Obłożyłam nogę na noc okładem z nalewką. Ojj. Poranek po tym, to jakaś katastrofa. Ból przeszywający, stanąć nie mogę, okropnie boli pięta, ale ciągnie się ten ból szlakiem, o którym mówił mi kręgarz - rwie pod kolanem (skurcz jak przy schodzeniu z gór), ciągnie też jakieś przyczepy z tyłu uda.
Mam nadzieję, że ten kryzys oznacza, że leczenie ruszyło naprawdę. Bardzo nie chcę stosować leków przeciwbólowych, chciałam dobrać się do przyczyn, ale na razie nie mogę pochwalić się sukcesem.
Sama nalewka z siedmiopalecznika daje się wypić, smak trochę jak na trocinach, ale złe nie jest. Zapach ok.