tudzież wyrzutów sumienia.
Tak, kiedyś żyliśmy bez komórek i netu. Ale.... wynalazki to nie samo zło. Jak zapałki - jeden zapali nimi ognisko i się ogrzeje, drugi podpali sąsiadowi stodołę.