Zimne stopy i dłonie nie są problemem, dopóki nie ma uczucia zimna. Wiem, że to głupio brzmi, ale na przykład ja tak mam, co często ze śmiechem podsumowuję, że już nie czują zimna, ale jeszcze nie odpadły. Oczywiście, ten tekst to nie ja wymyśliłam ;-)
W ramach zmiany trybu życia będzie bardzo dobrze, jeśli będziesz wychodzić na obrzeża cywilizacji. Po pierwsze to zdrowe, po drugie przy okazji nazbierasz sobie to, za co byś musiała zapłacić bez gwarancji właściwej jakości lub coś, jak siedmiopałecznik, którego po prostu w sklepach nie ma i koniec. Trzeba sobie nazbierać lub wyhodować w jakimś błotku.
Jeśli masz możliwość, to jednak wstaw sobie wannę do łazienki. W brodziku możesz zrobić ledwo półkąpiel, która może nawet niekoniecznie obejmie Tobie biodra - nie wiem, jak jest głęboki. To koszmarnie mało. Jeśli masz wannę to możesz sobie praktycznie zrobić sanatorium w domu. Jest nawet książeczka do nabycia za kilka złotych na Allegro "Sanatorium w domu" z wieloma pożytecznymi i wykonalnymi radami.
Mira dała podkład nieco egzotycznej filozofii przy leczeniu reumatyzmu, ale rady są absolutnie racjonalne i niemistyczne. Szczególnie, że jak pisałaś, Twój mąż też nie ma najlepszego zdrowia. Sprawa jest dość prosta: albo poświęcicie czas i energę na samoobronę przed chorobami, albo poświęcicie go znacznie więcej na lekarzy, szpitale i operacje, leki i ich skutki uboczne i ich leczenie. Wyobraź sobie, że czeka Ciebie jeszcze 30-40-50 lat życia. Do Ciebie ciągle jeszcze należy wybór, co z tym czasem zrobisz.
Wniosek: zacznij wychodzić na świat. Ruch też jest potrzebny w leczeniu reumatyzmu.
A, że się nie znasz na ziołach? To zacznij się znać. Jak poczytasz tutaj na forum, jest masa ludzi, którzy czegoś nie wiedzą, albo dopiero zaczynają.
Na przykłąd teraz zbiera się owoce jarzębiny i dzikiej róży - one bardzo się przydadzą przy Twoich problemach. I tak dalej.
Pozdrowienia :-)