Autor Wątek: Rośliny fitoremediacyjne  (Przeczytany 13248 razy)

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Rośliny fitoremediacyjne
« dnia: Grudnia 06, 2012, 13:23:33 »
Ciekawa nazwa, prawda ?
Jeszcze ciekawsze są ich właściwości.
Definicji podawał nie będę, wystarczy spytać wujka Gugla - on wszystko powie.
Do rozpoczęcia tematu zainspirował mnie gumppek :)

Cytuj
Zawsze stres u roślin powoduje, iż mają one więcej związków aktywnych. To dla tego rośliny rosnące w Ałtaju, Tybecie, Szwajcarii mają ich więcej. Im gorsza gleba tym cenniejsze zioło. Zresztą badania nad wpływem zanieczyszczeń w środowisku robił kiedyś doktor. Achmietow opisując głowienkę pisał o zielarzu który zbierał jej ziele w mieście w miejscu gdzie wszystko wskazywało by iż taki surowiec powinien być bezwartościowy. Rzeczywistość okazywała się inna. Głowienka tam zebrana miała wg Achmietowa unikalne i silne działanie.

Potem przypomniał mi się niezawodny Pan Piotr Kardasz i niektóre fragmenty jego audycji, gdzie ten temat często się powtarza.
Powiem, coś w tym jest.
Gumppek przytacza  dr Achmietowa. Pan Kardasz kiedyś ( niestety nie pamiętam konkretnej rośliny) opowiadał, że np. mieszkańcy danego rejonu powinni dla swego zdrowia spożywać miód zebrany przez pszczoły w ich okolicy.
... no niy, jo ślonski pieron mom jeszcze zreć miód spaskudzony tym co z kominow furgało przez cołkie lata ?  ;)
A jednak, może nie cały miód, a zebrany z pyłków takich właśnie roślin fitoremediacyjnych.
Sprawę wyjaśniły najnowsze badania, na jakie Pan Kardasz się powoływał.
Otóż właśnie te rośliny oprócz tego, że " zbierają" z zanieczyszczonego środowiska sporo "syfu" to jeszcze przy okazji wytwarzają swoje przeciwciała, które pozwalają im lepiej dostosować się do zmienionych w środowisku warunków. Sporo tychże przeciwciał występuje w ich pyłku i nektarze kwiatowym, które są pożytkami dla żyjących na tych terenach pszczół.
Co z tym robią pszczółki, wszyscy dobrze wiemy.
My z kolei, smakosze pszczelich produktów zjadając z wielkim smakiem taki miodzik przejmujemy właśnie te roślinne przeciwciała, które podobnie jak roślinkom, tak i nam pozwalają lepiej się przystosować do takich lub innych warunków środowiskowych.
Wygląda na to, że takie rośliny i miód z nich pozyskiwany mogą być dla nas cennymi substancjami adaptogennymi.

Ciekaw jestem jak sprawa wygląda przez pryzmat Waszych wiadomości i doświadczeń.
Z góry dziękuję za wypowiedzi :)

« Ostatnia zmiana: Grudnia 06, 2012, 13:30:13 wysłana przez zulu »
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline Urielka

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 174
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #1 dnia: Grudnia 06, 2012, 15:10:42 »
A nie jest tak, że wtedy roślina wydziela tez np. własnie z nektarem nadmiar substancji trujących dla siebie? Rozumiem o co chodzi z przeciwciałami, ale czy jest możliwe, że w roślinach jest taka sama zależność jak u człowieka? W sensie; mam w organizmie coś nieporządnego więc mam na to przeciwciała i jednocześnie wydzielam to z potem/moczem? Nie chodzi tylko o nektar, wiem, że gdy roślina ma nadmiar substancji (nie tylko szkodliwych) to wydziela to np. przez skórkę (olejki eteryczne, nadmiar cukrów, soków jak np. liście katalpy) co pszczoły z chęcią zbierają.
Jeśli chodzi o pewne rejony Polski (może być Śląsk, ale nie tylko), to w miodzie robionym przez robotnice w takich rejonach obserwuje się wzrost metali ciężkich w pożytku. Akurat o tym jest robione sporo badań- sama chciałam badać miody na pracy inżynierskiej, ale okazało się, że temat jest własnie "przejedzony". Znam też osobiście człowiek doktoryzującego się z tego jak substancje nieporządne odkładają się w ciałach pszczół.
Jeśli chodzi o miody i produkty pszczele to jestem wielką fanką, mimo że nie robię inżynierki o miodach to udało mi się zdobyć temat o wpływie zanieczyszczenia powietrza pyłami przemysłowymi na zdolność kwiatów do wydzielania nektaru (jeden z aspektów kryzysu zapylania) i jestem w trakcie zdobywania literatury (tzn. maaaamoooo ku mi pod choinkę ;)) może w tych wszystkich książkach natknę się nafitoremediację i uda nam się poszerzyć temat bo to ciekawa sprawa.

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #2 dnia: Grudnia 07, 2012, 09:38:23 »
Cieszę się Urielko, ze to ciekawe zagadnienie trafiło na fachowca.
Wiesz jak to bywa z audycjami radiowymi. Pół biedy jak słucha się już nagranej i można interesujący fragment przesłuchać n razy.
Gorzej gdy słucha się on air.
W poscie opisałem to co słyszałem, a właściwie to co zarejestrował mój rozumek i pracujący pod jego komendą HDD już nie pierwszej młodości;)
Fakt, że temat jest ciekawy.
Też podzielam pogląd, ze co za dużo to niezdrowo, nawet jeśli to ma być miód.
Niestety nie znam materiałów źródłowych.
Pozostaje jedynie kontakt z Panem Piotrem Kardaszem - znanym botanikiem.
Pozdrawiam.
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #3 dnia: Grudnia 07, 2012, 11:13:16 »
Wyglądałoby na to, że taki np. glistniczek rosnący w szparze muru, upchany w ruchliwym miejscu, z trudem zdobywający sobie odrobinę przestrzeni do życia, może być prawdziwą cud-rośliną... Że oddycha spalinami? Cóż - my także, żyjąc w tym samym mieście, oddychamy tymi samymi spalinami. Lekarstwo bierze się przez jakiś czas, oddycha się przez cały czas. Można przymknąć oko i wypróbować takiego glistnika czy wrotyczu - tu akurat łatwo sprawdzić skuteczność, bo zielska o wyraźnym, wręcz niekiedy "pokazowym" działaniu ;)
Na pewno wielki potencjał mają też pokrzywy w miejscach, gdzie pasa się kozy (rzadkość, ale zdarza się). Jak koza zeżre pokrzywę, to ta odrasta dużo bardziej parząca - tak, że koza już jej nie zeżre...
Jesienią widziałem nad jeziorem uczepy rosnące w wypruchniałych palikach pomostu, gdzie ocierają się o nie przechodzący wędkarze i spacerowicze itp. - też mógł być świetny surowiec, ale był już oklapły, ewentualnie owoc można było pozyskać.
Rośliny rosnące w murach, szparach między chodnikami, jak wiecznie deptane babki i rdesty ptasie... Czyżby kryły w sobie leczniczy skarb? :)
Różnice, głupcze!

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #4 dnia: Grudnia 07, 2012, 12:34:37 »
Tylko tak dalej a kto wie, zaczniemy nowy dział  - zielarstwo środowiskowo-ekstremalne ;)
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline bartek

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 78
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #5 dnia: Grudnia 09, 2012, 10:44:14 »
Roślin, które wykorzystuje się w fitoremediacji lepiej nie stosować jako zioła. Mogą zawierać spore dawki szkodliwych związków (zależy na jakim podłożu je posadzono – metale ciężkie, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne itd.). Inne gatunki stosuje się na glebach zanieczyszczonych np. produktami ropopochodnymi a inne na osadach ściekowych. Po zakończeniu procesu fitoremediacji najczęściej usuwa się część nadziemną (czasem także całą roślinę) i utylizuje się to np. w spalarni.
Faktycznie rośliny posadzone w tak ekstremalnych warunkach(zasolenie, nieodpowiednie pH,zanieczyszczenia) mogą syntezować więcej niektórych zw. czynnych, ale ja wole pozyskiwać surowce roślinne z miejsc jak najmniej zurbanizowanych i nieskażonych.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11153
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #6 dnia: Grudnia 09, 2012, 15:39:59 »
Cytat z cytatu z pierwszego tekstu Zulu w tym wątku:
Cytuj
Zresztą badania nad wpływem zanieczyszczeń w środowisku robił kiedyś doktor. Achmietow opisując głowienkę pisał o zielarzu który zbierał jej ziele w mieście w miejscu gdzie wszystko wskazywało by iż taki surowiec powinien być bezwartościowy

Ja tak w sprawie formalnej: Tutaj słowo "doktor" oznacza naszego Gospodarza, a Achmetow, czyli tak naprawdę Rim Achmiedow jest pisarzem, zielarzem, dziennikarzem, ale lekarzem nie jest. Jest Baszkirem i napisał kilka książek o ziołach po rosyjsku, z których przynajmniej jedna jest w internecie http://travoved.ru. Oczywiście, o ile ciągle jeszcze żyje...
***

Deptana ścieżka czy szpary między płytami chodnika mogą być w przyzwoitej odległości od samochodów. Niestety, na przykład babka szerokolistna woli deptaną ścieżkę, niż łąkę, ale taka to już jej natura. Rosjanie nazywają ją podorożnik i coś w tym jest.

Prawdą jest, że na przykład rośliny olejkowe mają więcej olejków, jeśli rosły w suchych miejscach. Robiono badania, z których wynika, że zmienność nawet dotyczy nie tylko pogody, ale nawet pór dnia - najwięcej olejków jest w roślinach około godziniy 15-16. Ale z drugiej strony inne badania pokazują, że zawartość wielu substancji aktywnych zależy też od miejsca, w której roślina wyrosła. Klasyczny problem, czy lepsza jest szałwia polska, czy bułgarska. Bułgarska będzie lepsza, bo ona dostanie więcej słońca.

Z kolei inne pytanie, czy zimno da odpowiednie wyniki? Tak, na pewno: na przykład brzoza na północy Europy zawiera więcej żywicy, niż u nas, płucnica zawiera więcej kwasów i tak dalej.

Co z tego wynika? Trzeba znać rośliny i wiedzieć, które warunki ekstremalne pozwolą nam wykorzystać roślinę lepiej. Ale skąd czerpać tą wiedzę? Na przykład aby mieć statystyki dotyczące na przykład regionów Polski... A może nawet i Europy? Na przykład przebadać konwalie z Polski, Finlandii i Węgier?

Pozdrowienia :-)

Offline bartek

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 78
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #7 dnia: Grudnia 09, 2012, 18:14:01 »
Także podczas ataku owadów, patogenów lub szoku termicznego rośliny mogą wytwarzać różnego rodzaju związki fenolowe, często o skomplikowanej budowie np. kumaryny, glikozydy fenolowe, fitoaleksyny itd.

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #8 dnia: Grudnia 10, 2012, 07:35:27 »
W sobotniej audycji Pan Kardasz oprócz kapitalnego wątku o różeńcu górskim wspomniał znowu o roślinkach fitoremediacyjnych.
O różeńcu już wiemy chociażby dzięki Gospodarzowi i wielu spośród Forumowiczów ale miło znowu posłuchać ;)
Niestety jak to przy sobotniej dopołudniowej krzątaninie nie zawsze słychać co radio w sąsiednim pokoju gada ;) jednak dosłyszałem już, że np. owoce z takich roślin są "zjadliwe" oczywiście pod warunkiem, że nie rosną na obrzeżach ruchliwych tras, dużych zakładów przemysłowych , jednak takie rosnące na obrzeżach lasów w kilkusetmetrowym oddaleniu od nich już tak.
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline Mama

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1585
    • Aga Radzi
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #9 dnia: Grudnia 10, 2012, 16:39:56 »
"owoce tej rosliny" odnosiło się do berberysu  ;)

PAn Piotr ma to do siebie, ze jak nie usłyszysz na początku o jakiej roslinie mówi to potem może już nazwy nie powtórzyć i sie słucha i słucha ale nie wiadomo o czym :P
Jeżeli w naturze występuje jakaś choroba to natura ma na nią lekarstwo !!!
Współtworze http://1000roslin.pl/
Prywatnie http://agakrok.blogspot.com/
Służbowo https://www.szm-melisa.pl/

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #10 dnia: Grudnia 10, 2012, 21:40:27 »
Świetne stanowiska babki "szerokiej" i rdestu ptasiego są na łąkach - tam, gdzie są ubite drogi gruntowe dla traktorów. Rosną wyłącznie przy tych drogach, wyłażąc na nie. No i pośrodku drogi polnej też rosną - na tym "pasie zieleni" który to potrafi stawać ością w gardle samochodu osobowego ;)
Różnice, głupcze!

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2654
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #11 dnia: Grudnia 11, 2012, 09:57:35 »
To w zasadzie jasne - szałwia, bazylia, rozmaryn będą lepsze z Chorwacji, niż z polskiego ogródka, a brzoza lepsza będzie z zimnych regionów Rosji, niż u nas. Zasłyszałem kiedyś, że w Polsce rośnie (jest uprawiany) najlepszy kminek - byłoby więc to zioło najbardziej reprezentatywne dla naszej strefy klimatycznej. Obok niego stawiałbym na takie gatunki, jak pięciornik, pokrzywa, wrotycz - jeśli nawet w Szwajcarii bywają lepsze, to nasze nie powinny wiele ustępować. Także gatunki obce, które się u nas dziko rozpleniły - znaczy znalazły świetne warunki (rdestowiec, nawłocie) - powinny, tak na chłopski rozum, dostarczać pierwszorzędnego surowca...
Różnice, głupcze!

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11153
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #12 dnia: Grudnia 11, 2012, 11:31:58 »
Świetne stanowiska babki "szerokiej" i rdestu ptasiego są na łąkach - tam, gdzie są ubite drogi gruntowe dla traktorów. Rosną wyłącznie przy tych drogach, wyłażąc na nie. No i pośrodku drogi polnej też rosną - na tym "pasie zieleni" który to potrafi stawać ością w gardle samochodu osobowego ;)

Ja w tym roku zbierałam na ścieżkach wędkarzy

Pozdrowienia :-)

Offline Mama

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1585
    • Aga Radzi
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #13 dnia: Grudnia 11, 2012, 11:59:31 »
Pamiętam z dzieciństwa że na podwórku moich rodiców k/Zamościa dominował rumianek, ten zapach....  :). W tym roku nie znalazłam ani jednego  :(. Mozliwe, że ptactwo go wyjadło instynktownie wyczuwając zdrowotne walory?  ::)
Jeżeli w naturze występuje jakaś choroba to natura ma na nią lekarstwo !!!
Współtworze http://1000roslin.pl/
Prywatnie http://agakrok.blogspot.com/
Służbowo https://www.szm-melisa.pl/

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Rośliny fitoremediacyjne
« Odpowiedź #14 dnia: Grudnia 11, 2012, 13:53:32 »
Coś w tym jest.
 Ludzie !
 - jakie baby rosły na ścieżkach nad samiutkim Bugiem.
Innego zielska w ciekawych miejscach, chociażby na ruinach zamku w Kryłowie w bród.
Niestety nie znałem wszystkich.
Wszystko to w granicach obszaru chronionego programem Natura 2000.
Jak wiadomo nadbużańskie łąki to zielarska skarbnica, ta mięta polna, te goryczki, żmijowniki purpurowe i wiele innych.
Swe bytowanie też zawdzięczają prawdopodobnie warunkom jakie co roku przy roztopach zapewnia im wylewający Bug.
Najlepsze było to, że w sprawie babki szeroko i wąskolistnych trzeba było szkolić naszych gospodarzy, u których mieszkaliśmy.
Młodzi ludzie, po studiach a o aptece pod swoimi nogami nic nie wiedzieli.
Ehhh.... gadać szkoda.
Gdybym tak trafił kiedy szóstkę, jak nic kupowałbym domek gdzieś na wsi. Kilka urokliwych miejsc w Polsce już upatrzyłem.... ;)
veritas est adaequatio intellectus et rei