Forum "Luskiewnik" Fitoterapia, zielarstwo. Medycyna dawna i współczesna. Forum zielarzy i fitoterapeutów

General Category => Fitoterapia = ziołolecznictwo => Fitoterapia pediatryczna. => : kuneg January 06, 2015, 23:00:15

: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg January 06, 2015, 23:00:15
Witajcie :)

Szukam pomocy przy leczeniu lamblii u 6-cio latka. Młody dostał metronidazol, a po przerwie 5-co dniowej miał pójść furazolidon, ale wyszedł z produkcji rok temu. :( Do lekarza dotrzemy dopiero 08.01. - po 11 dniach, ale w między czasie chciałam Młodemu trochę pomóc.

Wpadł mi do głowy pomysł na pastę/masło, którym dałoby się chlebek posmarować, bo żucie pestek strasznie długo mu idzie:
100 g pestek dyni (niestety suszonej)
2 łyżeczki herbaciane przyprawy do piernika (bez cukry, ale za to imbir, kolendra,  cynamon, goździki, i.t.p.)
2 łyżeczki cynamonu
4 łyżeczki ksylitolu
6-8 łyżeczek oliwy z oliwek

Oprócz tego 2x1 dziennie aliofil (bo Młody nie przełknie żywego czosnku), 1x1 dziennie bolaloldin (ten akurat zlecony przez lekarza), herbatka miętowa 1 lub 2 razy dziennie i 2x1 rutinacea.

Pomoże to coś? Co jeszcze mogła bym mu dorzucić?
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: Wesoły Sen January 06, 2015, 23:48:25
Najbardziej wtrafione byłyby gorzknik kanadyjski i bylica roczna. Ale dawki ciężko okreslić 250mg do 500mg góra dla dziecka.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: zulu January 07, 2015, 08:48:17
Sprawdzoną skuteczność przy zwalczaniu lamblii ma specyfik o innym przeznaczeniu, bo skierowany do leczenia gardziołka.  Specyfik był do kupienia bez recepty. Nie wiem na ile wolno, w jakich dawkach dawać takiemu dziecku.
Jedyny mankament to chyba taki, ze nie jest to lek ziołowy . Jednak warto spróbować tabletek:

http://www.doz.pl/leki/p1253-Chlorchinaldin_tabletki
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg January 09, 2015, 22:09:21
No i d... :(

Nie ma kontynuacji leczenia u Młodego.
Cyt. "Uważa się, że po metronidazolu następuje wyleczenie". Szkoda, że nie wszystkie objawy minęły.
Nie ma też recepty na leki przeciw lambliom dla nas.
Cyt. "Nie ma potrzeby leczyć dorosłych". Szkoda również, że pani dr nie pomyślała o możliwości wtórnego zakażenia.

Pech chciał, że przyplątały się jeszcze owsiki. Receptę na pyrantelum mam na szczęście dla naszej całej trójki. Przeleczę jeszcze tym i będę obserwować.

To był już trzeci lekarz, odkąd mam wynik  z lambliolzą w ręce. Wcześniejszego tułania się po służbie zdrowia nie liczę oraz ilości przebadanych kupek na koszt własny. :(

Vernicadis (dla nas na lamblie) nie do kupienia na razie, a Młodego pozostaje mi wzmacniać czym się da i szukać mądrego lekarza dalej. Nie zaryzykuję samodzielnego podawania dziecku piołunu, wrotyczu, czy glistnika + coś żółciopędnego i przeczyszczającego. Sobie mogę zaserwować w ostateczności taki zestaw. Może Młodemu wystarczy ten metronidazol + to, co powyżej wypisałam.

Zulu, dzięki za przypomnienie o chlorochinaldinie. Nie upieram się przy ziołach. Szukam pomocy, bo na lekarzach się zawiodłam.

Wesoły Sen, poczytam sobie o nich - na użytek mój i męża na razie.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: clara January 09, 2015, 22:58:57
Nie zaryzykuję samodzielnego podawania dziecku piołunu, wrotyczu, czy glistnika + coś żółciopędnego i przeczyszczającego.

Albo spróbować kąpieli z wrotyczem? Dziecko nie jest tak gruboskórne jak dorośli, to i efekt może być szybki.

Znam dwie osoby, które stosowały Paraprotex firmy Calivita i był skuteczny zarówno na lamblie jak i owsiki. Nie jest to tania rzecz, ale takie opakowanie starcza na całą rodzinę. Mankamentem są też duże tabletki, dzieci mają problem z łykaniem i trzeba rozdrabniać.

A nasze babcie podawały na robaki sok spod kiszonej kapusty, ciekawe, że to już nie działa.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg January 10, 2015, 00:12:39
Paraprotex nie jest taki drogi, jak policzę koszty badania kupek przez parę lat, do tego koszt badań serologicznych z krwi, plus koszty prywatnych wizyt. Przeraża mnie na razie wielkość tabletek. Dzięki Claro :)
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: Wesoły Sen January 10, 2015, 00:14:57
Ja mam pediatrię ajurwedyjską co oni dzieciom dają to głowa mała tylko dawki zazwyczaj 2 do 3 razy mniejsze niż dla dorosłych. Przez dziecko rozumie sie osobę o wadze powyżej 20kg.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: clara January 10, 2015, 11:19:27
Wspomagająco i profilaktycznie dobra jest też kasza gryczana. Robale jej nie lubią. Może być palona lub biała. Niestety dzieci często, też za nią nie przepadają. Ja używam niepalonej. Ale przemycam ją w małych ilościach w innych potrawach, nie robię z niej dania głównego, tylko dorzucam po trochu, do zupy, gołąbków, krokietów, ryżu, itp.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: gumppek January 10, 2015, 12:12:06
Ściema. Ja jem od wielu miesięcy w zasadzie tylko mieszankę kaszy gryczanej z jaglaną. 300-400 gram takiej mieszanki dziennie. Nie zauważyłem by to miało jakikolwiek wpływ na moje pasożyty. Za to zadziałały inne rzeczy olejek z gruszynki i kora z jałowca plus parę innych rzeczy. Zajęło mi trochę czasu zanim znalazłem dobrą drogą. Generalnie jest już lepiej jak dobrze. Pasożyty są różne i czasem przyczyną trudności w ich zwalczeniu jest grzybica połączone z klebsiellą i może e.coli lub shigellą w układzie moczowym. One tak dezaktywują układ odpornościowy, że nic nie jest w stanie skutecznie zadziałać. Sam doktor mówił mi i z czym się zgadzam, że łatwiej jest zabić żywiciela jak pasożyta. Dawki szkodzące pasożytowi są bliskie dawkom niebezpiecznym dla biorącego. Bez udziału układu immunologicznego szansa na zwalczenie pasożytów jest żadna. Teraz kilka osób będzie testowało białoporka brzozowego. On prawdopodobnie znacznie pomaga w zwalczeniu pasożytów. Wg Rosjan na pewno pomaga kurka ale niestety w tym roku ją przegapiłem ale w następnym roku na pewno sprawdzę.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg January 12, 2015, 21:30:51
Minęło 2 tyg. od ostatniej dawki metronidazolu u Młodego. Nie narzeka już codziennie na ból brzuszka, ale za to znów chrapie w nocy i doszedł lekki katar. Czasem boli go głowa. Kupki się unormowały i nie są takie blade, jak wcześniej. Śpi też jakby spokojniej. Nadal bywa marudny, ale to może nie mieć nic wspólnego z tematem.
W weekend zastosuję pyranthelum (no wiem, że najpierw na odstrzał powinny pójść obleńce, ale za późno się zorientowałam w owsikach) i poobserwuję. Na marzec mamy termin do poradni gastroenterologicznej i może wtedy zrobią Młodemu kolejne badania serologiczne z krwi. Zobaczymy, co z tego będzie. Może rzeczywiście te 10 dni metro wystarczy.

Kupiłam myjkę parową i co tydzień jadę wszystko, co się da na gorąco + gotowanie pościeli i ręczników + prasowanie wszystkiego, co się da. Cukier w diecie bardzo ograniczyłam, a zamiast niego idzie ksylitol.

Mnie i mężowi zastosowałam wywar z ziół i już po owsikach u nas, ale będziemy kontynuować, jak niżej.

Mieszanka do wywaru:
po 1 łyżce: glistnik, piołun, arcydzięgiel, kora dębu, kora kruszyny, tatarak, szyszki chmielu, kozłek, krwawnik, kminek
+ 3 łyżki wrotyczu
Wsypuję do metalowego kubka po 2 czubate łyżeczki mieszanki, zalewam 0,5 litra wrzątku, stawiam pod przykryciem na 15-20 minut na podgrzewaczu herbacianym (nad świeczką) i utrzymuję w stanie bliskim wrzenia. Potem zostawiam do naciągnięcia, jak przestygnie, całość odcedzam. Pijemy rano na czczo i wieczorem przed snem po pół szklanki już trzeci dzień. Mężowi, to chyba powinnam zaserwować 3/4 szklanki, bo to duży facet. Po 7-mym dniu odstawimy na tydzień i potem przez tydzień od nowa i tak ze 3 razy.

Probiotyki łykamy, ziołowego pieprzu nie żałuję i innych takich rzeczy, kapusta kiszona stoi na balkonie w 10-cio litrowym garze, kasza gryczana biała zakupiona, chlorochinaldin dokupię (dziś o nim zapomniałam) i mam nadzieję, że będzie dobrze.

Moje gazy i niestrawności się uspokoiły, świąd odbytu znikł, więc owsiki chyba już mam z głowy. Trochę mnie męczy nadkwasota i nadmiarowe ssanie w żołądku, ale u mnie to baaardz stara dolegliwość. Podjrzewam, że ja i mąż byliśmy od dawna nosicielami lamblii (prawie) bezobjawowymi. Nastrój jest O.K., choć w weekend miałam zauważalny spadek formy.

Trochę za bardzo śpiąca się robię, jak usiądę na dłużej, a najgorzej jest po południu. Coś chyba z tymi ziółkami wyciszającymi przesadziłam. Podpowiedzcie coś, proszę, co z tego zestawu wywalić? Może proporcje zmienić?
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg January 12, 2015, 23:23:28
Tak przeglądam sobie jeszcze Wasze podpowiedzi i bardzo Wam za nie dziękuję :)
A nasze babcie podawały na robaki sok spod kiszonej kapusty, ciekawe, że to już nie działa.
Claro, to, że sok z kiszonej kapusty nie działa, to raczej nigdy nie działał jakoś spektakularnie chyba. Tu raczej chodziło o wzmocnienie organizmu i stworzenie niekorzystnego środowiska dla robali, żeby się same wymiosły.
Jeszcze jest kwestia, czy to jest sklepowy sok, czy swojski. Sklepowe, to często nie są kiszone, a kwaszone czymś sztucznie. Kiszonka musi być żywa, a nie chemiczna, czy pasteryzowana, bo to guzik daje.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: clara January 14, 2015, 18:24:00
Coś w tym jest. Kapusta kiszona w drewnianej beczce i ugnieciona gołymi stopami miała pewnie bogatszy zestaw probiotyków.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: zulu January 15, 2015, 10:12:26
Wystarczy w słoju, byle zrobiona normalnie. Ja dodaję do swojej kiszonki sporo ziół. Porównanie ze sklepową jest takie, że po swojej, spożywanej w dowolnej postaci praktycznie nie występuje efekt ustawicznego uwalniania do atmosfery gazów cieplarnianych ;)
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg January 17, 2015, 00:35:33
To już chyba 7-my dzień ziółkowania. Senność u mnie minęła, lekka biegunka też, ale za to mojego męża dopadło to wszystko z opóźnieniem 2 dniowym. Robimy tydzień przerwy w ziółkach.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg January 22, 2015, 21:31:13
Bóle brzuszka i głowy wróciły u Młodego. :( Doszło zgrzytanie zębami. Parę dni temu, w sobotę poszło pyrantelum na obłe, więc już nic z tego nie rozumiem. Daję mu też 2x2 chlorochinaldin do połknięcia.

Jutro zaczynam razem z mężem kolejną tygodniową kurację ziółkami. Zmniejszę w mieszance wrotycz, a zwiększę glistnik i zobaczymy, co będzie dalej. Dołożyłam nam chlorellę i nasiona babki jajowatej do chleba (do pieczenia chleba wrzucam już słonecznik, siemię lniane i dużo otrąb). Może powinnam się za krzakami berberysu rozejrzeć jeszcze.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg February 04, 2015, 16:47:10
W ostatnią sobotę Młody dostał ponownie pyrantelum - po 14 dniach od poprzedniej dawki. Od wczoraj nie mogę się nadziwić, jaki on ma apetyt  :o Niestety, nadal narzeka na bóle brzuszka w okolicach wątroby i dwunastnicy :( Rano dostaje ziółka: rumianek, kwiat hibiskusa, liść maliny i liść mięty, w wieczorem melisę, szyszki chmielu, hibiskus, mięta i malina.  Dawki to 1 łyżeczka mięszanki na szklankę naparu. Do tego chlorella 2x1, aliofil 2x1, rutinacea 2x1, dicoflor 2x1 i sinulan, bo go jakiś zielony katar dorwał. Odstawiłam na razie chlorochinaldin. Kapucha kiszona idzie codziennie. Na razie jestem zachwycona efektami :) Jest mniej marudny, bardziej zadowolony i wreszcie normalnie je :)

My (dorośli) mamy przerwę w ziółkwaniu, ale od soboty zaczynamy trzecią serię. Z dorosłej mięszanki wywaliłam chmiej i kozłek, i już nie jestem taka śpiąca. Młodemu dam po raz 3 pyrantelum po 14 dniach, ale to już chyba pro forma.

Ogólnie jest O.K. :) Walki z lambliami jednak nie zaprzestaję.

Edit:
Dwa dni temu zamieniłam Młodemu rumianek na krwawnik i stał się cud! ;) Brzuszek nie boli go, poza drobnymi, krótkotrwałymi (najwyżej kilka minut) epizodami. :) :) :)
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg February 24, 2015, 20:35:11
Byłam u lekarza zielarza. Przyjmują tacy u Bonifratrów.... że też ja wcześniej na to nie wpadłam.

Pani doktor kazała dać Młodemu Enterosgel. Jest to środek typowo oczyszczający przewód pokarmowy. Dała mi też kserówkę z informacjami, których nie ma w ulotce. Wynika z niej, że ten żel absorbuje kompletnie wszysko, co spotka na swojej drodze: wszelkie bakterie, toksyny, pasożyty i te mikro, i te makro. Trzeba zachować odstęp od posiłków 1,5-2 godz. - pewnie, żeby nie wchłoną żarełka  ;), jest nietoksyczny, niewchłania się z przewodu pokarmowego i wydalany jest w całości z kałem. Mamy to stosować 3 tygodnie. Ciekawe, jak się spisze.

Dorosłym kazała podać wyciąg z orzecha czarnego, a potem też Enterosgel.

Mam też pytanie. Robi się ciepło i boję się, że kapusta kiszona, którą trzymam w kamionce na balkonie, zepsuje mi się. Czy mogę zamrozić kapustę kiszoną w małych porcjach? Czy nie ubiję tym bakterii probiotycznych?
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: janek February 24, 2015, 21:02:42
Małgorzato.
A ile kosztuje taka wizyta?
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg February 24, 2015, 21:42:27
Hmmm... Właściwie to nie wiem.  :o
Pojechałam kupić Balsam Jerozolimski, bo mi się kończy, a tu zonk... Konieczna jest teraz recepta, "bo apteka, to nie fabryka i leki robione wydaje tylko na receptę". Pani Magister odesłała mnie do lekarza po receptę. Lekarz przyjmował w tym samym budynku za zakrętem - "jak Pani powie w rejestracji, że tylko po receptę, to za chwilę Panią przyjmie". I tak właśnie się stało. Byłam po receptę na Balsam, a nie po poradę. Tylko wspomniałam, że jak będę mieć wyniki dot. dalszej historii naszych lamblii, to się umówię na poradę. Pani doktor, oprócz recepty, napisała mi na kartce, co mam sobie jeszcze dokupić - aż się głupio poczułam, bo nie spodziewałam się takiej życzliwości po tym, jak do tej pory musiałam się dopraszać (bezskutecznie) o leki i jakąkolwiek poradę na lamblie dla nas u kilku innych lekarzy. Cała wizyta trwała 5 minut i nie kosztowała mnie ani grosza.

Zadzwoń i się zorientuj. We Wrocławiu na ul. Traugutta jest apteka i poradnia. W innych, dużych miastach też pewnie takowi się znajdą.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: zulu February 25, 2015, 09:00:12
Recepta na Balsam Jerozolimski ?

Wierzyć się nie chce. Ale trzeba. Skoro to było u Bonifratrów, może maja takie procedury wewnętrzne.
Swoją drogą ciekawi mnie czy Balsam Jerozolimski od Bonifratrów jest tym samym co do składu balsamem co Balsam Jerozolimski od Franciszkanów, będący w sprzedaży  bez recept

http://www.herbarium.katowice.pl/prawdziwy_franciszkanski_balsam_jerozolimski,i,31.html

Żal jedynie, że w szpitalu Bonifratrów w Katowicach brak zarówno zielarni jak i lekarzy fitoterapeutów :(
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg February 25, 2015, 16:34:56
Podaję skład Balsamu od Bonifratrów:
Pectosol 34,2 -> (tu mi Google pomogło rozszyfrować skład: Substancja czynna: Extractum liquidum (1:3 ex: Thymi herba, Lichene islandico, Hyssopi herba, Saponariae radice, (18cz.+ 7cz. +3cz. +2cz.) - 90g/100g (extrahent 70% v/v), Substancja pomocnicza: Glycerolum - 10 g)
Valerianae tinct. 16,5
Chamomilae tinct. 16,4
Thymi fluidum extr. 9,4
Farfarae succ. 8,3
Salviae tinct. 4,3
Taraxaci intr. 1,8
Hippocastani intr. 1,8
Amara tinct. 0,4

W pracy mam resztki takiego dwuletniego, ale z innego źródła. Chętnie sama porównam składy, bo jakoś o tym nie pomyślałam.

Hej! A co z moją kapustą kiszoną? ;) Mrozić, czy nie mrozić? Boję się, że się zepsuje już na balkonie, bo we Wrocku robi się ciepło.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: zulu February 26, 2015, 08:28:55
Jeżeli kapusta będzie pokryta kwasem. całość przykryta tak, że gazy będą miały ujście,  a nie  dopuścisz do odparowania kwasu,  jednocześnie całość nie stoi w świetle spokojnie możesz jej nie mrozić. Kapucha będzie jeszcze jakiś czas fermentowała, coraz delikatniej. Będzie za to pięknie kwaśna i mięciutka :) Mam doświadczenie z przechowaniem kapusty w temp. ok. 20 st.C. Zakiszona w sierpniu czy wrześniu doczekała się Świąt Bożego Narodzenia, gdzie cały pozostały zapas poszedł na świąteczny stół pod wieloma postaciami.
Oczywiście nie przesadzaj z długością przechowywania, bo po dwóch latach dziurki w bieliźnie wypali po jej spożyciu ;)
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: Paweł February 26, 2015, 10:09:26
Odpowiem Pani cytatem z gumpka:
"
Za to zadziałały inne rzeczy olejek z gruszynki i kora z jałowca plus parę innych rzeczy. Zajęło mi trochę czasu zanim znalazłem dobrą drogą. Generalnie jest już lepiej jak dobrze. Pasożyty są różne i czasem przyczyną trudności w ich zwalczeniu jest grzybica połączone z klebsiellą i może e.coli lub shigellą w układzie moczowym. One tak dezaktywują układ odpornościowy, że nic nie jest w stanie skutecznie zadziałać. Sam doktor mówił mi i z czym się zgadzam, że łatwiej jest zabić żywiciela jak pasożyta. Dawki szkodzące pasożytowi są bliskie dawkom niebezpiecznym dla biorącego. Bez udziału układu immunologicznego szansa na zwalczenie pasożytów jest żadna.
"
W tym temacie na temat pasożytów jeszcze Pani nie pisała ale przeczytać warto:
http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=1170.msg11774#msg11774


Pani dziecko ma 6 lat więc może nabywać "różnych obcych" przez codzienną zabawę, w szkole/przedszkolu itp.

Człowiek żyje w środowisku, które zamieszkuje wiele makro i mikroorganizmów.
Wiele kilogramów mikroorganizmów człowiek ma w sobie.
Nie da się ich wszystkich zabić nie zabijając nas.

Leczenie i owszem (przepisy na środki naturalne tutaj na forum w obfitości) z rozsądkiem.
Nie każdy ból brzuszka Pani dziecka to lamblie.

Ważniejsze zapobieganie - podstawowe zasady higieny (tylko bez przesady i paranoi !) - może ma Pani jakiegoś zwierzaka, którego też trzeba wykurować ? Przede wszystkim mycie rączek.
Warto popatrzeć na obrazek:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ogoniastek_jelitowy#mediaviewer/File:Giardia_life_cycle_pl.png
Za http://pl.wikipedia.org/wiki/Ogoniastek_jelitowy:
"Cysta lambli "charakteryzuje się dużą odpornością na czynniki środowiska zewnętrznego – w wodzie chlorowanej w temperaturze 18 °C przeżywa do 3 miesięcy, w wodzie z rzeki lub jeziora do kilku miesięcy, w wilgotnym kale ok. 3 tygodni. Do zakażenia lambliami dochodzi w wyniku połknięcia cyst. Giardioza jest jedną z chorób brudnych rąk."
No i jak tu myć rączki jak woda może czasem zakażać. :o
Do walki z pasożytami potrzeba czasu, cierpliwości, spokoju i dyscypliny.

Ale nade wszystko należy dbać o układ immunologiczny (wartościowe zdrowe pożywienie, obfite w witaminy i minerały) jak słusznie prawi gumpek. I wyeliminować przyczynę zakażenia.

Powodzenia Małgorzato.
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg February 26, 2015, 21:45:40
Dziękuję za Wasze porady. Wszystko biorę sobie do serca.  :)

Wikipedię i wszystko, co znalazłam przez ostatnie 3 miesiące w necie, przeczytałam - studiuję wieczorowo parazytologię i fitoterapię, he, he. Do tego uszczęśliwiłam jednego antykwariusza z allegro kupując 10 książek o tematyce zielarskiej i żywieniowej - dobrze wydane 2 stówki i duuuuużo czytania przede mną. Myjka parowa o przyzwoitych parametrach w użytku - wyparzane regularnie jest niemal wszystko. Piloty od TV przeżyły. Częste mycie rąk i codzienną zmianę kompletu odzieży stosujemy od zawsze.

Wszechobecność różnych mikro i makro pasożytów jest mi znana, i rozumiem, że jedyna droga, to (oprócz doraźnego leczenia farmakologicznego) wspomaganie układu odpornościowego i dieta bogata w to, czego paskudy nie lubią. Długotrwałość leczenia mnie nie przeraża. Na szczęście dramatu u nas nie ma. Organizm Młodego jednak radzi sobie całkiem znośnie przez tyle lat, bo infekcji wirusowo-bakteryjnych mamy stosunkowo niewiele, a antybiotyków unikam. Jesienią wyjątkowo był podawany Clacid na ropień okołozębowy u Młodego i właśnie jesienią było zaostrzenie objawów u Młodego.

Zwierzęta na stanie u mnie, to 2 świnki morskie od dwóch lat, którym wyłącznia ja sprzątam. Młody rzadko bierze je na ręce, a prosiaki nie wychodzą poza klatkę i kuwetę wybiegową. Objawy u Młodego były znacznie wcześniej i nie zauważyłam specjalnie zaostrzenia.

Wogóle objawy u Młodego nie są ostre, odkąd skończył 2-3 lata. Wcześniej też dramatu nie było, bo był długo karmiony naturalnie. Ja jednak jestem z tych, co wolą zapobiegać, niż usuwać ;)

Styczność z różnymi dzikimi lokatorami ma każdy, jednak nie każdy zapada na choroby z nimi związane w wersji ostrej, więc coś w tym jest.

Odnośnie wyeliminowania źródła zakażenia, to na pierwszy ogień idziemy my, rodzice. Przedszkola wyeliminować się nie da. Prosiaki raczej nie stanowią zagrożenia...chyba. Wody nie jestem w stanie sprawdzić, ani wyeliminować...chyba, że kupię sobie mikroskop w ramach zajączkowego prezentu.

Uzbrajam się zatem w cierpliwość, konsekwencję.... i coś na uspokojenie ;)


Edit:
Kapuchę jednak zamroziłam, bo balkon mam południowy, a wiosną już u mnie pachnie, że hej!
: Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
: kuneg December 29, 2021, 14:13:16
Donoszę po wielu latach, że Młody:
1. Ma niewielką alergię na roztocza
2. Lamblii niet :)
3. Dolegliwości ze strony układu pokarmowego nie ma już od lat
4. Rośnie, je i zdrowo się miewa :)