Dzisiaj, w ramach drzewoterapii, nad jednym leśnym bajorkiem znalazłam ładny łan siedmiopałecznika.
Liście widocznie zostały zmrożone październikowymi mrozami - były ciemno-szaro-zielone i obwisłe.
Opisuję tak dokładnie, bo w innym wątku pisałam o liściach żółtych i normalnego kształtu.
To poprzednie stanowisko było rozproszone - to były pojedyncze rośliny wśród trawy, żaden łan i chyba tam nie było silnego mrozu.
Jakby ktoś bardzo mocno potrzebował korzeni, to mogę się wybrać na następną drzewoterapię z kaloszami i łopatą.