Forum "Luskiewnik" Fitoterapia, zielarstwo. Medycyna dawna i współczesna. Forum zielarzy i fitoterapeutów

General Category => Fitoterapia = ziołolecznictwo => Fitoterapia onkologiczna. => : bemek December 15, 2009, 16:52:47

: Mam raka – jak go pokonać?
: bemek December 15, 2009, 16:52:47
Jestem mężczyzną, mam 62 lata, 173cm wzrostu i ważę 69 kG. Na początku czerwca zdiagnozowano u mnie raka płaskonabłonkowego  płuca prawego C-34.8. Ze względu na położenie nie kwalifikuje się do operacji. Zastosowano 4 kursy leczenie: Cytostatyczne – DDP+ Taxotere; Objawowe: Zofran, Dexaven. Podczas czwatego kursu chemioterapii na podstawie RTG stwierdzono regresję zmian w prawym płucu. W październiku zastosowano brachyterapię śródoskrzelową  na obszar nacieku w okolicy oskrzela głównego i oskrzela górnopłatowego. Dawka całkowita 10 Gy/1fr; HDR Iryd 192. W listopadzie zastosowano teleradioterapię paliatywną na obszar śródpiersia Dc= 20Gy/5fr. Od stycznia mam zaplanowaną następną serię chemioterapii (nie wiem, jakiej, wiem tylko, że ma być lżejsza od poprzedniej). Wyniki w mimo tych wszystkich tortur miałem i nadal mam dobre. W trakcie radioterapii masa miękkotkankowa górnego bieguna wnęki prawego płuca nie uległa zmianie, pojawiły się natomiast węzły chłonne okolicy wątroby. We wnęce wątroby oraz przyaortalnie po prawej stronie widoczne powiększone węzły chłonne, tworzące pakiety, otaczające tętnicę nerkową oraz uciskające od strony prawobocznej, część zstępującą dwunastnicy. Jedno z badań wykazało również podejrzenie przerzutu do nadnercza lewego.
Od początku terapii regularnie piję szklankę soku z marchwi dziennie, na początku brałem Omegę 3, teraz tran w kapsułkach, od 4 dni wywar z rdestu japońskiego i tabletki kudzu.
Czuję się w miarę dobrze, tylko mam ciągłe uczuci drętwienia palców u nóg i pięt, ale to podobno norma po chemii. Coś tam z cukrem trochę nie tak i będę musiał to zbadać. W brzuchu czuję jakieś niezbyt uciążliwe uciski w 2 – 3 miejscach. Obecnie chyba najbardziej dokuczliwa jest nadwrażliwość na zimno. Objawia się to zazwyczaj w godzinach popołudniowych jako dreszcze, zimno i podwyższona temperatura. Przy takich objawach najbardziej skuteczny jest czosnek i gorący rosołek – rozgrzewa niezawodnie.
Gdyby ktoś chciał znać dodatkowe szczegóły – proszę pytać.
Życzę zdrowia :)
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Basia December 15, 2009, 23:57:59
Jeżeli chodzi o stronę medyczną, to są tu osoby kompetentniejsze, ja spróbuję napisać o  środkach dostępnych bez ekstremalnych wysiłków.

W rozdziale o jedzeniu pojawił się wątek o żywności o własnościach przeciwrakowych.
Olej lniany (szczególnie nieoczyszczony Budwigowy), z wiesiołka i z kilku jeszcze innych roślin zawiera różne Omegi w dużej ilości, a poza tym ma jeszcze masę innych pożytecznych własności.
Jeżeli nie ma w sprzedaży w Twojej okolicy, zostaje producent: Oleofarm, Wrocław i ich dział zbytu. Obsługują każde zamówienie.

Istnieją w sprzedaży gotowe ziołowe mieszanki o działaniu przeciwzapalnym i przeciwnowotworowym.
Na początek myślę o ziołach Eligiusza Kozłowskiego. Sprzedają je niektóre sklepy zielarskie lub można zamówić je przez internet u producentów - rodziny twórcy serii.
http://www.eligiusz.hg.pl lub http://sklepzielarza.pl - tam są opisy, większość składów i kontakty producentów.
W Gdańsku jest zielarz, który zna je i umie doradzić, jak je stosować w skomplikowanych sprawach, ale myślę, że w innych regionach Polski też są takie osoby. Mieszanki są numerowane; wydaje się, że w Twojej sprawie raka można stosować mieszanki nr 0-5, 12, 132. Dodatkowo pewnie należałyby różne mieszanki czyszczące i wzmacniające po chemioterapii, na nerki, wątrobę i płuca. Tutaj teoria zmian mieszanek jest nieco "ekstremalna", bo jedna paczka starcza na około tydzień, a po jej skończeniu zaleca się stosowanie paczki o innym numerze. Słyszałam, że u osoby z bogatą kolekcją chorób, mieszanki zmieniano co drugi dzień, bo ich się nie stosuje jednocześnie. Taki przepis i widać tak ma być.

Są też zioła firmowane przez Bonifratrów albo według Klimuszki, często są w sprzedaży na Allegro. Nie znam dokładnie procedur, ale pamiętam, że tam też jest ważny cykl stosowania i przerw.

Słyszałam o osobie, która piła zioła Bonifratrów na swoje mięśniaki. Na początku wszystko ładnie się zmniejszało, ale później wróciło do normy i ją przerosło, co skończyło się operacją. To by potwierdzało teorię o konieczności częstej zmiany stosowanych mieszanek, aby uzyskać stabilny efekt bez groźby przyzwyczajenia organizmu do lekarstwa.
Inna osoba, kobieta, też z rakiem płuc, który w kółko miał remisje, też uważała, że każda metoda leczenia była skuteczna tylko na początku.
To by potwierdzało znów konieczność częstych zmian.

Suplementy diety - są różne, ale myślę, że byłoby rozsądne zastosować:
1. Minerały Tadeusza Podbielskiego http://www.dr.podbielski.pl
2. Mumijo - rodzaj naturalnego oleju mineralnego, w Polsce sprzedają na Allegro, najczęściej import z Kirgiztanu, nawet już są z polskimi napisami.
Do spożycia, nie do robienia okładów, chyba forma tabletek jest wygodniejsza.
W Gdańsku można kupić w tabletkach, a ta firma też jest na Allegro.
Powodzenia :-)
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Heidhr December 16, 2009, 07:13:58
Witam,

Napiszę co ja bym zrobiła gdybym usłyszała taką właśnie diagnozę medyczną. Na początek zmieniłabym nastawienie odnośnie mojej choroby. Zamiast „jak go pokonać” nastawiłabym się/zmieniłabym nastawienie i przestałabym z nim walczyć (walka zawsze niesie ryzyko przegranej) – skupiłabym uwagę na tym jak wzmocnić siebie, JAK WYZDROWIEĆ. Zrobiłabym wszystko by zmienić nastawienie do siebie samej, poszukała odpowiedzi na pytanie, co moja obecna sytuacja zdrowotna chce mi powiedzieć? Co mogę zmienić, zrobić by wrócić do zdrowia. Mówiłabym sobie, że WRACAM DO ZDROWIA, cały czas bym się na tym skupiała – 24 godziny na dobę! Zastanowiłabym się czy wcześniej nie działałam przeciwko sobie, innym, naturze – poczucie winy „sprowadza” karę. Jeśli bym zrobiła coś wcześniej przeciwko sobie, innym, naturze, starałabym się wynagrodzić jakoś tym wszystkim, choć symbolicznie, jakimś gestem, to jest ważne dla nas, dla naszej podświadomości. By WYZDROWIEĆ POTRZEBUJEMY SIEBIE, czyli również naszej podświadomości. CUD jest w zasięgu ręki a CUD to CIAŁO UMYSŁ I DUCH RAZEM w słusznej sprawie, czyli W DRODZE DO ZDROWIENIA.
Zwróciłabym się również do SIŁY WYŻSZEJ, do BOGA całą sobą, poprosiłabym wszystkich o modlitwę (im więcej osób dobrze mi życzących tym lepiej dla mojego zdrowienia)
Oczywiście przez cały ten czas stosowałabym różne ZIOŁA, często zmieniała (pisała o tym już Basia) poszukałabym DOBREGO I MĄDREGO ZIELARZA ale i OTWRTEGO I MADREGO LEKARZA, który mógłby wesprzeć, pomóc mi stosować zioła, który jest na zioła otwarty albo przynajmniej nie ignorujący innych metod leczenia. Co do ziół to na stronie naszego Gospodarza są opisane również różne mieszanki, które są pomocne w powrocie do zdrowia http://www.rozanski.henryk.gower.pl/cancer2000.htm poza mieszankami zawierającymi mniszek lekarski – wyjaśnienie znajduje się na tej stronie naszego Gospodarza http://www.rozanski.cal.pl/?p=385.
Następna bardzo ważna kwestia dotyczy DIETY, stosowałabym ŚCISŁĄ DIETĘ dr Budwig (wprowadzenie, opis diety, przykładowy 5 dniowy jadłospis ) http://www.primanatura.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=14&Itemid=37 ale ta dieta jest przeciwwskazana w czasie leczenia chemioterapią. Jeśli bym brała chemię to dobrą dietą byłaby dieta dr Dąbrowskiej http://www.dieta-dabrowska.pl/ . WAŻNE BY DIETĘ STOSOWAĆ ŚCISLE, CZYLI 0 ZAKAZANYCH PRODUKTÓW. Ważne byłoby dla mnie by regularnie wykonywać badania ogólne organizmu, jak również badać swoją tarczyce i poziom witaminy D w organizmie! Codziennie gdy tylko byłoby to możliwe (ze względu na pogodę i samopoczucie) korzystałabym z kąpieli słonecznych, również w zimie, świeże powietrze, jeśli nie spacery to choć leżakowanie. Gdyby to nie było możliwe to uzupełniałabym poprzez kropelki witaminę D. Dbałabym przez ten cały czas o moją  ODPORNOŚĆ (Aloes{ Biostymina, Extractum Aloe} Torf, preparat Tołpy, Fibs, borowina, Echinacea – jeżówka, ESBERITOX N – na stronie naszego Gospodarza jest opis (na dziś się nie otwiera, ale można poszukać przez Gogle: Naturalne immunostymulatory; borowina, aloes, echinacea, Dr Różański i wejść przez – Kopia.

Basia pisała o wiesiołku, skuteczniej przeciwzapalnie działa gdy jest zażywany z sezamem, inaczej może działać zapalnie. Ja stosuję go w ziarenkach, mielę go razem z sezamem i spożywam na sucho. http://www.laboratoriumurody.pl/forum/sezam,t641.html
Ważne jest by w jednym posiłku w którym jest omega 3 (siemię lnu) nie było innych tłuszczów http://www.surawka.republika.pl/.

Pozdrawiam ciepło i życzę POWROTU DO ZDROWIA!
 

dziś w medycynie chińskiej znalazłam te oto słowa, uznałam, że dodam je do mojego posta

"PRAWO DZIEWIĘĆDZIESIĘCIU DNI

Mówi o tym, że cokolwiek złego czy dobrego uczynimy dziś: słowa, czyny, działania, spożycie produktu, leku, skutkować będzie najpierw przez trzy kolejne dni, a potem po 90-ciu dniach.

Z tym prawem wiąże się jeszcze jedno prawo, PRAWO MIŁOSIERDZIA I PRZEBACZENIA, które mówi, że poprzez przebaczenie i współczucie można uleczyć skutecznie nawet śmiertelne choroby. Poza tym, jak długo człowiek żywi przeciwko innej osobie złość, urazę, to tak długo sam nie może być uzdrowiony" cytat z http://natura-medica.pl/
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Renja December 16, 2009, 16:10:46
 Bardzo szybki spadek skuteczności mieszanek ziołowych jest spowodowany jak myślę tym, ze nie trafiają w przyczynę, a są wymierzone w skutki.

Rak jest skutkiem silnego zanieczyszczenia organizmu, więc oczyszczanie jelita grubego, nerek, wątroby, powinno być równoległe z przyjmowaniem ziół i zmianą diety na pozbawioną sztucznych chemicznych składników, oraz taką, która dostarczy żywych witamin, enzymów, prawidłowego błonnika, czyli w con. 70% surową.

Należy mieć świadomość, że candidoza zaczyna inwazję podczas leczenia chemicznymi preparatami i uwzględnić jej leczenie przy komponowaniu mieszanek ziołowych i układaniu sposobu żywienia.

Samo oczyszczanie ciała ze złogów już przynosi skutek leczniczy- cofanie się chorób i powrót organów wewnętrznych do prawidłowego działania. Mieszanki ziół skutecznych w pozbywaniu się komórek rakowych, mają szansę wtedy zadziałać.

: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Basia December 16, 2009, 20:47:02
No i widzisz Bemek? Co człowiek, to teoria, ale tak to już jest. Jedni mają podejście liberalniejsze, inni bardziej wojskowe.
Nie ma żadnych dowodów na to, aby TOBIE któraś z rad pomogła lub nie pomogła, dopuki jej nie sprawdzisz na sobie.
To łatwo się mówi "przywrócić równowagę", "oczyścić organizm" co jest absolutną prawdą, jednak każdy ma inny zestaw problemów i trzeba próbować, nie zrażając się, ale też i uważając, aby sobie nie zaszkodzić więcej.
"Równowaga" może być rozszerzona jako równowaga hormonalna, psychofizyczna, ying/yang, ducha - cokolwiek.

Podkładem teoretycznym różnych diet ekstremalnych jest to, że organizm na tyle zgłupieje z powodu zmiany stylu odżywiania, że zapomni, że ma żywić swojego raka, dlatego go ubije i skonsumuje jako gotowe źródło łatwo dostępnych protein. Wielu ludzi za ich pomocą zostało wyleczonych. Osoby niewyleczone umarły po prostu na raka lub zapalenie płuc itp.
Trzeba uważać, aby przy okazji diety nie wpędzić się w awitaminozę z jej skutkami, z innymi rakami włącznie.

Nie należy odrzucać metod nazwijmy to ogólnie "szamańskich", od modlitw i pielgrzymek do bioenergoterapii, gongów, medytacji czy czegoś w tym stylu. W końcu chodzi o przywrócenie równowagi, a to mogą być metody skuteczne, o ile dotrą tam, gdzie trzeba pomiędzy ciałem a psychiką.

Jeśli chodzi o mieszanki ziołowe, to niestety, jak każdy inny lek, należy sprawdzić skład i dowiedzieć się, w jaki sposób to działa. Jeżeli jakaś mieszanka ma działanie na przykład przeciwzapalne, a nie wydaje się, aby składniki wspomagały trawienie i wydalanie, to trzeba mieszankę wspomóc dodatkowymi ziołami lub odpowiednim odżywianiem, na przykład odpowiednim dodatkiem przypraw.
Teoretycznie tym powinien zająć się lekarz lub zielarz, jak osoba zorientowana, ale w życiu bywa...

Na koniec mojej tyrady opiszę przygodę szpitalną mojej babci, historia jest z roku 1985, a babcia ciągle żyje i ma się dobrze jak na 95 lat - nawet pokłócić się z nią można! Babcia wylądowała w szpitalu z powodu serca, ale okazało się, że w rzeczywistości problemem było zapalenie trzustki i guz na trzustce. To był czas, kiedy w Gdańsku już był tomograf komputerowy, więc guz był naukowo stwierdzony. Przez 3 tygodnie skłuto babci siedzenie, że siedzieć nie mogła, nafaszerowano pigułami i potem odesłano do domu z przykazaniem "pić Cholagogę". Ja odbierałam babcię ze szpitala i pamiętam, jak babcia marudziła, że nie chce się babrać z ziółkami. Na to lekarz na nią nawrzeszczał "A co ma pani lepszego do roboty w życiu?" i tylko mnie zapytał, czy wiem, jak to przygotować. Ano, wiedziałam: metalowy kubek do garnka z wodą i grzać przez pół godziny bez gotowania. Po pół roku tomograf nie pokazał żadnego guza, potem świat się zmienił a teraz Cholagogi już w aptekach ani w sklepach nie uświadczysz. Dobrze, że skład jest jawny i można sobie wymieszać, jeżeli potrzeba.
Wiele lat później guza na trzustce stwierdzono u mojej teściowej i dopiero wtedy dowiedziałam się, że to wyrok śmierci, bo to nieoperacyjne. Ale niestety, nie było lekarza, który by na nią skutecznie nawrzeszczał (a, bo Cholagoga śmierdzi i paskudnie smakuje), no i umarła miesiąc po jego wykryciu, na zapalenie płuc, które było wynikiem powikłań po włożeniu rurek do zaciśniętych przewodów żółciowych...
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: arte December 16, 2009, 21:36:29
Podobnie jak  Heidhr  proponowałabym   zapoznanie się   w/w  stronami luskiewnika .Osobno jest też strona poświęcona glistnikowi , tam też warto zajrzeć.Myślę ,że w przypadku  choroby nowotworowej , kiedy ważą się losy ludzkiego życia  trzeba przede wszystkim zachować  trzeżwe myślenie, często kierować się intuicją , obserwować  własne  samopoczucie  a z każdorazowej  niedyspozycji  wyciągać wnioski, . Bezwzględnie wspomagać się leczeniem z uwzględnieniem ziół,nawet wtedy kiedy lekarz prowadzący uważa inaczej.. Z reguły  lekarze nie  polecają ziół a już na pewno nie traktują ich  poważnie., no może z nielicznymi wyjątkami.Wiedza lekarzy  na temat ziół jest żadna.Nie  zaprzestawać  leczenia wspomagającego nawet jeżeli wydaje się , że nie przynoszą one  natychmiastowej poprawy.Mieć w sobie wiarę  , nie ulegać zwątpieniu. W mojej rodzinie nie tak dawno odszedł ktoś mi bardzo bliski/białaczka limfoblastyczna/, zaufaliśmy bezgranicznie lekarzom, nie  włączyliśmy leczenia uzupełniającego  ziołami z obawy aby nie  zaszkodzić choremu - dzisiaj  na pewno  na pierwszym miejscu  byłyby właśnie zioła i zawsze własne  przemyślenia ,  głęboka modlitwa,dopiero  w następnej kolejności lekarz prowadzący.  Życzę powodzenia.

--Milknie słowik, flet , puzon
głośne jak bęben nazwiska

KIEDY PRZYJDZIE SIĘ   CIERPIENIU   PRZYJRZEĆ Z BLISKA  ...
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: gumppek December 17, 2009, 01:29:02
Panie bemku sam jestem teraz w opłakanym stanie ale nie mogę przejść obojętnie obok tego co pan dotknęło. Pan ma taką przewagę nademną, że wie pan co panu jest. Ja jestem po badaniach które nic nie wykazały. Wszystko jest super. >:( a nawet i lepiej  :)
Modlitwy nie polecam. Może to zabrzmi obrazoburczo ale nie mieszajmy Boga w nasze ludzkie sprawy. On jest poza i ponad nimi, a także naszymi problemami. Gdyby modlitwa coś mogła wskurać, nie było by Tych milionów które zagazowano w komorach gazowych. Przywodząc bardziej współczesne nam czasy, nie było by też prawie miliona wymordowanych Tutsi. I to bestialsko. Kościół milczał i udawał, że nie widzi jak zakonnice i księża aktywnie brali udział w tym ludobójstwie. Część z nich jest już osądzona o czym pisały media. Część pewnie znalazła schronienie pod opiekuńczymi skrzydłami Watykanu. Tego samego Watykanu który aktywnie przerzucał zbrodniarzy hitlerowskich na Ameryki Południowej. Nie było by też milionów ludzi umierających na przeróżne czasami błahe choroby.
Siła do walki z chorobą musi być w panu samym, a nie w czymś czy kimś na zewnątrz.
Cóż mogę doradzić. Nic. Dlaczego ? Tu powtórzę bardzo mądre słowa dr Różańskiego, iż metod jest tak wiele, a życie ludzkie jest zbyt krótkie by choć w części je wypróbować.
To pańskie niższe ja /przywołuję tu wizję świata hawajskiej Huny/ ma panu podpowiedzieć co czynić. Musi pan jako świadome ja zawrzeć pakt z tym niższym ja. Starać się je udobruchać by Panu nie szkodziło. Nie jestem specem od Huny tak jak i nie znam się na tyle na zielarstwie by coś doradzić. Jedyne co mogę  zrobić to skierować pana do mojego chomika. Dziś całą noc będzie on zapełniany nowymi książkami, które pokatalogowałem już czytając pańskie posty. Jest tam mnóstwo interesujących pozycji. Między innym dwie na temat glistnika. Jedną z nich jest książka Lidi Kostiny które sama wygrała z rakiem przy pomocy czistotiela. To rosyjska nazwa glistnika.
Postaram się, o ile mi zdrowie pozwoli, wrzucić jutro 60 tomów encyklopedii medycyny naturalnej pod zagadkowym tytułem Babuszka.
Co ponadto mogę dla pana zrobić. Mogę panu nazbierać glistnika korzenia, choć to będzie obecnie trudne. Mogę ukarczować korzenia berberysu. Mam taki, w którym odciąłem część drobną rośliny i jeszcze pokaźne dwa kawałki zostały. Mam tylko problem z siekierą i kilofem ale znalazłem na allegro takie z magazynów wojskowych. Problem tylko zgodnie z zasadą jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę  :( To więc się może odwlec. Posiadaną siekierą i przecinakiem niewiele wskóram bo już próbowałem.
Pyłek kwiatowy polecam gorąco. Ale nie ten w medykamentach. Niech pan kupi u gucia1202 na allegro. Jest bardzo dobry. Od razu niech pan sobie sprawi 4,5 kilogramy i bierze 2 razy dzinnie po 50 gram. Potem musi być przerwa. Pondto niech pan w ekstrakty.com kupi sobie mleczko pszczele liofilizowane. Jest ok i teraz pan Marcin chyba nawet okresowo obniżył cenę. Wyjdzie znacznie taniej jak kupowanie go w prepratach apipolu. Dawki 2 razy dziennie po 200 mg choć może i trochę więcej. Na allegro pojawiła się też pierzga pszczela. To super lek. Kiedyś leczyłem nią ojca. Pochodził z pasieki słynnego polskiego pszczelarza, wieloletniego drektora technikum pszczelarskiego w Pszczelej Woli, pana Tadeusza Wawryna.  Znałem jego syna Bogusia. Niestety chyba z tej rodziny już nikt nie żyje i takiej pierzgi pan nie dostanie. I jak to, to jest pyłek i mleczko zacznie używać,  niech pan uważa by wzrastająca energia pana nie rozerwala na strzępy. :)
Co do diety to niech pan mnie posłucha. Dietą można przestawić dość szybko. Szczególnie że dieta dr Budwig jest dietą naturalną. Trzeba przejść na nią od zaraz. Gdyby pan miał problem z olejem to panu u mnie kupię jest po 14 zł pół litra. Dobry i nieoczyszczany. A na oleju to się znam bo wypiłem już pewnie kilka hektorlitrów :)  Na allegro niech pan kupi sobie 4,5 kg ostropestu plamistego. Jest tani jak barszcz. 9,5 zł za pół kg. Będzie pan dodawał po łyżecze do siemienia. To na poprawę pracy wątroby. Ja mogę panu zaręczyć brałem to przez ponad pół roku. Moja matka też. No i skończył mi się i dziwnym zbiegiem okoliczności powrócila choroba. Siemienia też się niech pan nie boi. Ja jem go od ponad 3-4 lat. W porywach do 250 gram dziennie.  A od blisko roku je też moja matka. Ja jem teraz raz dziennie, a matka dwa razy. Ma 77 lat i jest chora na Parkinksona. Gdyby więc szkodziło to oboje już dawno byśmy martwi. To nie tylko da się jeść, ale z naparem ze świeżego imbiru, dodatkiem kefiru oraz soku jest nawet dobre :) A pomyśleć, że u mnie było już tak dobrze. I na koniec lewatywy z kawy. Tylko arabiki. Musi na niej wyraźnie pisać arabika. Metodykę robienia lewatyw z kawy pozna pan czytając o metodzie Gersona. U mnie w chomiku jest książka córki Gersona. Hasło do folderów zabezpieczonych jest bardzo trudne do zganięcia bo brzmi gumppek  :) I niech się pan nie boi ja zrobiłem już ponad 200 lewatyw. Były takie chwile, że robiłem po 2 dziennie. Dziś znów zacząłem po długiej przerwie. I dzięki niej mogę napisać to co napisałem. Rosjanie dodają do niej jeszcze soli gorzkiej. Ja też tak robiłem i robić będę. Do kawy dodaję mocnego naparu z ziół. Teraz był to glistnik, trochę berberysu i rdestowiec. Ale na razie panu tego nie polecam. Jak zrobię z 20 to panu przekażę moje wrażenia.
Po zakończeniu kracji wzmacniającej pyłko-mleczkowej zacznie pan brać adaptogeny. Co brać i ile brać dowie się pan w odpowiednim czasie. Ponieważ jestem kombinatorem to fafnastej potęgi eksperymentowałem na sobie i coś tam już wiem. A teraz będę eksperymenty pogłębiał. Teraz idą mi kapsułki i będzie dalsza część eksperymentu, bo skorzystam z ekstraktów Marcina Kirżanowskiego. Nowych jakie wprowadził niedawno. Czas moich eksperymentów będzie się pokrywał z pańską kuracją mleczkowo-pyłkowo-ostropestową, także wyniki będą już znane. Część z adaptogenów będzie panu musiał zrobić sam, bo są niedostępne. Ale może w lutym już część z nich będzie w postaci ekstraktów.
Co panu życzyć.  ;) Aby energia jaką pan uzyska robiąc to co polecam została przez pana w sposób korzystny nacelowana na pana cel główny. I niech pan poczyta o psychoterapii w walce z nowotworami. Niewiele na ten temat wiem ale coś tam kiedyś czytałem i to chyba bardzo ważny aspekt walki z tą chorobą. Jakby pan chciał to mam co prawda średnio zrobioną książkę w postaci fot: Medycyna kahunów /szamani, choć to nie jest dobre określenie, Huny/. Jak będę mógł to zrobię z tego pdf ale muszę nieco zmniejszyć rozdzielczość zdjęć, bo wyjdzie .......... szkoda gadać. ;D A i napój zapomniałbym. Róża róża i jeszcze raz róża. Na allegro też kupi pan tanio w porcjach po kg. Ja dodaję to tego zioła moczopędno-czyszczące robinię akacjową oraz płatki chabru. Te ostatnie to niestety drogi gips. Ja sam nazbieralem i mogę używać do woli. Ale mogą być i inne. Na przykład kłącze perzu, korzeń pokrzywy, rdest ptasi. Perz byłby dobry bo ma krzemionkę. Ale jeszcze lepszy byłby poziewnik i parietaria. Ten ostatniej zwanej przez Biegajskiego pomurnikiem niestety nie znalazłem.  >:( ale znajdę  ;D
A i przepraszam, że wyszedł nieco bełkot ale piszę na żywca.  ;D a nie za pośrednictwem worda  ;D
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: alelen December 17, 2009, 08:40:17
Bog jest. Zrozumienie przychodzi, kiedy Bogu sie zaufa. Bogu a nie sobie. Na tym polega milosc. Oskarzasz Boga, ktory dal czlowiekowi wolnosc, a wszytko co wymieniles ludzkimi czynami jest przeciez.
Podziwiam Twoja ogromna wiedze i zaangazowanie. Doceniam prace , ktora wkladasz w pomoc innym. Ale jest w Tobie wiele niepokoju Gumppku. Jestes inteligentnym czlowiekiem, daleko mi do zdolnosci, ktore posiadasz. 
Dla mnie  Bog jest pierwsza i najwyzsza wartoscia i takie Twoje pisanie po prostu boli. Wiec prosze, skoro juz jestes zgniewany  z Panem Bogiem a to twoja wolnosc jest, o tym bys uszanowal, ze ja mysle zupelnie inaczej jak ty, a modlitwa jest wielka sila.
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: bemek December 17, 2009, 23:15:14
Dziękuję wszystkim, którzy aktywnie uczestniczą w tym wątku. Dla mnie wszystkie te zagadnienia są czymś nowym – dotychczas omijałem lekarzy szerokim łukiem, nie czułem potrzeby chodzenia do lekarzy, nadal nie mam zaufania do większości z tych lekarzy, z którymi obecnie z konieczności się spotykam. Ktoś napisał, że internet nie jest miejscem do leczenia, może nie, ale co ma zrobić człowiek, wobec którego medycyna oficjalna wykorzystała wszystkie możliwości, albo te możliwości się już kończą?
Dyskusja w tym wątku dała mi dużo do myślenia. Ciągle jestem na etapie poszukiwań, wiem, czas ucieka, ale tak trudno się zdecydować. Rzeczywiście fajnie byłoby mieć dobrego, godnego zaufania lekarza i takiegoż zielarza, którzy chcieliby opracować właściwą metodę leczenia, i jeszcze może psychologa, który pokierowałby sferą psychologiczno- duchową, ale wiem – takie rzeczy, to tylko w ….  .
Panie gumppku, dziękuję za porady i ogromną bazę literatury, bardzo, bardzo mocno życzę powrotu do zdrowia.
To, że mało piszę na forum, nie znaczy, że nie interesuje mnie to, ja po prostu dużo czytam, analizuję i staram się powoli składać jakiś plan działania, bo jak myślę systematyczność i konsekwencja ma tu ogromne znaczenie.
Oczywiście będę wdzięczny za dalsze uwagi, sugestie i porady.
Pozdrawiam :)
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: gumppek December 18, 2009, 02:37:02
Na mnie może pan liczyć zawsze. Jeśli coś będzie panu trzeba niech pan od razu pisze do mnie. Wiem jak to jest bo byłem kiedyś w takiej samej sytaucja jak pan a może nawet gorszej. Bo mi nikt nie potrafił doradzić. To że dziś mam problemy nic nie oznacza. Traktuję to jako ostatni podryg mojej choroby. W moje rady może pan wierzyć. Ja nigdy nie polecam tego czego nie spróbowałem sam na sobie. Teraz dodatkowo czynię to potem na matce. I wyniki są dobre a nawet lepsze jak dobre :) Chodzi coraz lepiej z pamięcią bywa różnie ale to nie wynik samej pamięci, a puszczania słów mimo uszu. No i niestety poziomu wykształcenia. Tego nie da się nadrobić w kilka dni. Teraz chyba poraz pierwszy w życiu matka sama z siebie czyta książki. Udało się to uzyskać u 77 letniej kobiety która de facto nigdy nic nie przeczytała. Ponadto z lepszym czy gorszym skutkiem ćwiczy choć czyni to niestety mocno nieudolnie. Strasznie dolegliwa jest niestety, charakterystyczna często dla takich przypadłości bezmyślność oraz robienie czynności mimowolnych. Z tym trudno jest walczyć biorąc pod uwagę mój gwałtowny charakter. Tym bardziej że w sumie o zdrowie matki bardziej ja dbam i to znacznie jak ona sama. Z wielu spraw ona po prostu nie zdaje sobie sprawy. Wiele bym dał by nauczyć się rozmawiać z moim niższym ja tak jak to czyni huna. Jakoś do tego nie potrafię się zabrać. Widać nie przyszła na to jeszcze pora.
Co do choroby to pierwsze nie opuszczać rąk. Walczyć należy nawet leżąc. I nie myślę to oczywiście o leżeniu sensu stricto.  ;) Ja poznałem dokładnie co to choroba i co to piekielny ból. Nie raz biłem z bólu głową o ziemię. Lekarze nie byli mi w stanie pomoc. Potrafili za to zaszkodzić. Ba nadal nie wiadomo jest co mi w sumie dolega. A ponieważ nie wiem, a badania nic nie wykazują nie wiem z czym w końcu walczę. Gdyby przyjrzeć się moim badaniom to jestem super zdrowcem, o dziwo ;) Pan zna swojego "wroga" trzeba panu tylko wiary w to, że pan może i wygra. A wygrać idzie. Moja sąsiadka z góry jest już wiele lat po operacji usunięcia nowotworu. Były tam jakieś komplikacje ale żyje. Zaznaczyć należy, iż nie robi nic ponad branie leków.
Pan zrobił już dużo, bo zrobił pan pierwszy krok zaczął szukać. Teraz pójdzie już lepiej. Niech pan szuka o jemiole to jest jaka była by najlepsza. To znaczy z jakiego drzewa. I gdzieś ostatnio wyczytałem, iż ktoś napisał, że doskonałe rezultaty uzyskał przez stosowanie korzenia chmielu.
niech pan tu poczyta. Całe archiwum
http://www.panacea.pl/
i tu
http://czytelniamedyczna.pl/pf.php
niech się pan zarejestruje i w ten sposób taniej wykupi tygodniowy dostęp.
Ściągnie sobie pan program Hypersnap. Po polsku. Jest prosty w użyciu. Porobi pan zrzuty ekranowe z artykułów korzystając z opcji cała strona z autoprzesuwaniem skrót klawiaturowy ctrl +shift +s czyli naciska pan wszystkie klawisze na raz a potem naciska enter.
Zrobi pan zrzuty i zapisze je najlepiej pod tę samą nazwą co artykuł. Potem można z tego zrobić pdf. Jak pan nie da sobie rady to zrzuty mi pan wyśle, a ja panu zrobię pdf. Jak pan coś nie wie to pytać. Tu lub na @maila. Może być tak, że ja będę robił to w święta to wtedy ubędzie panu pracy bo ja to zrobię i panu wyślę :) Ja nie świętuję bo nie lubię świąt. Zresztą i nie mam z kim i gdzie. Ale wcale nad tym nie boleję  ;)
A może by ktoś nam pomógł ???? Byłoby szybciej
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: arte December 18, 2009, 07:20:24
Jako że "uciekł" ;gdzieś mój wczorajszy post  dopiszę więc  jeszcze raz :
Nie róbmy tutaj  targowiska.
Każdy z nas niesie dla   pana Bemka z sobą jakieś dary/ o tych duchowych myślę także./W miarę potrzeby zapewne wybierze   je sam. Dobrze by było ,aby te rady  przede wszystkim okazywały się skuteczne w zastosowaniu.Panie  Bemku siła jest w Panu. Pan jest właśnie tą siłą.Otworzył się Pan ze swoim problemem i podzielił z nami tu na forum.To już jest Pana sukces,my ze swoimi radami staramy się Pana wesprzeć.
Jak wspomniał  gumpek warto zatrzymać się przy glistniku, który z racji aglikonu cały rok jest zielony, nawet zimą. Maceraty z glistnika doustnie/  1 łyżeczka świeżego zmielonego ziela na szklankę  chłodnej wody/, świeże przetwory z jemioły,rośliny złożone Compositae bogate w  laktony seskwiterpenowe. Maceraty chronią białka i alkaloidy  powiązane z białkami i glikoproteinami o działaniu  onkostatycznym i cytotoksycznym.
Niepodważalnym autorytetem tutaj jest sam gospodarz tej witryny, może i on zechce  wesprzeć Pana swoją radą  czego  Panu serdecznie życzę. pozdrawiam
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: alelen December 18, 2009, 08:41:20
Spotkałam się z ustną wypowiedzią pewnej zielarki ludowej, że skuteczna bywa w takim przypadku rzęsa wodna, ale nie wiem nic dokładnie. Dlatego bardzo się ucieszyłam jak Pan Różański napisał trochę o rzęsie a i w komentarzach RomanM i inni  dodali swoje informacje.
http://www.rozanski.cal.pl/?p=1085
Na pewno sama rzęsa nie wystarcza, jak napisaliście wcześniej trzeba zadbać o cały organizm.
A najwazniejsze dostosowac do indywidualnej sytuacji, a to juz najlepiej wie Bemek.
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: bemek December 18, 2009, 16:57:24
Na początek proszę wszyskich, aby zwracali się do mnie przez "bemek". Uważam, że zwracanie się przez "ty" jest bardzo dobraym zwyczajem, zmniejsza dystans i ułatwia komunikację. Oczywiście, jeżeli ktoś sobie życzy, to nadal mogę się do niego zwracać przez "Pan/Pani".

Czy ktoś z Was spotkał się z metodą NIA doktora Ashkara? http://www.igya.pl/rak/leczenie_raka_metoda_nia_dr_ashkara_film.html . Filmu co prawda nie oglądałem, ale cały ten tekst jak dla mnie wygląda dość wiarygodnie, ale jak zawsze w takiej sytuacji doszukuję sie jakichś działań komercyjnych. W tym przypadku niezły zysk może uzyskać autor ze sprzedarzy książki. A może się mylę, w końcu każdy z czegoś musi żyć :) , co o tym sądzicie?
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Basia December 18, 2009, 19:18:19
Nie sprzedaż książki mnie niepokoi, nie zarabianie pieniędzy - nic w tym złego, niepokoi mnie stosunek autora tekstu do własnej wiedzy.

Opisuje spotkanie z UCZCIWYM lekarzem - onkologiem:
"Zapytałem się lekarza: Czy wiesz czym jest rak?. Odpowiedział. – Nie. Zapytałem – Czy masz lek na raka? Odrzekł – Nie. Następnie zapytałem – Kim jesteś z zawodu? Jaka jest Twoja specjalizacja? Odpowiedział – Specjalizuję się w onkologii. Trudno uwierzyć w to, co powiedział.
Ktoś kto nie wie, czym jest rak, nie ma na niego leku, a nazywa siebie specjalistą onkologiem."

Ale za to autor tekstu wie wszystko.
Sądząc z nazwiska jest z Indii, może z Pakistanu, sądząc ze zdjęcia jest to możliwe, sądząc z imienia się już zamerykanizował, a powołuje się na tradycję chińską, czyli na kulturę tradycyjnie konkurencyjną dla indyjskiej (i hinduistycznej i buddyjskiej).
Przepraszam, ale mi się na początku nie zgadzają drobne.

O teorii wymywania raka przez ranę słyszałam już przedtem, jednak niestety, utrzymywanie opisanej wieloletniej infekcji na nodze, która się przecież może przydać w życiu do różnych celów, jest pomysłem na mój gust ekstremalnym.
W tym momencie dyskusja, czy stygmaty ojca Pio były robione sztucznie, czy były naturalne, nawet do pięt nie dorasta pomysłowi kuracji NIA, bo wszyscy byli zgodni co do tego, że rany ojcia Pio nie były zakażone.
W odróżnieniu od różnych diet oczyszczających, nawet z dość ekstremalnymi włącznie, efekt kuracji tego pana może być nieodwracalny i niemiły, do amputacji nogi włącznie.

Pozdrowienia :-)
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Heidhr December 18, 2009, 22:29:50
Dobrym lekarzem z Katowic i Chorzowa jest Michał Richter, jednak do niego trudno się ostatnio dostać a jak już się człowiek dostanie to bardziej nastawia się na igły (akupunkturę) niż dietę. Tego mi osobiście tam brakuje, ludziom których znam również.
Tutaj jest strona http://www.akupunktura-richter.pl/


: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: bemek December 18, 2009, 23:44:18
Rzeczywiście jestem ze Śląska, ale z Dolnego  :) . Co do metody NIA, poczytałem o niej trochę i pomimo, że nie do końca się z nią zgadzam, to jednak pozwolila mi spojrzeć na moją chorobę trochę z innej strony. Zrozumiałem m.in., że początek mojej choroby sięga o wiele lat wstecz, niż do tej pory sądziłem.
Co do TCM, czy to właśnie o tę metodę chodziło w jakimś programie TV parę dni temu? Nie widziałem tego, tylko znajomi mi cos wspomnieli, że jakaś kobieta wyjeżdza do Chin leczyć raka.
Ale i tak z na chwilę obecną najbardziej skłonny jestem zastosować terapię ziołową, dietę ale nie głodową i więcej ruchu na świeżym powietrzu. Bardzo rozsądne wydają mi się sugestie gumppka. Ale do ostatecznej decyzji jeszcze mi daleko.
Następna sprawa, to zbliżający się termin chemioterapii. Pierwsza seria chemii pozostawiła wyrażne ślady w moim organiźmie, obawiam się czy druga nie poczyni jeszcze większego spustoszenia, pomimo, że ma być "łagodniejsza", mój organizm teraz prawdopodobnie też jest słabszy. Tak mi trochę chodzi po głowie, czy nie zrezygnować z tej chemii.
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Roman M. December 19, 2009, 02:06:37
Mam nadzieję, jak wszyscy piszący, że bemek poradzi sobie z chorobą. Jak widzę z wcześniejszych wpisów - pomysłów jest dużo i mają „różnoraką” naturę. Przy takiej ilości rad udzielać następnych nie ma potrzeby. Można wymieniać sporą ilość roślin opisanych w badaniach naukowych jak i używanych przez zielarzy. Ja ustosunkuję się tylko do dwóch poruszanych wcześniej tematów. Pierwszy to religia i duchowość a związek z medycyną. Nie ma co długo pisać ale widać, że duchowość i religię wykluczono ze współczesnej medycyny. Rodzi się pytanie czy słusznie. Rosnąca lawinowo ilość badań naukowych tego tyczących wydaje się wskazywać, iż tendencja ta zostanie niebawem odwrócona. Dość dawne badanie prowadzone przez pracowników Wydziału Medycznego Uniwersytetu Georgetown (1995 dr D. Matthews) dotyczyło wpływu religii i praktyk religijnych na leczenie. Wykazało  ono korzystny wpływ religii (modlitwy) w 81%, neutralny w 15%, zaś szkodliwy w 4 %. Chciałbym aby każda roślina używana w leczeniu nowotworowym posiadała taki stosunek zysku do strat. Od tamtego czasu przeprowadzono (głównie w USA) szereg badań naukowych dokumentujących wpływ religii, modlitwy, duchowości na pozytywny przebieg terapii rozmaitych chorób (również raka). Czytałem o wielu badaniach nad chorymi: ze złamanymi biodrami, cierpiącymi na nadciśnienie, depresje, nowotwory itd. itp. etc. Badania te dokumentowały często zmniejszony wyraźnie współczynnik umieralności u ludzi modlących się, szybszy proces zdrowienia itd. Nadmienię jednocześnie, że często badania te prowadzili i opisywali ludzie nie wierzący. Były one publikowane w poważnych naukowych czasopismach np. w „International Journal of Psychiatry” (opisano tam m.in. powiązanie odporności organizmu z regularną modlitwą). Badaniem tym objęto 1718 mężczyzn. Stwierdzono, że u osób które modliły się przynajmniej raz w tygodniu , prawdopodobieństwo wysokiego poziomu inter – lekuiny -6 we krwi, białka które wpływa na reakcje immunologiczne i przeciwzapalne było o około połowę mniejsze niż u osób nie odbywających praktyk religijnych. Mógłbym zacytować około tuzina takich badań. Nie o to jednak chodzi, by kogoś przekonać do modlitwy. Chcę jednak powiedzieć, że wiara i wiedza (o czym mówił już św. Tomasz z Akwinu mój ulubiony filozof) wcale nie muszą stać ze sobą w sprzeczności. Skoro piszę o badaniach podam jeszcze inne. Prowadzono je w Centrum Medycznym Edgewater w Chicago (K. Brock). Badanie dotyczyło łączenia klasycznego leczenia raka (chemia, naświetlania) i stosowania jednocześnie terapii ziołowej. Wykazało ono, iż pacjenci którzy zażywali zioła wspomagające układ odpornościowy odczuwali mniej dolegliwości, takich jak mdłości, utrata włosów itd. (następstwo standardowych zabiegów). Klasycznym ziołem tego typu jest eleuterokok czyli żeń szeń syberyjski. Badania rosyjskie i chińskie opisują pozytywne efekty stosowania chemii i równocześnie nalewki z żeń szenia syberyjskiego. Chińczycy opisują jeszcze takie działanie traganka i ligustra. Niektórzy polecają jeżówkę. Nie chcę tu udzielać żadnych rad, bo jestem za mało kompetentny. W każdym razie życzę Ci bemek, jak wszyscy tutaj, abyś odnalazł skuteczny sposób na powrót do zdrowia. Powodzenia.
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Roman M. December 19, 2009, 12:57:57
Każde badanie ma jakiś kontekst, ktoś kto je prowadzi, projektuje, ma jakieś intencje itd…..
Idąc takim tokiem rozumowanie jak Ty gumppku można nawet negować istnienie prawdy. Prawda jest zgodnością myśli i rzeczy – powiedział Arystoteles. Czym jest ta zgodność? Jeśli myślę o krześle moja myśl nie jest przecie krzesłem. Może zatem jest podobieństwem? Ile cech wspólnych muszą mieć dwa przedmioty by były podobne? Tak mógłbym bez końca, ale po co? Na wszystko można stworzyć dowód naukowy i wszystko można obalić. Ktoś kiedyś przeprowadził dowód na to, że ilość „singli” żyjących w miasteczku X wpływa na plon koniczyny czerwonej. Dowód wyglądał mniej więcej tak: Koniczyny czerwonej będzie tym więcej na łące, im więcej się jej wysieje poprzedniego roku. Tym więcej się jej wysieje, im więcej się jej zapyli, a tym więcej się zapyli, im więcej będzie zapylaczy (zapylaczami koniczyny czerwonej są trzmiele). Tym więcej będzie trzmieli, im więcej będzie gniazd trzmieli. Tym więcej będzie gniazd trzmieli, im mniej będzie szkodników niszczących ich gniazda - czyli myszy. Tym mniej będzie myszy, im więcej będzie kotów. Tym więcej będzie kotów, im więcej w miasteczku będzie ludzi samotnych. Ludzie samotni bowiem statystycznie częściej hodują koty. Wniosek z tego taki czym więcej samotników tym większy plon koniczyny czerwonej. Po co tworzyć takie dowody?  Nie chcę nikomu niczego udowadniać. Podaję tylko medyczne badania i wnioski z nich wypływające. Nie jest moją intencją ani ich bronić, ani negować. Każdy ma prawo sam sobie wyrobić zdanie na ten temat. Bardzo dziwię się, że gumppek tak emocjonalnie podchodzi do przekonań innych ludzi, co można zaobserwować w sąsiednim wątku. Proszę mi wierzyć, że stosy pojawiają się wówczas gdy pojawiają się emocje, brak tolerancji, stereotypy myślowe….. Dlatego nie zamierzam kontynuować dyskusji, ani w tym wątku, ani w sąsiednim.
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Basia December 19, 2009, 18:04:42
Tym więcej będzie gniazd trzmieli, im mniej będzie szkodników niszczących ich gniazda - czyli myszy. Tym mniej będzie myszy, im więcej będzie kotów
Ale trzmiele zakładają gniazda w pustych norach myszy :-)
***

A ja wracam do opisu metody NIA i będę się nad nią pastwić, to znaczy, napiszę, gdzie wymiękłam.

"Podczas operacji lekarze zauważyli, iż mam raka trzustki. Po 5 i pół godzinnej operacji wycięto mi 2 fragmenty trzustki, usunęli guz blokujący kanał pomiędzy trzustką i żołądkiem."

Jak na mój gust są tu dwie możliwości: złe tłumaczenie albo cała historia jest bujdą na resorach.
***

Myślę, że każda metoda, jeśli stosowana uczciwie, z życzliwością może pomóc. Chociażby jako psychoterapia, a to wiele. Jednak muszę przyznać, że dla metody NIA straciłam zaufanie.

Bemku, prawdą jest, że rak(i) ma(ją) źródło w tym co było wiele lat temu, jednak nie jest prawdą, że wiemy, co to mogło być. Operujemy tylko prawdopodobieństwem, czynnikami ryzyka, jednak nie ma gwarancji. Jeśli człowiek, który palił papierosy później ma raka płuc, to często mówimy, że to jego problem, przecież wiedział, co robi. Ale jednak wiele osób palących jest zdrowych, a wielu niepalących też ma problemy z płucami.

Jeżeli chodzi o chemię i jej skutki, to w ziołach Eligiusza Kozłowskiego, o których pisałam ileś wiadomości wyżej, jest specjalna mieszanka nr. 35, która oczyszcza organizm po chemioterapii. Sprawdzałam ceny - to jest 6-7 złotych u producentów za paczkę 100 g na tydzień (jeżeli 3 łyżki stołowe ziół na dzień, a wolno więcej), plus koszty wysyłki. Warto kupić więcej różnych, w tym komplet przeciwnowotworowych.

Co można zrobić teraz, w czasie mrozów:
a. nazbierać młodziutkich gałązek olchy z pączkami - opis stosowania u pana Różańskiego.
b. poszukać jagód kaliny.
Kalina jest dobra, bo ma własności przeciwnowotworowe, krwiotwórcze, remontuje naczynia krwionośne i ma masę witamin. Z miodem i  cynamonem lub goździkami jest bardzo smaczna. Ponieważ chyba w całej Polsce teraz mrozy są uczciwe, to trzeba się spieszyć, bo wymrożoną kalinę chętnie zjedzą ptaki.

Czy poddać się chemioterapii? Ja nie wiem, nie będę radzić. Ale bez względu na decyzję, próbuj wszystkiego, co jest nieszkodliwe, tu i teraz, a przed decyzją sprawdź, w którą stronę choroba się przesuwa.

Powodzenia :-)
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Basia December 20, 2009, 09:52:56
Trochę wywaliłam bezproduktywnych tekstów z tego wątku.
Przyjmuję skargi, wnioski i zażalenia, ale poza tym wątkiem :-)
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: bemek December 20, 2009, 12:22:10
Jak rozpoznać kalinę teraz, zimą gdy nie ma liści? Czy po takich mrozach (na moim termometrze widziałem już - 18 st. C) owoce nadal pozostają na krzaku? Może ktoś ma zdjęcie, jak kalina wygląda zimą po takich mrozach? Dodatkowym utrudnieniem w rozpoznaniu kaliny jest to, że nigdy nie zauważałem kaliny nawet latem. Wiem o niej tyle, ile znalazłem w internecie  :-[
Pozdrawiam  :)
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Małgorzata December 20, 2009, 14:54:49
Parę linków, może pomogą Ci rozpoznać kalinę:

http://thumb1.shutterstock.com.edgesuite.net/display_pic_with_logo/164287/164287,1232468417,6/stock-photo-fruits-of-snowball-tree-viburnum-opulus-23605303.jpg

http://gallery.nen.gov.uk/gallery_images/0512/0000/0231/winter_008_mid.jpg

http://gallery.nen.gov.uk/gallery_images/0512/0000/0230/winter_004_mid.jpg

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/44/Viburnum_opulus_0.001_R.jpg

http://www.thehomesteadnursery.com/images/march_7,_2007_nursery_014.jpg


Zwróć uwagę na pączki:

http://www.atlas-roslin.pl/foto/znalezisko-20051112.5.bm.htm

Pozdrawiam  ;D


: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Basia December 20, 2009, 15:13:35
Oj, gdyby to pytanie padło wczoraj, byłam przy krzakach z jagodami, bym zrobiła autentyczną fotkę ze stanu na wczoraj... W tygodniu nie dam rady, ale w świeta tam się kopnę z aparatem.

Niestety, jest dość blisko drogi, więc na lekarstwo nie polecam. Jednak z tego miejsca wykopałam mnóstwo sadzonek i rozwlekłam po okolicy. Nowe sadzonki, dla chętnych - jak odpuszczą sobie mrozy.

Kalina ma błyszczące jagody, znacznie bardziej, niż jarzębina.
Na zdjęciach od Małgorzaty widać ten piękny połysk.
Na jagodach nie ma "krzyżyka", czyli resztek po kwiatku, tak, jak na jarzębinie.
Teraz część jagód już jest zaschnięta - widać, że jest tego połowę mniej, niz na niezaschniętej jagodzie. Jagody niezaschnięte są mają dużo soku - jarzębina jest mączysta.
Kalina rośnie na wilgotnych miejscach, ale nasłonecznionych. Zwykle tam nie rośnie jarzębina, bo ona jednak woli mniej wody.
Kalina raczej utrzymuje formę krzaka, rzadziej rośnie jak drzewo. Jarzębina szybciej staje się drzewem.
Jeśli masz znajomych leśników lub lasomaniaków, to może Ci wskażą.
Zaschnięte jagody też możesz brać, po prostu trzeba będzie dodać nieco wody w czasie gotowania. Można też dosuszyć, zmielić z pestkami (ważne!) i wtedy dodać nieco wody i przegotować z miodem z cynamonem i zmielonymi goździkami. Miodzio :-)))

Ale, jeśli znajdziesz też ładną jarzębinę, to nie żałuj sobie, to też jest masa witamin i soli mineralnych, nawet, jeśli część z nich po mrozach już znikła. Ale za to jest mniej cierpka :-)
Powodzenia :-)
Basia
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: arte December 24, 2009, 23:51:41
Bemku

Z okazji  świąt  Bożego  Narodzenia  życzę Ci  wytrwałości  z trudnym  przeciwnikiem , życzę  Ci wiary , wiary, wiary nieraz wbrew samemu sobie.  wierzę  , że jeszcze wiele wigilijnych  wieczerzy  przed  Tobą .  Życzę  radości , pogody, miłości   w każdym  dniu  Twojego  życia .  Pozdrawiam   
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Basia December 25, 2009, 14:41:26
Dzisiaj zrobiłam kilka zdjęć kaliny i jej owoców.
http://jastra.v24.pl/fotki/kalina0.jpg
http://jastra.v24.pl/fotki/kalina1.jpg
http://jastra.v24.pl/fotki/kalina2.jpg
http://jastra.v24.pl/fotki/kalina3.jpg

Wszystkiego najlepszego, Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku :-)
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: arte December 25, 2009, 22:14:27
Piękne  pomoce  naukowe  Basiu , nie tylko dla  Bemka  / te  foto - oczywiście/
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Basia December 28, 2009, 10:32:36
Jeszcze uzupełnienie do fotek:
jagody, jeśli są czerwone są dobre, nawet, jeżeli już straciły nieco wody i są pomarszczone.
Jeżeli już są brązowe lub czarne, to można je zostawić dla przyrody.
Powodzenia :-)
: Odp: Mam raka – jak go pokonać?
: Heidhr December 31, 2009, 20:04:51
Bemek na blogu naszego Gospodarza jest coś co może Cię zainteresować, może już czytałeś ale jesli nie to polecam:)

http://www.rozanski.cal.pl/?m=20091227

Pozdrawiam i życzę Ci byś w tym Nowym Rok 2010 wrócił do Zdrowia:)