Forum



Autor Wątek: Guz brzozy. Huba brzozowa  (Przeczytany 34152 razy)

Spokojne serce

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 64
Guz brzozy. Huba brzozowa
« dnia: Luty 11, 2010, 13:38:48 »
Witam,
W sprzedaży jest "Guz brzozy" z Darów Natury. Na opakowaniu widnieje informacja, że produkt zawiera: "Piptoporus betulnus", "Inonotus obligus":

http://www.darynatury.pl/darysklep/sklep.php?m=3

Natomiast u Bonifratrów oferowana jest huba brzozowa czarna i biała nazwana "Polyporus betulinus nigricans":

http://www.bonifratrzy.lodz.pl/?p=/poradnik/aptekabonifratrow/&a=236

Proszę o informację, czym te preparaty się różnią (co dokładnie zawierają) i jak stosować "Guz brzozy" oferowany przez Dary Natury.
Jak widać z opisu u Bonifratrów preparat ich jest dedykowany do tych samych schorzeń jak guz brzozy (patrz link poniżej).

Przyznam, że kiedyś szperałem w Internecie próbując rozwikłać te łacińskie określenia z tych preparatów, jednak nie uzyskałem pełnej jasności...

Dodam jeszcze jeden link, który wprowadza dodatkowe zamieszanie w łacińskiej terminologii (pomijając zasadność zamieszczonych tam uwag, motywowanych zapewne komercyjnie...):

http://guzbrzozy.republika.pl/guz-h.htm
« Ostatnia zmiana: Luty 11, 2010, 13:44:26 wysłana przez Yang Sheng »

Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 4721
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 12, 2010, 00:44:35 »
Okazuje się, że ten tajemniczy grzybek Piptoporus betulnus występuje tylko w polskim komercyjnym grzybolecznictwie :-)
Krótkie pogrzebanie w Google dało wersję prawidłową: białoporek brzozowy - Piptoporus betulinus, czyli biała huba brzozowa.
Nasz Gospodarz pisał o niej w swoich starszych stronach o ziołach mających własności przeciwnowotworowe.
Ma inne własności, niż czaga, czyli włóknouszek ukośny, czyli błyskoporek podkorowy (Inonotus obliquus syn. Polyporus obliquus, syn. Poria obliqua),  ale też jest pożytecznym lekiem. W internecie widzę, że podany jest skład 50/50%.

Bonifratrzy chyba operują nazwą zielarską surowca, a nie nazwą botaniczną.
Tak mi się wydaje...

Ciekawe jest pochodzenie czagi w handlu w Polsce, bo formalnie w Polsce jest pod ochroną, a w lesie łatwiej jest znaleźć prawdziwka niż czagę w zasięgu ręki. Mam nadzieję, że to jest import ze wschodu, a nie zmielona kora miejmy nadzieję, że chociaż brzozowa.

Jak stosować?

Ostatnio próbowałam rozgryźć stosowanie czagi, czyli czarnej huby. Są dwie szkoły: jedna mówiąca, że należy unikać traktowania jej temperaturą powyżej 50oC, druga zaleca gotowanie.
Nasz Gospodarz dawał przepisy z tej drugiej szkoły.

Macerat(?):
Rosjanie piszą, że czaga jest nieszkodliwa, można pić i 3 szklanki dziennie maceratu, ale kuracja trwa minimum pół roku.
Wysuszony grzyb trzeba rozbić najlepiej młotkiem w worku, odrzucic śmieci i kawałki kory, a to, co zostanie zmielić w młynku. Pół szklanki proszku zalać wrzątkiem tak, aby został przykryty i zostawić na 2-3 godziny. Potem dopełnić do litra wodą o temperaturze max. 50oC
najlepiej w termosie i zostawić na dwa dni. Potem można pić po odcedzeniu. Pozostałe resztki można stosować w zupach lub sosach - to jest po prostu grzyb z dużą ilością celulozy, czyli błonnika.
Widać, że ten przepis powoduje duże zużycie materiału - na minimum półroczną kurację tego trochę potrzeba...

Istnieje gotowy preparat importowany z Rosji - wyciąg wodny z czarnej huby brzozowej z solami kobaltu. Nazywa się Befungin. O ile się nie mylę, on jest oficjalnie do nabycia w Polsce, a przynajmniej był oficjalnie przebadany w Polsce.

Jak się stosuje całą mieszankę - tego nie wiem. Może telefon do producenta by coś wyjaśnił, jak to stosować poza kąpielą ;-)

Pozdrowienia :-)

Spokojne serce

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 64
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 15, 2010, 09:55:06 »
Dzięki za wyjaśnienia.

Informacja na "nie" znaleziona w Internecie:

"Z kraju; 2008-12-30 ["Polska"]

Huba nie leczy raka!

Specjaliści biją na alarm: wywar z huby może spowodować martwicę wątroby i śmierć. W łódzkich przychodniach pojawiły się ostrzeżenia przed paramedykamentami, do których należy wywar z rosnącego na drzewach grzyba.

Hubę jako specyfik antynowotworowy wychwalają nie tylko domorośli znachorzy na forach internetowych. Wywar z grzyba poleca się także w poradniach Bonifratrów.

Marcin Samosiej, specjalista chorób wewnętrznych, kierownik poradni ziołoleczniczej przy konwencie bonifratrów w Łodzi, przyznaje, że zaleca się stosowanie huby, ale jedynie jako preparatu wspomagającego podstawowe leczenie onkologiczne. Samosiej zastrzega też, że pacjenci stosujący hubę proszeni są o kontrolne wizyty w przychodni.

Jednak zdaniem prof. Haliny Wysokińskiej z Zakładu Biologii i Botaniki Farmaceutycznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi to może nie wystarczyć.

- Nie ma żadnych badań klinicznych, które potwierdzałyby skuteczność huby jako środka antynowotworowego czy wspomagającego walkę z rakiem - argumentuje prof. Wysokińska. - Związków huby nie ma w żadnym oficjalnie dopuszczonym w Polsce preparacie leczniczym. Jej przedawkowanie i długotrwałe używanie może się okazać zgubne dla wątroby.

Stosowanie huby zdecydowanie odradza również prof. Anna Płużańska, kierownik kliniki chemioterapii łódzkiego Uniwersytetu Medycznego w szpitalu im. Kopernika. Podkreśla, że wywar jest toksyczny.

Jako dowód prof. Płużańska podaje drastyczny przykład pacjenta, który mimo całkowitego wyleczenia z ziarnicy złośliwej - nowotworu układu krwiotwórczego - zmarł, bo zażywał hubę. Wykazała to sekcja zwłok.

W wyniku szczegółowego dochodzenia okazało się poza tym, że pacjent wyznał podczas wizyty u lekarza, iż codziennie wypijał napar z 10 gr huby. Taką kurację poleciła mu osoba zajmująca się ziołolecznictwem.

Hubę można bez problemu kupić w aptece bonifratrów w Łodzi. Paczka kosztuje 5 zł. Z kolei w stołecznej aptece braci proszek z pasożytniczego grzyba jest niedostępny. Brat Jan Ścieranka, przeor konwentu bonifratrów w Warszawie, przekonuje, że specyfiku w ogóle nie sprzedaje się w zakonnym sklepie z ziołami.

Wystarczy jednak zadzwonić do apteki i zapytać o hubę, a obsługa odeśle klienta do... zakonu dobrych braci. Proszek z huby oferują też sprzedawcy w internecie. Za stugramowe opakowanie trzeba zapłacić 10 zł.

Marcin Kołakowski, dyrektor departamentu nadzoru w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym, rozkłada bezradnie ręce. Okazuje się bowiem, że inspektorat nie kontroluje leków, których nie ma na oficjalnej liście preparatów leczniczych.

Kołakowski podkreśla, że może tylko apelować o rozwagę. Wyjaśnia, że niezależnie od związków, które nie wiadomo, jak działają w hubie, już samo odstawienie leków i zaufanie cudownym właściwościom grzyba może skończyć się tragicznie.

- Kłopot w tym, że odstawienie farmaceutyków często zdarza się u ciężko chorych, którzy niczym tonący chwytają się brzytwy - ostrzega Kołakowski.("Polska")"

Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 4721
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 19, 2010, 15:53:20 »
Link do artykułu:
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081230/KRAJSWIAT/608304761

Poplotkowaliśmy sobie z Gumppkiem na jego temat, poplotkowaliśmy :-)

Artykuł jest ilustrowany zdjęciem siarkowca, który chyba nie jest grzybem, o który tu chodzi.

Badania kliniczne Befunginu były i w Polsce i w ZSRR (a obecnie Ukrainie) - we Lwowie.

O leczeniu czagą (pod nazwą łacińską) pisze Ożarowski i spółka nawet w cegiełce "Ziołolecznictwo dla lekarzy". Niestety ziołolecznictwo podobno skreślono na medycynie w latach 90-tych, no i nieuctwo kwitnie.

Wiele osób nie rozróżnia różnych gatunków grzybów, co widać szczególnie jesienią w statystyce zatruć.
Mało kto czarne kawałki kory brzozowej sklasyfikuje jako grzyb.
Co więcej, w internecie nieraz widać zdjęcia opisane jako to, o co by autorowi chodziło, ale opis jest nieprawidłowy i spowoduje, że ktoś zmieli na niby lekarstwo kawałek materiału na dzieło sztuki snycerskiej.
Na przykład: http://www.kki.pl/zenit/grzyby_spyt/ga160.htm
Wiem, że to nie zaszkodzi, ale z drugiej strony nie pomoże, a dzieło sztuki snycerskiej nie powstanie.

U nas czaga jest z jednej strony pod ochroną, a z drugiej strony leśnicy ją tępią, bo drewno im gnije.
Dlatego u nas dość trudno ją znaleźć, a jeśli już rośnie, to na starej brzozie przy szosie, czyli raczej niekoniecznie do leczenia.
Dlatego też mocno wątpię w rzeczywistą jakość sprzedawanych herbatek.

Inna sprawa, to dawkowanie: torebka 50 g wystarczy na kilka dni kuracji, a kuracja powinna trwać minimum pół roku.

A zupełnie inna sprawa to stosowanie słowa "huba". Przepraszam, ale o ile się nie mylę, to nie jest określenie naukowe.
Pod tą kategorię można wrzucić wiele różnych rzeczy, które wcale niekoniecznie muszą wyjść na zdrowie.
Owszem, w terapii nowotworów stosuje się silne trucizny, ale wszystko trzeba robić z głową i dziesięć razy się zastanowić.

Pozdrowienia :-)

Jaga577

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 08, 2013, 21:50:55 »
Witam,

Ja akurat zajmuję się fitoterapią odkąd tylko chyba żyję czyli jakieś 20 lat. Przez całe życie sporządzałam różne nalewki i wywary z ziół i przez ostatnie lata jakoś nigdy nie usłyszałam od żadnego lekarza, że coś mi doskwiera. U ginekologa: nie ma nawet Pani nadżerki, u masażysty punktowego w Niemczech: żadnych dolegliwości a skóra zdrowa, u ogólnego: cukier i cholesterol w normie i tak mogę dalej wymieniać. Dodatkowo do mojego przyjścia na świat mama przygotowywała się całe 2 lata stosując taką kurację, gdyż usłyszała od lekarzy, że kolejne dziecko przyniesie śmierć mi i jej samej podczas porodu. Czy była głupia? Nie myślę, marzyła o posiadaniu dzieci. Podziwiam jej odwagę i faktycznie urodziłam się zdrowa. Nie mam astmy i nie mam alergii tak jak ona, że nawet pszczoła mogłaby mi przynieść śmierć. Niestety ona jest tutaj kaleką, bo zażywała takie silne leki, że normalnie teraz powinna jeździć na wózku. Innym przykładem jest moja babcia, która po wybuchu w Czarnobylu miała dużo guzek pod piersiami. Po okładach z huby zniknęło i nigdy nie wróciło. Czy umarła? Nie, żyje dalej i wątroba jej nie siadła. A czy mój dziadek i wujek, którzy tego nie stosowali żyją? Nie. Zaufali współczesnej medycynie, biorąc morfinę i poddając się chemioterapii. Skończyło się na przerzucie do mózgu, a drugiemu "lekarz" oznajmił że to nie guz i koniec. Jego pomyłka kosztowała życie. Nie przeżył fal chemioterapii. Znam sporo roślin i sporo zastosowań, a pomyłki zatruciem jest wyłącznie winą osobistą z braku wiedzy o proporcjach oraz rozpoznawaniu samych roślin. Nie wszystko jest dla ludzi, to co je sarna (patrz muchomor) nie znaczy, że może człowiek jeść.

Nie słuchajcie koncernów. Oni tylko chcą na was zarobić.

piachu2

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 20, 2013, 21:57:16 »
Dobry Wieczór  / Dzień Dobry!

Chyba się trochę zgubiłem...
Jeśli temat jest o czyrze ( raku brzozy) to owszem mozna mówić o właściwościach leczniczych, natomiast huba brzozowa (biała lub szara ) jest bezwartościowa.
Więc huba czy czyr?

Często widuję na trasach swoich wycieczek czyr lub inaczej włóknouszek ukośny rosnący na brzozach i mam ochotę trochę naskubać i zrobić nalewkę lub łagodniejszy macerat.
Tylko dlaczego jest pod ochroną?



Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 4721
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 20, 2013, 23:08:11 »
Huba brzozowa biała i szara (hubiak) też są wartościowe, ale nieco inaczej.
Czarna "huba", czyli niektórzy to rzeczywiście nazywaja czyr, rzeczywiście nie wygląda jak huba. To, co się zbiera, to w sumie nie wiadomo, po co grzybowi to jest, bo to nie jest owocnik, na którym sa zarodniki. Zarodniki są pod korą drzewa i uwalniają się dopiero wtedy, kiedy kora drzewa odpowiednio popęka, czyli wtedy, kiedy drzewo zaczyna ginąć.

Dlaczego jest pod ochroną? W sumie nie ma tego dużo, trochę ludzie, którzy wiedzą, o co chodzi, wydłubują, ale najbardziej by się przydało, by leśnicy nie usuwali takich zagrzybionych drzew.
Chyba ostatnio jest z leśnikami nieco lepiej, ale może to jest związane z tym, że masowo sadzone po wojnie młodniaki teraz zaczynają być lasami. Poza tym obecnie lasy się trochę naturalizuje.

Jeśli masz dobry surowiec, to na zdrowie :-)

Pozdrowienia :-)

Zaleszczotek książkowy

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 381
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 10, 2014, 22:33:35 »
Potwierdzone działanie antynowotworowe przypisuje się tutaj betulinie.
Przydatne, konkretne informacje o produktach spożywczych i zawartych w nich substancjach odżywczych. Zapraszam: http://polowanie-na-zdrowie.blogspot.com/

gumppek

  • uwaga na idiotów są groźni dla otoczenia
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 661
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 03, 2015, 19:28:16 »
Fajnie by to było. Ale tak nie jest. Po pierwsze, przypisywanie właściwości p.nowotworowych grzybom rosnącym na brzozie - betulinie, jest niezgodne z prawdę. A jeszcze krócej jest to kłamstwo. Z prostej i banalnej przyczyny. Betulina nie rozpuszcza się w wodzie. Skoro tak to odwary i maceraty jej nie zawierają. Do jej ekstrakcji z kory brzozowej stosuje się dichlorometan, chloroform, aceton bowiem nawet w alkoholach powyżej 70 % chyba się prawie nie rozpuszcza. Za działanie przeciwnowotworowe grzybów odpowiadają zupełnie inne związki w tym polisacharydy.
O innym z grzybów rosnących na brzozie można poczytać u Janka na blogu.
https://fitoterapeuta.wordpress.com/2014/04/

Jak widzisz idiotyzm dodaj kretyna do listy ignorowanych.
Od razu poczujesz się lepiej i zaoszczędzisz swoje zdrowie.

Klara

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 526
    • K'lary, penaty, szwarc, mydło i powidło. Blog.
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 03, 2015, 19:52:07 »
Fajnie by to było. Ale tak nie jest. Po pierwsze, przypisywanie właściwości p.nowotworowych grzybom rosnącym na brzozie - betulinie, jest niezgodne z prawdę. A jeszcze krócej jest to kłamstwo. Z prostej i banalnej przyczyny. Betulina nie rozpuszcza się w wodzie. Skoro tak to odwary i maceraty jej nie zawierają.
Mogę tę opinię potwierdzić. To samo mówiła mi doświadczona lekarka - onkolog. Miała takie same spostrzeżenia po okresie stosowania preparatów z huby brzozowej u siebie na oddziale - zero pozytywnych efektów. Podobnie  odnosiła się do preparatów torfowych, które podawali pacjentom na oddziale. Projekt trwał rok - też zero efektów.
K'lary, penaty, szwarc, mydło i powidło. Blog.

Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 4721
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 03, 2015, 21:00:45 »
Bo akurat i preparaty grzybowe i torfowe, aby mogły działać muszą być zrobionne tak, by się nie zniszczyły białka i polisacharydy. Są to preparaty przede wszystkim nietrwałe, ale właściwie przygotowane i stosowane mogą przynajmniej poprawić jakość życia.

To, co jest w sprzedaży do robienia naparów lub wywarów, zbyt wielkiego efektu mieć nie będzię, bo betuliny raczej nie będzie, a białka i polisacharydy zostaną zniszczone.
W Rosji jest w sprzedaży oficjalny lek z czagi - Befungin.

Według badań rosyjskich, ale też i polskich, czaga najlepiej się spisuje przy chorobach przewodu pokarmowego - pobudza jego regenerację, ale przy rakach mózgu jest bezskuteczna.

W warunkach szpitalnych podawanie preparatów poprawiających odporność i odtruwających, jak na przykład torfowych lub z czagi lub witamin rzeczywiście jest bezsensowne, ponieważ rolą chemii i naświetlania jest właśnie zatrucie organizmu, a tamte preparaty organizm odtrują. Kiedyś przeprowadzono w USA badania nad podawaniem dużych dawek witaminy C pacjentom chorym na raki w czasie terapii. Wynik był taki, że przeżywalnośc osób, które niczego nie suplementowały była większa, niż tych, które brały wiaminę C. Tłumaczono to właśnie efektem zablokowania efektów terapii zleconej przez medycynę i jednoczesnym brakiem skutków suplementacji zablokowanej terapią zleconą przez lekarzy.

Nawet w Międzyborowie nam mówiono, że trzeba się zdecydować na linię leczenia i ich nie łączyć bez uzgodnienia z lekarzem. Wchodzić z ziołami i witaminami warto, ale kiedy już trucizny przestaną działać.

Na dodatek, oczywiście cudów nie ma i ze śmierci jeszcze nikt nikogo nie wyleczył, za wyjątkiem opowieści o ingerencji boskiej, ale to jest zupełnie inna historia.

Pozdrowienia :-)

Vernier

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 5
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 22, 2015, 08:00:37 »
Do Basia:
- jak należy stosować witaminę C przy leczeniu pacjentów z nowotworem, w jakich dziennych dawkach i dokąd podana być musi, można dowiedzieć się z wykładu pana Jerzego Zięby można dowiedzieć się tu:

https://www.youtube.com/watch?v=xl5RzHAWboY

Natomiast ja, poproszę by Basia sprecyzowania, mianowicie jak preparować " guz brzozy " czaga, lub chaga , aby zachować betulinę i nie uszkodzić polisacharydów i białek ?

Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 4721
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 22, 2015, 11:43:26 »
jak preparować " guz brzozy " czaga, lub chaga , aby zachować betulinę i nie uszkodzić polisacharydów i białek ?

Ktoś tu na forum zaproponował przerób dwustopniowy: najpierw macerat - przepis wyżej, a potem fusy porządnie wygotować lub wrzucić do gotującej się zupy - w końcu to grzyb.
Ogółem betulina się nie rozpuszcza w wodzie i można mieć nadzieję, że enzymy trawienne jakoś ją wydłubią.
Oczywiście, przemysłowo betulinę się ekstrahuje, ale nie wiem, czy akurat czaga byłaby do tego najlepszym surowcem.

Pozdrowienia :-)

gumppek

  • uwaga na idiotów są groźni dla otoczenia
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 661
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 22, 2015, 12:22:33 »
Pan Zięba nie bardzo wie co mówi. On operuje sformuowaniami wytrychami. W książce nie pokazuje ani jednego mechanizmu który decydowałby o tak cudownych właściwościach tego kwasu.
Z jeden strony pieprzy z nadmiernym zakwaszeniu a z drugiej poleca typowy kwas jaką jest witamina C. Proste albo jedno odkwaszamy się i witamina C aut albo nie robimy tego i ją stosujemy. Duże dawki witaminy C niczego nie wnoszą. Z prostej przyczyny inaczej działają związki w małych stężeniach, a inaczej w dużych. Przykładów można podać wiele np inaczej przebiega reakcja miedzi ze stężonym kwasem azotowym, a inaczej rozcieńczonym. Strychnina w b. małych dawkach jest środkiem stymulujacym dla organizmu a w dużych go niszczy i zabija. Nie ma powodu by sądzić, że w przypadku witaminy C, nie mamy do czynienia z podobnym procesem. Podobnie mamy np z bieganiem. Jeśli biegamy z przyjemnością to np biegamy coraz szybciej i nasz organizm działa coraz lepiej. Ale jak np ktoś zacznie nas zmuszać do biegania aż to utraty przytomności to ją utracimy. I podobna sytuacja ma miejsce najprawdopodobniej z witaminą C. W racjonalnych dawkach działa ona bardzo korzystnie, a przy dużym może działać bardzo niekorzystnie. Niestety ten fakt nie dotrze do takiego człowieka jak pan Zięba, bo on po prostu nie jest w stanie tego zrozumieć. Ten idiota poleca witaminę C przy zatruciu grzybami. /nie można inaczej nazwać kogoś kto poleca coś co nie ma prawa działać przy zatruciu toksynami grzybowymi/  Nie zna ani jednej toksyny, a gada o nich.
Takich ludzi jak np pan Korwin Mikke czy Zięba nie można słuchać bezrefleksyjnie. Trzeba weryfikować to co mówią. I jak poszukamy jak w organiźmie działa witamina C, to okaże się szybko że pan Zięba nie zna się na tym. To typowy przykład ze świata mediów kiedy to idiotę kreuje się na mędrca.
To samo dotyczy czagi i innych grzybów i ich działania na nowotwory.
One pomagają ale przy niektórych nowotworach. Polisacharydy w nich zawarte, betulina, kwas betulinowy  inne terpeny w jednych przypadkach działają korzystnie a w innych przyśpieszą proces chorobowy.
To samo np dotyczy lukrecji. To doby lek ale są sytuacje, że będzie szkodził /pomijam zatrzymanie sodu w organiźmie/. Pytanie dlaczego. Otóż lukrecja mocno stymuluje tworzenie silnie przeciewzapalnej cytokiny Il 10. I do pewnego momentu jest to korzystne. Ale jak będziemy za mocno stymulować tworzenie tej cytokiny, to pojawi się druga twarz tej cytokiny jako środka silnie suersyjnego i mocno zaburzającego homopoezę /hamuje tworzeni cytokin stymulujących homopoezę jak GM-CSF Il 3/. Przy okazji wyraźnie osłabi tworzenie komórek fagocytujących, czyli stanu zapalnego nie będzie ale układ odpornościowy będzie słabszy i nie będzie miał kto zjeść ubitych bakterii.
Zawsze jest coś za coś. Trzeba dokładnie znać obraz cytokinowy nowotworu i na tej podstawie dobierać zioła do kuracji. To że coś działa cytotoksycznie nie musi się sprawdzić, jeśli przy okazji będzie osłabiać tworzenie komórek fagocytujących czyli zżerających nowotwór. Nie wystarczy nowotworu zniszczyć ale jeszcze fagocyty muszą go zjeść i usunąć jego metabolity. Chemioterapia z jeden strony niszczy nowotwór, a z drugiej osłabia procesy detoksyfikacji organizmu oraz osłabia układ odpornościowy. Przeważnie jest tak że pierwsze działanie jest znacznie słabsze jak drugie. Dochodzi więc do sytuacji, że w ograniźmie jest coraz więcej toksyn bo nie ma ich kto zutylizować nie ma też kto zjeść zniszczonych komórek nowotworowych. Toksyny zaczynają blokować kluczowe szklaki metaboliczne i jest koniec.
FITOTERAPIA TO NIE ZABAWA DLA KRETYNÓW TO SZUKA WYMAGAJĄCA OGROMNIEJ WIEDZY I INWENCJI ORAZ INTUICJI. Dla tego tak niewielu jest na prawdę dobrych fitoterapeutów. Niektórzy nie mają wiedzy ale mają ogromną intuicję i to się sprawdza. Przykładem jeszcze innym jest mój mentor. Ma niebywałą znajomość wielu dziedzin powiązanych z fitoterapią ale tej wiedzy nie wykorzystuje tak jak by to mógł zrobić. Po prostu pomija aspekty o jakich wspomniałem, stosując zioła jako środki objawowe /tak jak medycyna klasyczna/. Ale oprócz genialnej wiedzy na temat samych ziół, ma nie mniej genialna intuicję. I to daje bardzo dobre rezultaty. Ale jak widzę doktor jest na dobrej drodze. Powoli moje argumenty i Janka Oruby docierają do niego. I tak na przykład do niedawna powątpiewał w szkodliwość tłuszczów roślinnych, o czym ja z upojeniem gadam od roku. Teraz już na ostatnich zajęciach w 2014 roku mocno akcentował fakt, iż duży nadmiar kwasów omega sześć znacznie bardziej szkodzi jak ich niedobór. Wie więc, że to co gadałem, to nie była czcza gadanina.
Ale rozumiem doktora, bowiem ja jestem tak jak Janek Oruba na początku poznania ziół i nam łatwo przyszło dokonanie zmian w naszej wizji działania ziół. Doktorowi zaś rozsypała by się cała wiedza, którą ma olbrzymią. Sądzę jednak, że już wizja wpływu ziół na cytokiny w doktorze dojrzewa. Jeśli już ją zaakceptuje to wówczas jak sądzę będzie w stanie nie tylko osiągać bardzo dobre rezultaty ale być genialnym fitoterapeutą . Będzie wtedy w stanie wyleczyć każdą chorobę, a nie tylko ją zahamować.
PROSZĘ FORMUŁOWEGO OSIŁKA UMYSŁOWEGO BY SIĘ POD MOIM POSTEM NIE WYPOWIADAŁ DOPÓKI NIE PODA UCZELNI JAKĄ SKOŃCZYŁ, ROKU UKOŃCZENIA, OCENY ZE STUDIÓW ORAZ OCENY PRACY MAGISTERSKIEJ ORAZ OCENY EGZAMINU MAGISTERSKIEGO. NA RAZIE TEGO POMIMO OBIETNIC NIE UCZYNIŁ.
Jego opinia nie interesuje zainteresowanych bowiem on nie ma nic do powiedzenia, poza bełkotem. A jak chce się posłuchać bełkotu, to można na youtube posłuchać bredzenia innego wiejskiego "mudrka" z ciążowym brzuszkiem czyli niejakiego Zięby. Jeśli pod postem znowu zaczną się wypowiadać inne formułowe oszołomy to po prostu swój post wykasuję, co będzie szkodą dla chorych szukających pomocy na tym forum.
I jeszcze jedno TO ŻE FORMUŁOWE OSZOŁOMY, NIE SĄ W STANIE ZROZUMIEĆ O CZYM PISZĘ, ZUPEŁNIE NIE OZNACZA, ŻE JA NIE MAM RACJI.
Wystarczy jeden dzień by korzystając nawet z wikipedii poczytać co to są cytokiny i jak działają oraz jak wpływają na kluczowe procesy w organiźmie by stwierdzić, że jakie proste jest to co piszę a zarazem jak trafne.
Już Einsten powiedział coś tak mądrego
Gdy­by ludzie roz­ma­wiali tyl­ko o tym, co ro­zumieją, za­padłaby nad światem wiel­ka cisza.
Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem.
Wy­bit­ne umysły są zaw­sze gwałtow­nie ata­kowa­ne przez mier­no­ty, którym trud­no pojąć, że ktoś może odmówić śle­pego hołdo­wania pa­nującym przesądom, de­cydując się w za­mian na od­ważne i uczci­we głosze­nie włas­nych poglądów. /to nie oznacza bynamniej że ja nim jestem :)
Jak widzisz idiotyzm dodaj kretyna do listy ignorowanych.
Od razu poczujesz się lepiej i zaoszczędzisz swoje zdrowie.

jaro0106

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 154
    • Fitoterapia w weterynarii
Odp: Guz brzozy. Huba brzozowa
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 22, 2015, 14:55:51 »
Dla zainteresowanych w 2004 były w Polsce badania przeciwnowotworowe na liniach komórkowych in vitro nad  wyciągiem eterowym z porka brzozowego
To WNIOSKI
1. Badany ekstrakt eterowy z Piptoporus betulinus wykazuje in vitro antyproliferacyjne działanie na ludzkie komórki nowotworowe. Natężenie efektu zależy od dawki i czasu działania.
2. Spośród testowanych komórek bardziej podatne na działanie ekstraktu były komórki raka tarczycy FTC238 i neuroblastoma SK-N-AS.
3. Antyproliferacyjny efekt ekstraktu z Piptoporus betulinus związany jest z blokowaniem cyklu komórkowego w fazie S.
Cały artykuł http://www.czytelniamedyczna.pl/2539,ekstrakt-z-porka-brzozowego-piptoporus-betulinus-bull-fr-jako-inhibitor-wzrostu.html

 

Copyright © Forum "Luskiewnik" Fitoterapia, zielarstwo. Medycyna dawna i współczesna. Forum zielarzy i fitoterapeutów